Pih – Non Serviam. Nocy kilka godzin (2020)

O.S.T.R., za sprawą niedawnej – łagodnej i (samo)świadomej – inspiracji “DNA.” Kendricka Lamara, sięgnął dna zwrócił uwagę na problem bezreflesyjnego kopiowania zachodnich trendów i twórców, a przy okazji dał drugie życie swojej starszej kompozycji, “Introgliceryna” (“Ja tu tylko sprzątam”, 2008), w której był uprzejmy czule pozdrowić kserobojów. W trwającym blisko sześć minut kawałku (5:40) nawija jeszcze “te trzy minuty warte na eBayu dolara”.

“Non Serviam. Nocy kilka godzin” PIha, czyli dodatek do ubiegłorocznej – wystarczająco niestrawnej i sycącej – płyty, trwa dwadzieścia jeden minut i dwadzieścia sześć sekund (21:26). Kosztuje – wraz z wysyłką – pięćdziesiąt osiem złotych i dziewięćdziesiąt dziewięć groszy (58.99). Ta kwota, według serwisu bankier.pl, daje czternaście dolarów i czterdzieści osiem centów (14.48). By nie bawić się w wyliczenia do setnych części ułamka, uznajmy w przybliżeniu, (tak, by mogło to być wersem utworu), że trzy minuty tej epki warte są dwa dolary.

To by się zgadzało, bowiem jeśli posłuchać głosów fanów rapu, to okaże się, że Pih jest co najmniej dwa razy bardziej prawdziwy niż O.S.T.R. Według mnie wciąż uprawia uliczny softcore, wplatając w to wątki patoapokaliptyczne, a przy okazji popisuje się erudycyjnym rozeznaniem w rzeczywistości spoza ciemnych białostockich zaułków w kronikarskim utworze “2019”.

I powiedzmy tak: o ile pierwsze cztery numery to takie 3/10, rap nudny i niebudzący żadnych emocji, wyprodukowany przyzwoicie, jak to się mówi, prawdziwy, rzemieślniczy, do zapomnienia (nawet Bonson położył gościnną zwrotkę, której nie położył, a w formie ostatnio z całą pewnością nie jest), o tyle numerem jeden, zasługującym na komentarz szerszy niż “ale numer”, jest numer piąty, czyli “2019”, który powinno się wypomnieć. Jeśli ta kronika nie zasługuje na ocenę 1/10, to  otrzymuje ją wyłącznie z winy ograniczeń przyjętej skali. W tym zapisie miliona wydarzeń z kraju i ze świata, oddanych z reporterskim zacięciem, wątki mizoginiczne przeplatają się z nacjonalistycznymi i ksenofobicznymi (“polecam” chociażby wersy poświęcone Oldze Tokarczuk), raper znajduje też sporo miejsca (w sercu) dla kolegów po majku (jeśli są – jak on – prawdziwi), między innymi dla rapera K (w którego serce – nożem! – celowała  Wiktoria Cwynar, jak donosi Kronikarz). Niestety nieco zbyt lakonicznie upamiętniając Bohaterskich Obrońców Białegostoku (mamy tylko linijkę “tu nikt nie głosuje na Biedronia), czym jestem – przyznaję – niepocieszony.

Nieszczególnie udało mi się w tej impresji przejść do rzeczy, ale czy opisywany (mini)album jest mniej niedorzeczny? To już sami możecie ocenić. Choć nie namawiałbym do tego.

PIH, Non Serviam. Nocy kilka godzin

(skala ocen: 0.5-5.0)

Dodaj komentarz