Miuosh – Powroty (2020)

Jak nawinął Łona, “żeby twój rap był jeszcze bardziej hiphopowy / bełkocz przez zęby, pokaż swoją wadę wymowy”. Rap Miuosha, choć to nie rap, hiphopowy jest wyjątkowo. “Powroty” przekraczają granice gatunku i przyzwoitości; mimo gościnnego udziału kobiet kolejne utwory są zupełnie bezpłciowe. Uczucie wyczerpania pojawia się błyskawicznie i trzyma do samego końca (jak w dobrym filmie?). Z odmętów (nie)pamięci wynurza się kilka słusznie zapomnianych ksywek, których nie przywołam – niech ponownie w nich zatoną. Katowicki raper zabiera nas w nieoczywistą, poetycką i pełną mroku podróż do miejsc, które boimy się odwiedzić – do wnętrza nas samych. Potencjalny soundtrack nowego sezonu “Ślepnąc od świateł”.

***

pozostałe piątkowe minirecenzje:
Dwa Sławy – Pokolenie X2
Wac Toja & Matheo – Ostry sos


MIUOSH, Powroty, Agora

(skala ocen: 0.5-5.0)