Quebonafide – ROMANTIC PSYCHO (Japan Edition)

O “ROMANTIC PSYCHO (Japan Edition)” Quebonafide postanowiłem napisać inaczej. Najpierw spokojnie w skupieniu, o które u mnie trudno, posłuchać, nie rozpraszając się, a dopiero potem cokolwiek notować, pisać. Nic na szybko. Nic na gorąco.

***

Na temat edycji – uch! – polskiej (?) “ROMANTIC PSYCHO” wypowiedziałem się tutaj.

***

Do trzech singli, które znamy także z (nie)właściwej płyty, dostaliśmy czwarty, “SZUBIENICAPESTYCYDYBROŃ” (tytuł, początkowe kadry klipu, bit – jakaś drwina z L.U.C? a może trybut?). Wprawdzie dość szybko uznałem, że nie ma sensu tego słuchać, ale to też dlatego, że jak już, to całość, nie wyimki. I napisałem chwilę wcześniej: “nic na gorąco”. Trochę po to, by zaraz dodać – czego nie zrobiłem – że nie ma czym się grzać. A tu proszę: może i tak, może to prawda, ale płyta jest letnia nie dlatego, że ani ziębi, ani grzeje, tylko taki klimat. Lekki, niezobowiązujący, luźny. I leniwy, biorąc pod uwagę sposób nawijki, znany już z tamtych utworów.

To rap o rapie, który nie jest prawdziwym rapem, bez rozstrzygania, co prawdziwym rapem jest (coś mi się wydaje, że nie jest nim “Blonde” Franka Oceana, ale lubię ten album, żeby nie było). Zresztą Quebo ma dziewczynę z popu, sam wywodzi się z rapu, ale sam – lub z jej pomocą – się z niego wywiódł. Rap (?) uczuciowy i – myślę – uczciwy. Uczuć – w tym rozliczeń z dawnymi ich obiektami, które przestały widzieć obiekt swoich uczuć w Kubie – znajdziemy tu sporo. Do Natalii. I do miejsc; miłości do podróży. Trochę smutku, bo pieniądze szczęścia nie dają, a jak jest ich dużo, to potrafią je odebrać. I gości, którzy wydają się dobrani – jeśli nie wszyscy, to większość – według klucza “rodzinnego”.  Jedna wielka poprodzina.

Zatem kilka słów o nich. Sokół dobra (!!) zwrotka (o dziwo, zarapowana), Natalia Szroeder bardzo dobra zwrotka (zarapowana – nic dziwnego), refren również bardzo dobry. Daria Zawiałow – nie aż tak dobrze, ale nie-źle. Be-do-es – D-N-O. Mrozu – przyjemnie, jak w muzyce z telewizyjnych reklam. Ralph Kamiński – ładnie, pięknie, cudnie (jak on tak potrafi? od kiedy?). “TOWSZYSTKOBYŁODLACIEBIE” jest właściwie jego utworem, to właściwie najlepszy polski rapowy utwór w głównym nurcie, choć to właściwie nie jest rap. A Quebo to taki Taco. Lepszy Taco. Dużo, dużo, duuużo lepszy Taco. O czym możemy się przekonać, bo Filip Szczęśniak ma swoje chwile, ale nie ma swoich momentów.

A Smarki jak za starych czasów, tylko lepiej.;)

Follow-upów nie będę wyliczał, bo pójdzie mi jeszcze gorzej niż z gościnkami. Podobały mi się te wprawdzie bardzo proste, ale całkiem zaskakujące (do Myslovitz i Synów), a ostatnio płakałem, jak skończyłem Life is Strange. [UWAGA! SPOILER!] I tu mógłbym zostawić hermetyczny follow-up od siebie (“zawsze zastawiasz w tekstach pułapki”), że zależało mi tylko na dziewczynie o niebieskich włosach.  [UWAGA! SPOILER!] Ale nie pamiętam, czy płakałem. I na pewno nie ostatnio.

***

O grze też coś tam napisałem. Jeśli to ważne.

***

Album to miła niespodzianka. Nawet mimo tego, że Kanye pojawia się wprawdzie w tytule jednego z utworów, ale nie ma przed jego imieniem adnotacji “feat.”. Mac Miller pojawia się tylko w tekście. Adele czy Ed Sheeran nie pojawiają się w ogóle. Podkłady bywają przyjemne, muzyczne. Poza pewnym reprezentantem Bydgoszczy nikt specjalnie nie wadzi. Niektóre niefortunne wersy (“veni, vidi, vici / mam wszystko, a ciągle czuję ból jak Avicii”) można przemilczeć, przymykając na nie ucho (albo wypuścić drugim). To wprawdzie nadal polski rap (?), ale jeśli chodzi o to, jak został zrobiony – i przez kogo – jest trochę wyżej. Nie tylko na OLIS-ie, gdzie pewnie skończy na jedynce w rocznym podsumowaniu. Ode mnie – ku mojemu zaskoczeniu – propsy. Umiarkowane, ale propsy.

A “”nie mam na nic czasu – już tylko na miłość” to mądra i dobra puenta.

quebonafide romantic psycho (japan edtion)
QUEBONAFIDE, ROMANTIC PSYCHO (Japan Edition), QueQuality

(skala ocen: 0.5-5.0)

Dodaj komentarz