Z ręką na pulsie (#127): Matt Elliott, Monophonics, Porridge Radio

Matt Elliott – Farewell To All We Know (Ici d’ailleurs)

Matt Elliott na autopilocie. Nie szarpie ran (moich, własnych), ale nie są zamknięte, więc ani to pociecha, ani zarzut. Dojmująca rozpacz ustępuje miejsca ujmującemu smutkowi, ale nie ustępuje do końca. “Farewell to All We Know” to zamglone, przywołujące mgliste aury wspomnień folkowe piosenki, którym bliżej do łkań niż (nie)dawnych bałkańskich wybuchów. Jeśli to, że boli, i że będzie boleć, jest przyjemnością i honorem, a nie żałość i horror, to terapeutyczna sad(o) session z Mattem nie zaszkodzi.

Posłuchać można tutaj.

Monophonics – It’s Only Us (Colemine)

Dobry soul. Na wiosnę jak znalazł. Jeśli chodzi o przyjemność w bólu, o której mowa wyżej, to do pewnych wrażliwych obszarów jest w stanie dostać się tylko dobry soul. A że wyjątkowo źle znoszę tę porę roku, to… jak znalazł.

Posłuchać można tutaj

Porridge Radio – Every Bad (Secretly Canadian)

Nerwowe, bipolarne piosenki, w których Dana Margolin szarpie się ze sobą, jakby chciała uzewnętrznić się tak, by faktycznie wywlec na wierzch swoje wnętrzności. Nerwowe, bipolarne, gorzkie, błyskotliwe, które przebojem wdzierają się do serca, by je rozerwać. Nie wiem, ile można jeszcze wymyślić w rockowej formule, ale może cała alchemia polega na tym, by nie wymyślać. I wszystko zależy od zaklęć szeptanych nad alembikiem. Jedna z najlepszych płyt w tym roku.


(skala ocen: 0.5-5.0)

Dodaj komentarz