Z ręką na pulsie (#48): Daniel Avery, Portal, Tribulation

Daniel Avery – Slow Fade (ep) (Phantasy)

Mała rzecz, a cieszy. To takie zupełnie moje techno, bardzo introspektywne i skupione, snujące się, łagodne. Nawet o tę woltę w ostatnim utworze nie umiem się gniewać. Zresztą może to nie wolta, a jedynie rozedrganie, niepokój, nerwowy puls.

Portal – ION (Profound Lore)

Imponujące. I… nic więcej. Połamane, chaotyczne. Zespół kojarzył mi się do tej pory przede wszystkim z upodobaniem wokalisty do specyficznych… nakryć głowy. Mogło tak zostać, bo z technicznego death metalu nadal wolę podejście, jakie prezentuje chociażby Ulcerate. W tym, co słychać na “ION” trudno się odnaleźć, bo i pierwiastek ludzki jest w tym graniu znikomy. Kiwam więc z uznaniem głową, ale wolę słuchać czegoś innego.

Posłuchać można tutaj.

Tribulation – Down Below (Century Media)

Najlepsze tegoroczne metale. I to niekoniecznie musi się prędko – czy w ogóle – zmienić. To uproszczona, ale w jakże mądry sposób, wersja poprzedniej płyty. Otwieracz, wybrany zresztą jako zajawka całości, zapowiadał wręcz klapę, ale później jest już tylko lepiej, tylko dobrze, bardzo dobrze. Nadal przydałby im się wokalista Ghost, albo jakiś podobny, bo tylko czystego śpiewu brakuje, ale tak to klasa, naprawdę. Melodie, solówki, klimat czarno-białych horrorów, tony cudownego kiczu… Super.



(skala ocen: 0.5-5)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *