Z ręką na pulsie (#122): Hände, Janusz Jurga, Szklane Oczy

Hände – UWAGA, SZKŁO! (Bat-Cave)

Lekko gotycki i nielekko chłodny post-punk z niekrótkimi i niegłupimi tekstami, w którym jest coś z klimatów niemalże garażowych – lub piwnicznych – ale przy tym to takie granie, które widziałbym na dużych scenach, jeśli te byłyby na takie granie otwarte. Warszawskie trio Hände nie eksploruje może nowych rejonów – także w podszytych niepokojem i troską tekstach, które nie wiedzieć czemu, w jakiś pokrętny sposób przywołują wątki kojarzące mi się z Post Regiment – ale porusza się sprawnie w znanej okolicy. Dodatkowym plusem są surowe żeńskie wokale, dzięki którym ta muzyka staje się mniej oczywista, wielowymiarowa. Jako zdeklarowany niefan gotyku i gitarowego grania – polecam.

Posłuchać można tutaj.

Janusz Jurga – Occultt (Opus Elefantum Collective)

Pan Wolf z Tarantinowskiego “Pulp Fiction”, w scenie z – jak by to nazwać – polowym prysznicem, apelował do dwójki głównych bohaterów, Julesa i Vincenta, by przenieśli się ze wsi do miasta. Janusz Jurga, parafrazując znaną frazę, wychodzi z lasu, ale las nie wychodzi z Janusza Jurgi. A my za nim, z nim. Jest noc, późna jesień, spomiędzy ostatnich przerzedzonych rzędów drzew nietrudno dostrzec światła domów, ulicznych latarni, niekiedy samochodów. Ucieczka do natury nie jest ucieczką od cywilizacji, tylko uciekaniem. To nie wolta stylistyczna, raczej symbol zmian zachodzących w świecie pozamuzycznym, że “Occultt” to nie leśne techno, tylko techno (niemal z) przedmieść.

Szklane Oczy – Rzeczywistość (wyd. własne)

Rzeczywistość, w której tradycje psychodelii i alternatywnego rocka spod znaku Sonic Youth spotykają się z tradycjami polskiego romantyzmu, by zostać przefiltrowane przez kobiecą wrażliwość i w niej ożywione, nie jest rzeczywistością alternatywną – to mikrokosmos debiutanckiej płyty żeńskiego tria Szklane Oczy. Przyznaję, że poznając jedynie jej wyimki, skrawki pod postacią pojedynczych publikowanych utworów, byłem nastawiony sceptycznie. A może nieufnie? Jest bowiem pewna prawda w stwierdzeniu, że styl pisarski może wymagać zaufania ze strony czytelnika. Widocznie podobnie bywa z muzyką. Ale jeśli zawierzyć się Szklanym Oczom, to bardzo szybko pochłonie nas “Rzeczywistość”. Oryginalne, świeże, intrygujące, niemożliwe do pomylenia z jakimkolwiek inne granie.

Posłuchać można tutaj.