Z ręką na pulsie (#128): Mourning Beloveth / The Ruins of Beverast, Nomad, Serpent Column

Mourning Beloveth / The Ruins of Beverast – Don’t Walk on the Mass Graves (Ván)

Kawałek Mourning Beloveth brzmiał dla mnie początkowo jak wstęp do kawałka Mourning Beloveth, który ostatecznie się nie zaczyna, ale bardzo szybko przerodził się w doomowy walc (walczyk?) o dobrze rozumianej teatralnej dramaturgii i niemal post-rockowej kulminacji (ten prawie-że-refren, wraz z wokalizą w drugiej połowie utworu, są nie do wyrzucenia z głowy), a co za tym idzie, w granie na takim poziomie, którego nie ma co oczekiwać choćby po My Dying Bride. The Ruins of Beverast swoje dziesięć minut wykorzystuje równie dobrze, proponując nieco bardziej gotycko-depresyjne i stonowane/monotonne podejście do (death) doomu. Jako całość – nie do przegapienia.

Posłuchać można tutaj.

Nomad – Transmogrification (Witching Hour)

Bartłomiej Krysiuk wydaje lepsze rzeczy niż nagrywa. Nomad, weterani polskiej sceny deathmetalowej, grają nie dość, że z głową, to jeszcze z sercem, w dodatku nie kastrując swojej muzyki z ludzkiego pierwiastka. Dla jednych ciekawostka, dla mnie naprawdę coś ciekawego.

Serpent Column – Endless Detainment (Mystískaos)

Powiem tak: gdyby ta epka trwała dłużej niż dwadzieścia dwie minuty, to mógłbym trafić na SOR. Serpent Column uderza black metalem w twarz, metalcore’em po żebrach i dorzuca kilka awangardowych kuksańców w szczepionkę. Boli, ale ma boleć.

Posłuchać można tutaj.

(skala ocen: 0.5-5.0)

Dodaj komentarz