List Otwarty – Bałagan (2017)

Trochę to trwało, trochę długo, ale mamy marzec, jeszcze nie nie mamy wiosny (aura listopadowa, zimno i pada), ale mamy “Bałagan” – debiutancką płytę szczecińskiego zespołu (obecnie już chyba duetu) List Otwarty, z Bartłomiejem Mieżyńskim za sterami. Można powiedzieć, wiążąc ciąg dziwnych asocjacji w jedno, ze istnieje pewien porządek.

Niespełna rok temu z podziemia wyszedł PRO8L3M, robiąc sporo szumu i zamieszania swoją niewesołą słowno-muzyczną wizją świata lat przyszłych. Można rzecz, że “Bałagan” również traktuje o dystopii, co wskazuje choćby operowanie określonym językiem, ale jest raczej próbą oddania tego, co tu i teraz, z muzycznymi odwołaniami do dekad wcześniejszych. Zresztą wizja świata, jaka została tu nakreślona, to nie opis architektury i infrastruktury wielkiej futurystycznej metropolii, tylko oddanie krajobrazu… wewnętrznego. Pewnej specyficznej, ponowoczesnej pustki. Z rysem socjologicznym, ale i autokrytycznym. Może nie są to obserwacje, które sprawią, ze inaczej spojrzy się na otaczający świat, może nie dowiemy się niczego, czego byśmy sobie byśmy sobie w mniejszym czy większym stopniu nie zdawali sprawy, ale pewne zjawiska i procesy zostały tutaj usystematyzowane, wskazane i opisane.

Jest w tym pewna poezja, a przynajmniej pewne poetyzowanie, zaznaczone choćby przez neologizmy, i nie chcę dokonywać ocen czy krytykować, bowiem nie mamy do czynienia z tekstami literackimi, nie za takie się podają i nie tak zostały podane, ale część osób może z tego powodu podejść do “Bałaganu” z rezerwą czy niechęcią. W każdym razie, L.U.C to nie jest, na szczęście, choć Gres raczej też nie, niestety. Może słów jest za dużo, zresztą jak zwykle (jakby to, że rap to przede wszystkim tekst, oznaczało, że musi być sążnisty – oczywiście to uwaga natury ogólnej, dygresja), ale co (naj)ważniejsze, te teksty naprawdę są o czymś, a to niekoniecznie oczywiste. Tyle że większą – tj. dominującą – rolę na “Bałaganie” odgrywa muzyka. Jak rzadko kiedy na rapowych płytach. Muzyka gitarowa, generalnie gitarowa, ale to żaden rapcore, żadne anachroniczne naśladowanie Rage Against the Machine, a rzecz bliższa raczej… progresji? Hard rockowi? Czemuś bardziej klasycznemu, i z klasą, niż hybrydy cięższych brzmień i nawijki, charakterystyczne dla lat 90. XX wieku.

Jak ktoś słuchał singli (jak ja), to połowę materiału już zna. A jak ktoś słuchał uważnie, to spostrzeże, że w trackliście nie ma “Stanu bezpowrotnego”. Nie chodzi o samą spostrzegawczość – zwyczajnie szkoda. Nie wiem, czy taki był pierwotny zamysł. Bardzo możliwe. I rozumiem, bo wprawdzie utwór jest naprawdę dobry i na pewno urozmaiciłby płytę, to jednak mógłby z(a)burzyć całość, zapewne starannie ułożoną, logicznie uporządkowaną. Piszę “zapewne”, bo nie będąc autorem konceptu, nie mogę choćby rościć sobie prawa do rozumienia zamysłów kompozycjnych tekstów traktowanych jako spójna i jedna wypowiedź.

Wprawdzie nie wiem, jak “Bałagan” zostanie odebrany, ale List Otwarty jest powiewem świeżości na naszej scenie. Gdyby podobną płytę nagrał raper z krajowej czołówki, spotkałaby się pewnie z entuzjastycznym przyjęciem. Tu nie mamy do czynienia z kolaboracją, z efemerycznym tworem raper+zespół, powstałym w doraźnym celu w specyficznych okolicznościach, tylko z… organizmem. Żywym i naturalnym. Może “Bałagan” jako całość nieco się zlewa (albo to moje problemy z koncentracją), ale bez wątpienia broni się zarówno jako płyta rapowa, jak i nierapowa, rockowa. Jest w jak najlepszym sensie inna, intrygująca, mądra i potrzebna. A czy zostanie zauważona? To już osobna kwestia.

LIST OTWARTY, Bałagan, wyd. własne


(skala ocen: 0.5-5.0)

Comments (3)

  1. slonzporcelany Kwiecień 15, 2017

    Nie moja muzyczna bajka, ale ciekawie napisany post. Pozdrawiam 🙂

    • K. Kwiecień 15, 2017

      Właściwie nie ma muzyki, która byłaby mi straszna, więc może znalazłabyś którymś razem coś dla siebie…:)

      • slonzporcelany Kwiecień 15, 2017

        z pewnością, stąd follow, coby śledzić, czy napiszesz jeszcze coś ciekawego! 🙂

Comments are closed.