Z ręką na pulsie (#41): Electric Wizard, Nihiloxica, Rogal DDL

Electric Wizard – Wizard Bloody Wizard (Spinefarm)

Czasem dobrze jest nie być fanem danego zespołu. Dzięki temu, gdy nagrywa on płyty uznawane przez grono sympatyków za gorsze od tych uznanych, wręcz za nieprzystające muzykom o takim statusie, można po prostu posłuchać muzyki. Dzięki chłodnemu podejściu poczuć entuzjazm. Odwołując się żartobliwie do tego, z czym panowie z Electric Wizard są kojarzeni, powiem, że “Wizard Bloody Wizard” można przynajmniej słuchać na trzeźwo, będąc czystym. W tym kontekście fakt, iż wolę sobie włączyć nowy krążek niż “Dopethrone” świadczy – przynajmniej o mnie – jak najlepiej.

Nihiloxica – Nihiloxica (Nyege Nyege)

Nie mam pojęcia o muzyce afrykańskiej (przecież nie będę żartował, że lubię “Graceland” Paula Simona, choć lubię), więc proponuję, byś sam(a) posłuchał(a). Pierwszy utwór, jakże cudnie transowy, powinien zrobić robotę.

Rogal DDL – Nielegal 217 (Step)

Frapuje mnie ta pozycja. Prawdę mówiąc, nic nie rozumiem. To znaczy staram się dociec, nawet dociera do mnie, że hipsterka potrzebowała bohatera z ulicy, ale… Jest problem. No i jest… PRO8L3M. A Rogal DDL to nie jednoosobowa Molesta. Ani żaden ewenement. Zachodzę w głowę, co można znaleźć na “Nielegalu 217”, a czego nie znajdziemy dowolnej płycie, no nie wiem, Firmy czy Popka. Chyba za zjawiskami ww polskim rapie (czy raczej zjawiskiem jego recepcji i praw, jakie nią rządzą) nie nadążam najbardziej. Jeśli taki Taco to dramat, to tutaj mamy tragedię. Na RYM-ie jest mały szał, więc pewnie się mylę. Czuję się tak, jakbym był wkręcany przez będącą w zmowie grupę, wszyscy mówią “sprawdź to, świetne jest”, a człowiek naiwnie daje się złapać i nie widzi, że gdy ma wcisnąć “play”, to cała gromadka z trudem powstrzymuje się przed tym, by wybuchnąć śmiechem. Może jako ktoś, kto ma ochotę przewijać każdą zwrotkę Jotuze na “Światłach miasta” Grammatika, nie powinienem się wypowiadać. Tylko że nic tu nie ma, nic ciekawego, można się rozejść, serio.

Aha, Porcys chwali, co utwierdza mnie w moim nieprzekonaniu.

Idę słuchać Krawczyka MPK.


(skala ocen: 0.5-5.0)

Comments (2)

  1. lockhit Grudzień 14, 2017

    Witam, nie widzę żadnej sprzeczności w wielbieniu, kultywowaniu zespołu Grammatik i słuchaniu Rogala. Na swoim przykładzie stwierdzam, że to absolutnie wykonalne. Oczywiście nie jest tak, że na playliście leci “epka+”, a chwile potem nielegale R; to dwa rożne światy, wszystko zależne od chęci i nastroju. Nie ma sensu przytaczać tutaj argumentów “pro” rogal, skoro drogi autorze, rogala firmę czy popka stawiasz na jednej półce, #abstrakcja. Dla Ciebie szacun, za podjęcie próby podejścia do tematu, to zawsze nasz cenny czas. Pozdrawiam.

    Reply
    • K. Grudzień 14, 2017

      Ale nie chodzi o to, ze w ogóle nastawiam się negatywnie. Próbuję zrozumieć. Wierzę, że to kwestia mojej ignorancji albo głupoty, że nie potrafię. PRO8L3M naprawdę lubię. Nie uważam też, by istnieje sprzeczność w słuchaniu nawet skrajnie różnych rzeczy, tylko zwyczajnie nie wiem, na czym polega fenomen Rogala. Ale raz na kwartał trafia się taka płyta (w tym roku np. jeszcze “No Fun” Piernikowskiego), której nie rozumiem. Choć właściwie chciałbym. Spróbuję wracać do tego materiału, może jakoś chwyci.

      Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *