Tymek – Fit (2020)

Surowe wiadomości, które wysłałem na Messengerze w trakcie odsłuchu (po pewnym czasie pomyślałem, że niech to będzie tekst). Wklejam po kolei, zamiast wrzucić w formie screenów. Tak będzie lepiej i czytelniej.

***

Dobra. Słucham Tymka.

Ktoś to już idealnie opisał na Glamrapie: “kodeinowe jeczenie na autotune”.

Zresztą w pierwszym kawałku jest nie tylko o GTA, ale i o kodeinie.

lol

Tymek rapuje o głębi. i o tym, że kłapią gębą ci, którzy jej nie skumali.

Jezu.

Niech zarapuje coś głębokiego.

Absolutnie asłuchalne dukane rymowanki o dukaniu rymowanek.

Wchodzi Kizo. Już dawno mam dość.

Nabrał tych gości tylu, tyle tych mord, że mógł sam nie wchodzić na bit. W jego przypadku trochę… nie wypada.

No proszę, wers o ziomach grających w berka fituje (xd) w rapie dla dzieci.

“Ty k*** j***, co ja bym bez ciebie zrobił / chyba zachlał się na śmierć”
Ooooch.❤

Mam wrażenie, że co piąte słowo jest losowe. Nawet nie licząc tych, które są tylko do rymu.

Najlepszy kawał polega na tym, że kawałków jest osiemnaście.

Czemu raperzy nie nagrywają płyt wtedy, gdy mają coś do powiedzenia, tylko wtedy gdy jest sezon?

Śmieszna jest ta kreacja, nie wiem, jakiegoś rozdarcia, tego, co u nich funkcjonuje pod hasłem “bipolar” (przecież żaden nie mówi swoim językiem, na tym albumie oczywiście również ono pada).

Ech, Bonson daje taką zwrotkę, że pasuje. I sam mam chęć spasować. Serce boli.😞

(a ogólnie bolą uszy, głowa boli)

Chwilami brzmi to jak jakiś rapowy Dawid Podsiadło w wersji budzącej szczere współczucie.

Oni wszyscy na zmianę krzyczą, płaczą, są skrzywdzeni i agresywni, bawią się i cierpią, świat chce ich skrzywdzić, a oni chcą biedni tylko forsy.

I wszędzie te s*** pazerne i zdradzieckie.

On jest chyba prawdziwy. Jeśli nawiązać do Płomienia 81. Bo z tekstu utworu “94” wynika, że jego mama jest sprzątaczką. Czyli ma przyzwolenie inteligenckich środowisk na robienie rapu, jak sądzę. Nie jak Mata.

Dziwne, że nie ma nic o cyberpunku, skoro to uniwersum jest takie “cyberpunkowe”.😀

Ach, jeszcze wątek fałszywej branży. To też ciekawe: jak ona w ogóle istnieje, skoro można wysnuć wniosek, że nikt do niej nie należy?

Każdy jest obserwatorem.

“wolny jak ptak / skaczę wysoko w dal / tu se pośpiewam coś / tu narysuję kwiat”
Pfffff…

Ok, ostatni kawałek. Nie wiem, jak to spuentować. Więc rzucę wers z niego: “kompromituję się na waszych oczach”.


TYMEK, Fit

(skala ocen: 0.5-5.0)

Dodaj komentarz