Z ręką na pulsie (#36): Converge, Julien Baker, Lustre

Converge – The Dusk in Us (Epitaph)

Szanuję chłopaków, bardzo szanuję, ale chyba dopiero teraz zaczynam lubić i z przyjemnością słuchać. “The Dusk in Us” wypada najlepiej, gdy poszczególne strzały trwają dłużej niż półtorej minuty, a ładunek ekspresji nie zawiera się w samej agresji i bezkompromisowości. Kompozycja tytułowa i “Thousands of miles between us” (potrafię sobie tę drugą zapętlić do oporu) to monumenty, otwieracz (“A single tear”) to singiel-marzenie (tylko kto go zagra?), a całość, summa summarum, wypada naprawdę dobrze. Jak na zespół o statusie największych w swojej bajce przystało.

Julien Baker – Turn Out the Lights (Matador)

Udało się to, co nie wyszło na “Sprained Ankle”. Tym razem jestem w stanie przejąć się bólem młodej songwriterki, przyjąć go, samemu odczuć, a całość nie jawi się jako drażniąco repetetywna i wyjałowiona. Nie brakuje momentów wzniosłych, chwil wzruszeń, a jak na slowcore to całkiem żywe dźwięki. Nawet jeśli oddają tylko żywy ogień, jaki trawi pannę Baker. Bardzo duże zaskoczenie (nawet jeśli oznacza to tylko tyle, że w końcu… zaskoczyło, weszło), bo debiut nie był nawet wprawką. Kilka pań w tym roku wypadło chyba jeszcze lepiej, ale smutasów – nawet smutasów-malkontentów – powinna uszczęśliwić i zadowolić.

Lustre – Still Innocence (Nordvis)

Brzmi jak ponadpółgodzinny wstęp do jakiegoś utworu Midnight Oddyssey. Granie miękkiego i ciepłego black metalu nie jest może samo w sobie powodem, by wieszać psy na jakimkolwiek zespole lub stawiać na nim krzyżyk, na brak bluźnierczości też bluźnić z automatu nie zamierzam, ale tutaj ewidentnie coś poszło nie tak, a właściwie w ogóle nie poszło. Jest to tym smutniejsze, że takie wydane przed siedmioma laty “A Glimpse of GLory” wspominam jako rzecz bardzo dobrą, więc pan Henrik Sunding, który stoi za tym jednoosobowym projektem, to w moim odczuciu ktoś więcej niż szeregowy grajek. “Still Innocence” zaś to materiał raczej dla osób niemogących się odnaleźć w takich klimatach. Niski próg wejścia, ładne melodie, nieproblematyczne partie wokalne… Puryści poczują się brudni, entuzjaści mogą stracić entuzjazm. W sumie szkoda.


(skala ocen: 0.5-5.0)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *