Wac Toja & Matheo – Ostry sos (2020)

Nigdy nie zrozumiem, skąd myśl, że jeśli wykrzyczy się puste, generyczne wersy, to wyrazi się emocje, których w nich nie ma. Nigdy nie zrozumiem, skąd myśl, że jeśli zaprosi się Malika Montanę, Tymka, Kizo… Nie wiem co. Nie wiem, co myślał Wac Toja. Gdyby chwycić się metaforyki zaproponowanej na “Ostrym sosie”, to można wspomnieć o mdłościach. I – uwaga, komplement! – o śladowych ilościach muzyki (“Dres”, “Tik tak”). Teksty wiadomo – jestem raperem, jestem najlepszy, jestem samcem alfa, jestem alfą i omegą, wygrywam życie, cała reszta to przegrywy, a ty, mała, niżej zejdź, niżej zejdź, niżej zejdź, postaw go, twoja dupa nowa galaktyka.

***

pozostałe piątkowe minirecenzje:
Dwa Sławy – Pokolenie X2
Miuosh – Powroty


WAC TOJA & MATHEO, Ostry sos, Morda

(skala ocen: 0.5-5.0)