O.S.T.R. – Instrukcja obsługi świrów (2019)

Chciałem zacząć tę recenzję od zdania, że lubię Adama Ostrowskiego. Jednak gdy patrzę na to, jak oceniłem jego wcześniejsze płyty, to widzę, że tylko jedna dostała ode mnie notę wyższą niż 3 w pięciopunktowej skali. Mogę zatem wprowadzić małą korektę – skoro nie użyłem ksywki – że nic do niego nie mam, więc w sumie gościa lubię. Nie zmieniają tego kolejne nagrywki. Z drugiej strony, czy z “Instrukcji obsługi świrów” można się… naigrywać?

Zaczyna się od “fabularyzowanej” wrzuty na hip-hop, który kiedyś trzeba było odzyskać, a dziś należy ratować. Abstrahując od tego, czy się zgadzam (no dobrze: tak, po części). Wersy o tym, że teraz to kodeina, gender i rurki, przypominają raczej wpisy z jakiegoś forum (na metalowych widywałem podobne, rurki to się całkiem zgadzają), ale cały ten podział na “prawdziwych” i “fałszywych” (?!) jest dość słaby. A właściwie bardzo, bardzo słaby.

Może inaczej bym spojrzał na ten zbiorowy diss, gdyby nie O.S.T.R. nie walił ogólnikami w ogół. Właściwie czemu nie po ksywkach? Wystarczy każdemu wcisnąć wers w pysk, personalnie, i czekać, aż ruszy lawina. Naprawdę lepiej przedstawić wroga (?!) jako agresywnego troglodytę, a siebie wcisnąć najpierw w trykot superbohatera, by potem rozedrzeć na siebie szaty w Rejtanowskiej pozie.

Ale cały wątek stosunkowo szybko się urywa*. Pewna ciągłość zostaje zachowana, ale to tak, jakby jedno krótkie opowiadanie się skończyło (źle, ale dobrze, że już…), a drugie zaczęło. Widocznie trzeba wrażliwości kogoś, kto ma rap w sercu, by porównać brzydotę miasta do urody kobiet pewnej narodowości, po czym od razu przejść do… przelatywania. Logiczne, zgrabne, dowcipne, pełne klasy i błyskotliwe językowo.

Tekst o dobrych genach i żonie (zapewne w notatkach zapisanej wielką literą), która zachodzi równie łatwo jak słońce (!!), od razu przywołał końcowy fragment recenzji pióra Filipa Szałaska (przedmiotem była książka „O muzyce się nie gada” Macieja Geminga) i zapalił w głowie lampkę jeśli nie czerwoną, to ciemnopomarańczową. Pewnie o konwencji mam większe pojęcie niż miłości, ale… stop.

O ile same pojazdy po “kolegach” ze sceny byłyby jeszcze neutralne, gdyby inaczej sformułować uwagi i odnieść je do muzyki, o tyle podobne w naturze (bo również pełne uprzedzeń) wersy ociekające seksizmem są nie do przyjęcia. A wydawało mi się, że O.S.T.R. zmądrzał. I że wcale nie był – w powszechnej opinii – głupi. Boję się sięgnąć teraz po jakąś jego płytę sprzed kilkunastu lat.

Trochę przesadzam. Gdy sięgnąć po niemal dowolną nową polską płytę rapową, to podobnych treści będzie więcej, o wiele więcej, ale ściek to ściek, a śmieci wrzucone do strumienia, z którego ktoś może chcieć zaczerpnąć, to jednak co innego, więc… Na tej samej zasadzie zwraca się uwagę komuś, kto z reguły nie popełnia błędów, nie zaś wytyka je osobie popełniającej je notorycznie.

O.S.T.R., gdy wracał do zdrowia, był rzeczywiście jak ktoś, kto się odrodził, dostał drugie życie, a więc jest swoją inkarnacją. Teraz wrócił do siebie, dosłownie, ale wolałem, gdy rozczarowywał tym, że nie do końca sobą jest. W końcu kogoś, kto stał się półprzezroczysty, prościej przejrzeć, szczególnie gdy trudno nazwać go bezkresną tonią. A teraz mąci. I właściwie prosi słuchacza, by ten liczył rozchodzące się kręgi.

“To ja – ostatni bitels” – słyszymy w “20/20”. A że The Beatles to jeden z ostatnich wielkich zespołów, których nie trawię w najmniejszym stopniu (mam tylko sentyment do utworu “When I’m sixty four”, ale nie muszę go słuchać), to wiele tłumaczy. Podzielmy zatem pierwszą liczbę przez samą siebie, a drugą przez cztery (by w rezultacie zgadzała się z przyjętą tu skalą), a otrzymamy notę końcową.

* Powracają, w formie ech. I można tylko westchnąć.


O.S.T.R., Instrukcja obsługi świrów, Asfalt

(skala ocen: 0.5-5.0)

One Comment

  1. Paweł Kadłubowski Luty 24, 2019

    Płytka sztos według mnie. Ja od Jazzurekcji bardzo lubie Ostrego,mimo ze mial gorsze i lepsze płyty to ta jest naprawde niezła a w porownaniu do ostatniej naprawde dobra. Twoja recenzja natomkiast jest moim zdaniem bardzo słaba i niezrozumiała. Tak naprawde nie ma tu zadnych argumentow popierajacych Twoja ocene.

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *