Z ręką na pulsie (#64): Félix Blume, Gas, Glaca, Tigran Hamasyan, Trup, Zmora

Félix Blume – Death in Haiti: Funeral Brass Bands & Sounds from Port au Prince (Discrepant)

Piękna muzyka. O tym, jak ją klasyfikować i skąd pochodzi – zarówno gdy chodzi o przeznaczenie, jak i zakątek (za)świata – informuje sam tytuł. Jako że zebrało się tu trochę – cóż za niefortunne określenie – nagrań terenowych, rzecz nie jest ani lekka, ani łatwa, a już na pewno nie przyjemna. Ale warto wysiedzieć, bo i wyjść choćby z własnego pokoju przed końcem ceremonii raczej nie wypada.

Gas – Rausch (Kompakt)

Przypominam sobie niezbyt barwną historię, której bohater, zmorzony wycofanym już ze sprzedaży w pewnym dyskoncie tanim piwem w ciemnej puszce, spożytym w dużej ilości w niedługim czasie, zmuszony był poniechać powrotu do domu przez gęsto zaludnione osiedle i udać się na spoczynek w paśniku. Podejrzewam, że ta płyta by mu podeszła z rana, gdy-by się już zebrał do drogi. I nawet mgła z okolicznych łąk nie wstawałaby zbyt głośno, i słońce sunęłoby ciszej po niebie. Świetna, na wpół magiczna, na wpół fantasmagoryczna muzyka.

Posłuchać można tutaj.

Glaca – Zang (My Music)

“Zang” to wehikuł czasu, przenoszący nas do schyłku ubiegłego wieku. Sentymentalna podróż do roku 1998 jest całkiem osobliwa, bowiem wyprawia się w nią nas… z 2038. Jest to więc dzieło osadzone w tradycji, a jednocześnie profetyczne. Jeśli pragniesz poczuć, jak to będzie (z Tobą) za dwadzieścia lat, to możesz się przekonać. Jeśli o mnie chodzi, to gdybym udał się w poszukiwaniu straconego czasu, przynajmniej wiedziałbym, gdzie posiałem bitą godzinę.

Więcej nie napiszę, bo nie jestem clownem.

Tigran Hamasyan – For Gyumri (Nonesuch)

tagi: modern classical, chamber music

Odejmij intymność, emocje, głębsze uczucia i przeżycie, a wyjdzie to, co z powyższego. Ładne, ale bezduszne.

Trup – Stuprum (ep) (Dark Omens)

Piętnaście lat temu te kawałki mogłyby latać po sieci z tagiem “śmieszne mp3”. Oczywiście piwniczna – w najlepszym razie – stęchlizna znajduje wśród entuzjastów black metalu rzeszę entuzjastów, więc nie ma powodów do niezawinionych złośliwości. Trup zapewne zostanie, gdzie jest, ale on z kolei nie powinien narzekać na… położenie. Mało komu spodoba się ten materiał, ale to materiał dla mało kogo właśnie.

Posłuchać można tutaj.

Zmora – Nocy czerń, nocy chłód (ep) (Werewolf)

Zmorę poznałem – zresztą z dobrej strony – na ubiegłorocznej pełnej płycie. Passa jest dobra, więc i prasa taka być powinna. Średnie tempa, pozbawiony niezamierzonego komizmu pierwiastek “symfoniczny”. Taka ekstremalna muzyka środka. Ameryki nikt tu nie odkrywa (może Norwegię?), ale warto odkryć tych zawodników. W kolejnym sezonie mogą bowiem bić się o awans do ekstraklasy.

Posłuchać można tutaj.



(skala ocen: 0.5-5.0)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *