Z ręką na pulsie (#123): Apart, NIMBIFER, Vyva Melinkolya

Apart – Youth (Soniculture)

W Teraz Rocku, dzieląc muzykę recenzowaną, wyodrębniono dwie sekcje: obejmującą pozycje krajowe “TU” i skupiającą albumy zagraniczne “TAM”. Zatem, trzymając się tej nomenklatury, napiszę, że najciekawszą premierą TAM, na jaką trafiłem w ciągu pierwszych pięćdziesięciu dni 2020 roku, jest “Youth” Apart. I nic, że w tym okresie skupiłem się w znacznej mierze na odszukiwaniu płyt dawniejszych – przegapionych bądź niezauważonych – nieco po macoszemu traktując strumień bieżący (wyjątek: polski rap).  Zupełnie nie wiem, co mądrego – lub niemądrego – napisać, więc zakończę może absurdalnym hasłem, które mogłoby być nalepką na płycie (na szczęście nie jest): dla fanów Janusza Jurgi i Andy’ego Stotta.

Posłuchać można tutaj.

NIMBIFER – Demo II (wyd. własne)

“Zero oryginalności, niewiele więcej walorów produkcyjnych” – napisałem o pierwszym, zeszłorocznym demie niemieckiego NMBIFER, dodając, że “duch, którym natchniona była druga fala gatunku” jest w ich muzyce “żywy i obecny”. Teraz słychać w niej być może – a być może nie – więcej Szwecji i wpływu współczesnych grup rekonstrukcyjnych. Piwniczny romantyzm tego składu idzie w parze ze sprawnością kompozycyjną i wykonawczą, a także świetnym uchem do melodii. Jeśli NIMBIFER wyda kiedyś album w pełnym formacie, to może okazać się zespołem wielkiego formatu. Tymczasem za absolutnie genialne, natchnione, niemal “religijne” zwolnienie w połowie ostatniego utworu (“Im Dickicht”), należy się dodatkowe pół punktu do oceny.

Posłuchać można tutaj.

Vyva Melinkolya – Violet EP (wyd. własne)

Dreampopowe melodie lewitujące w delikatnej shoegaze’owej mgle. A w tle “gotycki” mrok. Im bardziej dana stylistyka wydaje mi się interesująca, tym większy mój krytycyzm wobec dzieł, jakie w niej powstają. Alyc Diaz brzmi tak, jakby weszła w posiadanie tych demówek Slowdive z pierwszego okresu działalności zespołu (albo wręcz z debiutu, “Just for a Day”), które jakimś sposobem nie wyciekły przez lata, I (d)oprawiła je po swojemu. I ponownie: nie jest to wielkie odkrycie, jeśli spojrzeć na muzykę… kosmicznie, ale w osobistym mikrokosmosie słuchacza Vyva Melinkolya może być istotnym ciałem niebieskim (fioletowych?), wokół którego orbitują myśli. I sama epka się zakręci.

Posłuchać można tutaj.

(skala ocen: 0.5-5.0)

Dodaj komentarz