Z ręką na pulsie (#119): Coldplay, dråsa, Zaumne

Coldplay – Everyday Life (Parlophone)

Właściwie chciałem tylko napisać – czyżby lekko prowokacyjnie? – że mi się podobało. Bardzo. Najwyraźniej podobają mi się w tym roku płyty, które innych rozczarowują. Głównym problemem “Everyday Life” wydaje się to, że pod dziełem nie podpisał się inny – mniej znany / bardziej lubiany – zespół. Ot, taki pop do sypialni (acz niekoniecznie bedroom pop). Subtelny i ujmujący.

dråsa – Open Your Hand (wyd. własne)

Z pewnym dystansem podchodzę zwykle do notek traktujących o tym, jaki to ważki temat – dla autora, dla społeczności, dla świata – podejmują ambientowe plamy dźwięku. Jeśli chodzi o “Open Your Hand”, nie musiałem czytać, by nie tylko wierzyć, że tutaj naprawdę o coś chodzi, że ta muzyka coś wyraża, i że jest to równie głębokie co głęboko smutne, a wręcz być tym szczerze przejętym. Dråsa rozprawia się z przemocą domową bez… przemocy, agresji i brutalności. Gest otwarcia (dłoni) to początkowo otwarcie rany, która wraz z trwaniem pierwszej kompozycji powoli się zasklepia, ból i żal ustępują powoli miejsca pogodzeniu się z tym, co było. Bowiem co się stało, to się nie odstanie. Jednak z tego, co się stało, z tego zła, nie musi ostać się zło. Kanadyjka Sarah Nawotka, która jako tworzywo i narzędzie wykorzystuje głównie głos (nie dźwięk, nie słowa), i jest to głos anielski, powinna zostać usłyszana. Jeśli oceniać samą realizację, to jest ona mi o wiele bliższa od tej dokonanej przez Linguę Ignotę (“Caligula”). Wstrząsająco piękna muzyka. I zasmucająco nieznana.

Posłuchać można tutaj.

Zaumne – Contact (Bas)

Najmilsze z tegorocznych rozczarowań. Z tą płytą jest trochę jak (ponoć) z moim opowiadaniem o czymś: zanim przejdzie do rzeczy, można albo zwariować, albo zasnąć. Więc zanim “Contact” stanie się najsmutniejszym ASMR do spania, można już… spać. Ale już (?!)  utwór tytułowy, czwarty na liście, to – uch! – banger (do bujania głową ułożoną na poduszce). Potem mamy pięć minut na to, by obrócić się na brzuch. Po to, by w tę samą poduszkę płakać przy “Black Tourmaline” (i końcówce “Shut/Rose Petals”).

Posłuchać można tutaj.