Z ręką na pulsie (#55): hh50+, młody π, Mount Eerie

hh50+ – Hebluj (hh50+)

W notce prasowej towarzyszącej kompilacji czytamy, że “Hebluj” można by wpisać w nurt wytyczony przez Orient duetu Syny, a wcześniej Księgę tajemniczą Kalibra, co gdybym nie wiedział, jaki poziom panowie rzeczywiście prezentują, mogłoby mnie zniechęcić, mimo że powoli przekonuję się do Synów (debiut K44 tylko traci w moich oczach). Dowiadujemy się ponadto, że to Świetliccy, Stasiuki, Ciorany z sąsiedztwa. Do każdego z tych panów mam ambiwalentny stosunek, ale ta błyskotliwa – również dlatego, że zabawna – konstatacja lokuje rzecz bliżej prawdy. Językową swadą – szczególnie mocno obecną w nagraniach Rapera Joozefa – przypomina do raczej, gdy sięgać już do lat 90. – dokonania T-Raperów Znad Wisły (barwa głosu Rapera Orzecha przywołuje nawet na myśl głos świętej pamięci Andrzeja Butruka), a jeśli kierować się kluczem geograficznym, z uwzględnieniem ładunku pastiszu, trzeba by wskazać “P.O.L.O.V.I.R.U.S” Kur. Nie ukrywam, że dzieją się tu rzeczy – nie boję się tego słowa – wielkie: zarówno w warstwie literackiej (“Laura”, “Krzesło”), jak i muzycznej (sampel z Benighted [!!] w “Nędzy”). Właściwie za samo przywołanie w utworze “O miłości” arcygenialnej kwestii z nielubianego przez mnie “Misia” (dla mnie to czysta depresja, trudno mi wskazać jakikolwiek inny równie przygnębiający film) należy się +1 do oceny. Porządkując: czterech panów za majkiem (poza wymienioną wcześniej dwójką debiutujący Raper Antyk i mający na swoim koncie – podobnie jak poprzednicy – krótką epkę Falowiec), osiem utworów (połowa, jeśli dobrze przeliczyłem, niedostępna na wcześniejszych zwartych wydawnictwach). Jedyne, czego brakuje, to tego, by to zjawisko odbiło się szerszym echem, zaistniało poza hermetycznymi kręgami. Bo cała reszta jest git i pokazuje, jak można rozszerzyć – a wręcz rozsadzić – rapową stylistykę, jeśli ma się wyobraźnię, poczucie humoru i talent. Zresztą już sam tytuł kompilacji – jakże aluzyjny – powinien dawać o tym pewne pojęcie.

Można heblować długo lub krótko. Jak kto chce.

młody π – zdycham powoli ale konsekwentnie ep (wyd. własne)

Wydawało mi się, że Slavoj Žižek był modny na początku dekady, a panowie raperzy wolą Bukowskiego od Joyce’a, ale nawet jeśli te wszystkie tropy i postaci to jedynie figury stylistyczne, pewien punkt wyjścia, to po samym zerknięciu w tracklistę człowiek nastawia się pozytywnie, ze względu na osobiste sympatie, widząc tam jeszcze jedno nazwisko, jeszcze jedną wielką postać, a mianowicie nieodżałowanego Pawła Zarzecznego. W tej kwestii, że pozwolę sobie na dygresję, na przystającą do intelektu relflksję pozwoliła sobie nie tak dawno moja siostra, która zobaczywszy, że przeglądam coś na Weszło!, zadała retoryczne pytania, czy jest sens jeszcze tam zaglądać. Odpowiedź przynosi – choć w kwestiach bardziej ogólnych – młody π, prawdziwy członek Fantomowej Erekcji (cokolwiek miałoby to znaczyć). Robi to tak, że nie mam pytań. A gdy w jednym z utworów zachęca do naciśnięcia “skip”, już wiadomo, że jesteśmy w domu. Gdyby Kidd urodził się piętnaście lat później, to tak brzmiałaby “Pesymisja” albo “Pansofia”.

Posłuchać można tutaj.

Mount Eerie – Now Only (P.W. Elverum & Sun)

Phil Elverum upamiętnia (opłakuje?) po raz drugi swoją zmarłą 9 lipca 2016 roku na raka trzustki żonę, Geneviève. Dla niej śpiewa, co deklaruje już w pierwszym wersie. Nie wiem, gdzie w tym miejsce na komentarz, próbę odniesienia. Moje odczucia zawierają się w refleksji Bartka Chacińskiego, który słusznie zauważył – i równie zasadnie użył czasownika w liczbie mnogiej – iż to płyta tak intymna, że czujemy się intruzami. “Now Only” nie budzi we mnie jakichś emocji, nie oczyszcza, nie wstrząsa, jednak bardzo mi nieswojo, gdy słucham tych utworów. Naprawdę dobrych utworów, ale to wydaje się nieistotne.



(skala ocen: 0.5-5.0)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *