Rzabka – Rzaboteka (2020)

Ile razy na “Rzabotece” pojawia się linijka “TSKSOMD – najlepszy chłopak, najlepsze bity”? W “Miłości” i “Maratończyku” po razie. W “Strażaku”, “Pogotowiu” i “Tu cię mam” po dwa razy. W “1234”, “Piesku imprezowym”, “Wściekłym”, “Balecie” i “Paranojach” po trzy. I cztery razy w “Na maszynie”. Dwudziestosiedmiokrotnie. Co siedemdziesiąt cztery sekundy (1998/27).

Jako, nie wiem, hypnagogiczny porcys-pop (ale bez tamtego tagu, bez 95% fraz i z rozmyciem pozostałych tak, by nie były zrozumiałe) to może… Albo jakiś synth-punk revival, piąta woda po Super Girl & Romantic Boys. Albo wiksa dla fanów Stachursky’ego. Ale nie. To tylko rap. Czysta abstrakcja. Lecz wyłącznie dla kumatych.

(Rzabka < Karol Krawczyk)

***

minirecenzja “H8” Białasa


RZABKA, Rzaboteka, Szelest

(skala ocen: 0.5-5.0)