Z ręką na pulsie (#121): Artykuły Rolne, julek ploski, Whirr

Artykuły Rolne – Jeśli możesz, zostań w domu (wyd. własne)

Moim ulubionym programem telewizyjnym był “Agrobiznes”. Artykuły Rolne moim ulubionym zespołem wprawdzie nie są, na razie tylko sieją, ale ziarno powinno dobrze się przyjąć (nie tylko na krajowym gruncie), a na plony (żniwa?) przyjdzie jeszcze czas. Tymczasem na “Jeśli możesz, zostań w domu” trio Leśniewski-Toma-Warszawski oferuje towar zgodny z opisem (“nieokrzesany noise rock ulokowany na pograniczu psychodelii oraz improwizacji”) i dobrej jakości. Z trzech tegorocznych albumów, w których nagranie zaangażowany był Bartosz Leśniewski (dwa pozostałe to “Czarne miasto” Obiektów i “Próchno” Próchna), ten wydaje się najbardziej przystępnie zamykać w bezpośrednich, hałaśliwych formach pełne spektrum “plemiennych” dźwięków z wielkich miejskich ośrodków.

Posłuchać można tutaj.

julek ploski – śpie (Gin&Platonic)

Pobliskie Tesco zamknięto. Zamknięto na noc. Tym samym zatraciło pewnie część nadrealnej aury, ale gdyby samemu zostać w nim zamkniętym i przejść się  – w półśnie, bez świadomości, gdzie się jest (i pod wpływem środków, które ową świadomość wcześniej z([a]burzyły) – pasażem nad ranem, to dałoby się zapewne przepisać przeżycie na taką muzykę. Debiut był niemal hiciarski, “śpię” zwyczajnie… uderza. Poszarpaną, zglitchowaną pikselozą dźwięków, pełną migoczących, nachodzących na siebie i przenikających się wzajemnie półprzezroczystych tekstur. Nic nie wczytuje się prawidłowo, każdy obiekt to zbiór artefaktów, ale wszystkie błędy i pomyłki w wykreowanym przez julka ploskiego (post)świecie to celowe zabiegi programistyczne.

(tutaj Julek opowiedział o ulubionych płytach)

Posłuchać można tutaj.

Whirr – Feels Like You (wyd. własne*)

Whirr istnieje w mojej pamięci głównie za sprawą wyciętego z „Oczu szeroko zamkniętych” Kubricka subtelnego kadru z Nicole Kidman, który zdobi okładkę epki „Distressor”. To długa, równie subtelna – i bardzo smutna – historia. Mniej subtelną – acz równie smutną – piszą sami muzycy, niestety głównie na Twitterze. Na „Feels Like You” nieobecny jest tamten pierwiastek magiczny (Byanca Munoz), więc gdyby Amerykanie chcieli opisać, co grają, mogliby powiedzieć – jak niegdyś Bela Komoszyńska [potrzebne źródło] – że szugejzują. Jest w tym więcej subtelności i romantyzmu niż we wspomnianych internetowych zaczepkach, ale i więcej wyrachowania niż wyrafinowania, a porywanie tłumów wychodzi muzykom tylko nieco lepiej od „podrywu”.

* Wydawca albumu, Run For Cover, odciął się od zespołu, więc…

(skala ocen: 0.5-5.0)