Quebonafide – ROMANTIC PSYCHO

RECENZJA “WŁAŚCIWEJ” EDYCJI

***

Jak napisać recenzję płyty, która nie jest płytą? Metodycznie, rzeczowo, sumiennie? Udawać, że dałem się nabrać? A może mrugać co drugie zdanie porozumiewawczo okiem? “Romantic Psycho” Quebonafide to – pozwalam pożyczyć sformułowanie zbłąkanemu raperowi – “zjazd na byle czym jak Red Bull”. Zbiór fristajli ziomków, pozgrywanych przez przypadek przypadkowym sprzętem. Właściwie “na przypale”, “przypałowym sprzętem”. Single (każdy jeden – “ROMANTICPSYCHO” “JESIEŃ”, “PRZYTOBIE” – 2/10) tego nie oddają, bo są trochę jak u Belmondo – w nowym stylu, zamulonym. Ale świetnie pokazuje, że polski raper może wszystko (i nic nie musi), i że jeśli ma odpowiedni status – nie tylko majątkowy, choć on oddaje ten sceniczny – to zarazem wszystko mu wolno. I gdyby zechciał, to naprawdę mógłby zaśpiewać sobie 80 złotych za kolekcję ledwo wydukanych rymowanek, w których w odróżnieniu od innych dukanych rymowanek – jak by powiedział Klocuch – nie ma postarania. Rap w stylistyce nawet nie lo-fi, a no-fi? Antyrap (dotychczas funkcjonował bodaj tylko termin “antyflow”)? Rozkoszna dekonstrukcja gatunku? Pokazanie, że da się nagrać coś, co nawet w zupełnym podziemiu, dekadę wcześniej, puszczone jako pierwsze nagrywki nastoletnich zajawkowiczów z osiedla, nie miałoby prawa odbić się echem nawet na sąsiednich blokach, i że to coś może nagrać raper z absolutnego sprzedażowego topu? Drwina ze sceny i słuchaczy? Odnoszę wrażenie, i to będzie prawdziwie przewrotna puenta, że “prawdziwa” płyta okaże mniej interesująca, a przy tym wcale nie lepsza niż “Romantic Psycho”.

Nie jestem Quebo ani jego ziomkiem, ale na koniec szybka zwroteczka ode mnie. Piona!

PS. Oceniam płytę jako album muzyczny. Mimo wszystko.

***

w żartach liczą się puenty
ty stoisz w miejscu, ja jestem outstanding
nawet gdy się cofam

szczekają kundle, ja i moje ziomki – charty
karawana jedzie dalej, wbijamy na charty
robię to, co kocham

z ludźmi, których kocham
Ciechanów – reprezentuj!
a ty jak chcesz, to się pluj

choćby do mikrofonu
jest kwarantanna – nie wychodź z domu!
ja liczę papier, ty możesz się podetrzeć

moje wersy są lepsze
moje ziomki to nie są leszcze, Stefan
moja bejbi – pop star

twoja – zwykła flądra
jeśli padłeś – powstań!
i do bitu pląsaj

joł!

***

A tutaj impresja nt. “Jesieni”.

quebonafide romantic psycho
QUEBONAFIDE, ROMANTIC PSYCHO, QueQuality

(skala ocen: 0.5-5.0)

Dodaj komentarz