N***lowe noce (#1-6): Ciepło, eva ȧjbrin, Jan LF Strach, Shoegaze & Dub, Szaman, Zguba

Ciepło – załamanie
Fieldrecordingowy, egzystencjalny trip report (okoliczności zajścia/zejścia: dom[ówk]owe jam season). W głównej roli postać kobieca i Konrad – pomost między sennym “tam” a nie dość rzeczywistym “tu”. W tle mili chłopcy od podawania wody i muzyka jak z lobby w grze komputerowej. Żołądkowe sensacje i dramat rozpadu ego. Poruszyło mnie to szczerze, acz w nietypowy sposób.

Dla kogo: Dla osób, którym (nie)obce są dalekie podróże (bez konieczności przemieszczania się).

eva ȧjbrinunder the noise (z płyty “married to her”)
W pisaniu tutaj smuci mnie to, że odbiór jest iluzoryczny, przez co czuję, że nie ma znaczenia, czy napiszę wnikliwy tekst o jakiejś płycie, czy wrzucę zamiast tego przepis na ciasto z owocami. Jestem kimś, komu lepiej byłoby narzucić konwencję, jakieś spektrum zainteresowań, i krytykować na każdym kroku, że wszystko robię źle, na złość, i że ma być prościej, czytelnie, dla ludzi, bo dzięki temu mogę się rozwijać i nie krążyć ciągle w kółko. Problem w tym, że trudno o kogoś, komu bym na to pozwolił, a moje zdanie jest bardziej zmienne od nastroju. I z reguły równie złe. Ale jedna z idei, jeśli mogę użyć tego pojęcia, to polecanie muzyki, której nikt mi nie polecił, a sam poleciłbym ją prywatnie. Ostatnio smuci mnie też to, co krąży w głównym obiegu sceny niezależnej. To zaś temat na tekst, który nigdy nie powstanie, bo odbiór jest iluzoryczny, przez co czuję, że…

A smutno tak naprawdę jest mi dopiero wtedy, gdy muszę mówić o kimś, o kim powinienem słyszeć zewsząd. Bo ten cały n***l nie kończy się – szczęśliwie! – na trzech labelach, których dyrektorzy artystyczni działają czasem chyba podobnie co ja tutaj.

Dla kogo: Dla tych, którzy nie uważają, że piosenki to trochę cringe, gościu, i że Trójka nigdy nie grała dobrej muzyki, bo dobra muzyka kończy się na dyskografii Magmy. Dla fanów popu spod znaku Tori Amos i Fiony Apple.

Jan LF Strach arts & musicsW czasie zaprzeszłym (z epki “Implozjo Wizja! e​.​p”)
Nowa polska elektronika wydaje mi się często memem, hermetycznym i ciężkim, dźwiękowym zapisem postironicznego fanpejdża, z których każdy korzysta z tych samych kodów i znaków, odbija “własny” język od tych samych kalek, tak samo go kaleczy, a pod warstwami xd-owania jest tylko nie dość lekkie pióro, nie dość cięty język, nie dość dobre poczucie humoru, pustka. Jan LF Strach robi coś osobnego, nie będąc w strukturach Kolektywu Twórców Osobnych, a jego muzyka jest w tym przedinternetowa, nie gubi ducha szczerości, którego czasami inni autorzy tzw. treści falsyfikują, co spotyka się z aprobatą i adnotacjami w notkach prasowych. “Implozjo Wizja! e.p.” brzmi raczej jak tematy z czołówek polskich programów z lat 90., może magazynów o grach i pasm popularyzujących różne tajemne dziedziny nauki, w tle zaś wirują bryły i modele, jakieś barwne napisy; ot ogólny estetyczny misz-masz. Więcej tu, no nie wiem, Jarre’a czy Oldfielda niż [tu wstaw pseudonim lub imię i nazwisko swojego ulubieńca z nowej polskiej elektroniki]. Lubię to, co wynika z tego podejścia i szanuję samo podejście. Szczerze polecam.

Dla kogo: Dla tych, którzy jeśli muszą czuć nostalgię, to niekoniecznie fałszywą.

Shoegaze & DubMęczennica ft. Karolina Medycka (z epki “w/ Friends”)
Gdyby Świetlicki była kobietą, o duszy wielkiej i czystej, której nie mąci gorzko-cyniczny ton, to zapatrzywszy się w inne konstelacje niż post-punkowe/rockowe, mogłaby snuć tę opowieść. Wódka jest w niej tylko bohaterką epizodyczną, nawet jeśli są to częste epizody, a na pierwszy plan wysuwa się potrzeba miłości rozumianej jako czuła aprobata zwyczajności i spokojne urzeczenie wadami drugiej osoby. Jeśli chodzi o formę, to ujmuje mnie fraza, także muzyczna (łatwo wyczuć, że to projekt Karola Schwarza, filaru trójmiejskiej psychodelii), ale tutaj chcę zakończyć wypowiedź. Tak jak chciałbym, by “Męczennica” trwała dwie minuty krócej. Tak puenta – mocna, mądra, piękna – wybrzmiewa gdzieś w środku. I dźwięczy do samego końca.

Dla kogo: Dla fanów Spiritualized (to taki follow-up albo subtelny żarcik), lotów, po których nie zalicza się zjazdów i poezji, która jest nią.

SzamanWhen?
Po ostatnim tornadzie, jakie przeszło przeze mnie – i to w dwojakim sensie przez mnie, bo moja wina, że przeszło – postanowiłem, że jeśli to miejsce ma istnieć, to muszę robić wszystko naturalnie, w zgodzie ze sobą, nic na siłę. Opiera się to także na tym, iż fanpage nie może być słupem ogłoszeniowym, a ja powinienem polecać taką muzykę, którą sam chcę polecić.

Z Szamanem nie mam problemu. Przypomina mi trochę gdańskie Kropki, które kocham. Nie mam problemu z tym, by zauroczyć się “When?” ani z tym, że jestem zauroczony. Można pewnie czepiać się szczegółów, być drobiazgowymi, ale co jest piękniejszego od niedoskonałości?

Za rok wypłynie pewnie na szerokie wody jak Bałtyk. I tu również sens jest dwojaki.

Dla kogo: Dla tych, którzy wolą indie od n***lu, dla tęskniących za Dawiden Podsiadłą nieśpiewającym po polsku, dla osób, które noszą smutek w sobie, nie tylko pod maską.

Zguba – Pomór (z epki “Pomór”)
Klocuch rapował, że Youtube jest lepszy niż telewizja. Nie sądzę, by KW był ciekawszy nawet od kanału z telezakupami (choć takie to raczej nie na YT. Jednak pomysł, by o tym, co potencjalnie interesujące, ale niszowe, wspminać nocą, jest dobry. Zawsze to jakiś pomysł.

Zguba obraził się na mnie za pisanie o rapie, ale ja nie będę obrażał się na niego o to, że rapu nie nagrywa. Jeśli “bohater” wydanej w lipcu 2019 roku “Potwarzy” błąkał się pijany nocą po mieście, to teraz spotykamy go, gdy krok ma pewniejszy, dostojny. I idzie w stronę światła.

Żart autora polega na tym, że tam, po drugiej stronie, o czym nie mówi, jest nieograniczona czasem ani przestrzenią ciemność.

Dla kogo: Dla fanów Basinskiego i Hoedh, dla nihilistów i dekadentów, dla tych, którzy może czasem wylewają łzy, ale częściej nie wylewają (za kołnierz), dla osób, dla których ostatnie pięć i pół minuty “Helpless child” Swans jest bardzo świetliste i pełne nadziei.

Dodaj komentarz