Z ręką na pulsie (#117): Enchanted Hunters, Mount Eerie with Julie Doiron, Slow

Enchanted Hunters – Dwunasty dom (Latarnia)

Cieszę się, ze ten album dostał 9.7/10, że sprawił komuś radość i przyjemność, że są ludzie, którzy mają swoje muzyczne miłości, jakieś wyobrażenie płyty idealnej, i że “Dwunasty dom” chociaż w tych dziewięćdziesięciu siedmiu procentach je spełnia. W pozytywny sposób zazdroszczę ukontentowania, może odkrycia. Nie uważam, że stwierdzenie, iż to album dekady, które nietrudno usłyszeć, było twierdzeniem niezgodnym z prawdą. To jest album dekady. Czy jeśli ktoś stworzy muzykę, dzięki której – jak Tomasz Skowyra – napiszę “cieszę się, że przyszło mi żyć w tym konkretnym momencie w czasie i przestrzeni”, to będzie w niej coś złego?

Nie będzie. Ale to jeszcze nie teraz.

Mount Eerie with Julie Doiron – Lost Wisdom Pt. 2 (P.W. Elverum & Sun)

Ściska mnie w gardle przy tych piosenkach. Nie ściskało mnie przy części pierwszej. Puszcza w połowie, przynajmniej połowicznie, ale… Niby dosyć łatwo się wzruszam (jest trochę jak w “Jakiej to melodii”, tylko że po jednej nutce zaczyna boleć), a jednak nie wzruszam się “na bieżąco”, bieżącym strumieniem utworów i płyt. Może nie postawiłbym “Lost Wisdom Pt. 2” w jednym rzędzie z “Now Only” i “A Crow Looked at Me”, ale to dlatego, że trudno znaleźć siły, szczególnie gdy prawie w ogóle się ich nie ma, aby do tamtych dwóch albumów wracać. A tym nowym chętnie się pok(/r?)atuję. Choćby naprzemiennie z Xasthur. Może czas na “Wind’s Poem Pt. 2”?

Slow – VI – Dantalion (aural)

Spore rozczarowanie. Belgowie swoją poprzednią płytą (“V – Oceans”, 2017) nie tylko zwrócili na siebie uwagę, ale i pokazali się na niej z jak najlepszej strony. “VI – Dantalion” to taki funeral doom, jaki wszyscy znamy, ale niewiele potrafimy o nim powiedzieć po pewnym (niedługim) czasie. Kroczący, majestatyczny, dostojny, potężny. Jednak tego, co napotka na swej drodze, nie niszczy i nie obraca w proch.

Z drugiej strony, jeśli miałbym z dwójki Slow-Esoteric (oba zespoły zaprezentowały światu premierowe albumy 8 listopada) kogoś polecić, to mimo wszystko Slow. Trochę przekornie, trochę z powodu “Elégie” – finału, który rzeczywiście jest elegijny.

Posłuchać można tutaj.

(skala ocen: 0.5-5.0)