Z ręką na pulsie (#58): Daniel Spaleniak, Eels, Visigoth

Daniel Spaleniak – Life is Somewhere Else (Antena Krzyku)

Dopóki ta płyta nie traci orientacji (slowcore / gothic country, tylko proporcje się zmieniają, mieszają), jest tak świetnie, że człowiek duma nad tym, że polskie, że u nas można tak. Później rzecz nieco się rozmywa, rozchodzi w różne strony i nie do końca wiadomo, którędy podążyć z uwagą i zainteresowaniem. Nie jest to muzyka dla każdego, ale nie mam sumienia jej nie polecić.

Eels – The Deconstruction (E Works)

Bardzo lubię Eels. Być może nic w tym dziwnego. Szczególnie cenię “End Times”. To już może zaskakiwać. Sam E zaś zaskoczyć raczej nie może, nie sądzę, by próbował, to i te jego piosenki przyjmuje się niby z otwartymi ramionami, ale zaraz nimi wzrusza, zamiast wzruszać się nimi. Najlepszy fragment (“Premonition”) znany był wcześniej, a reszta to taki introspektywny, trochę nienadążający za modą, ale stylowy pop.

Visigoth – Conqueror’s Oath (Metal Blade)

Nie piszę zbyt często o albumach heavymetalowych, więc warto zrobić wyjątek. Nie mam pewności, czy właśnie dla “Conqueror’s Oath”, ale stało się. Skoro sam specjalnie nie psioczyłem, nie ogarniała mnie przemożna chęć wyłączenia tego w połowie, to może być tak, że osobom bardziej sympatyzującym z tą stylistyką naprawdę bardzo się ta płyta spodoba. Iskra jest, choć iskra boża – niekoniecznie. I tak myślę, że gdyby za mikrofonem stał ktoś, kto byłby równie nieirytujący, a przy tym miałby to coś, co pozwoliłoby go wyodrębnić spośród tysięcy, tobym mógł Visigoth naprawdę polubić.

Posłuchać można tutaj.



(skala ocen: 0.5-5.0)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *