Kult – Made in Poland (2017)

Kult nie mia szczęścia do płyt koncertowych. “Tan” to pozycja dość dziwaczna, warta uwagi głównie ze względu na dwa utwory (“TDK kaseta”, “Tabako”), a dla kogoś, kto zapoznał się ze sporą liczbą bootlegów, zdumiewająco wręcz kiepska. Kiepska, bo nijak mająca się do tego, czym był Kult pod koniec lat 80. “MTV Unplugged” to takie “the best of”, niestety nużące i odtwórcze. Czy po “Made of Poland” karta się odwróci?

Osoby, które nie przestały śledzić dokonań zespołu kilkanaście lat temu, a przy tym potrafią spojrzeć na nie racjonalnie i krytycznie, mogą się tylko uśmiechnąć na to pytanie. Otóż nie jest to rzecz znacząco gorsza od wymienionych. Tylko tyle, a zarazem aż tyle. Największym problemem, który widać już po rzuceniu okiem na tracklistę, jest wybór utworów. Co trzeci utwór pochodzi z trzech ostatnich płyt studyjnych Kult. A właściwie to nawet z dwóch ostatnich. Jeszcze jakoś broni się “Madryt”, co mnie zaskoczyło (niezły storytelling), ale reszta… Znów człowiek zastanawia się tylko, czy naprawdę nikt nie ma odwagi powiedzieć Kazikowi, by przysiadł nad tekstami, bo te wersy… Ech. Ale podczas niedawnej dyskusji z kolegą rzuciłem nieco prowokacyjne zdanie, że ów pan nigdy nie był dobrym tekściarzem, z czym mój interlokutor się zgodził, zaraz porównując skalę talentu syna i ojca. Oczywiście z takiego pojedynku Stanisław Staszewski musiał wyjść zwycięsko. W walce bokserskiej byłby to triumf równie szybki i spektakularny co zwycięstwo Lamona Brewstera nad Andrzejem Gołotą.

Ale odszedłem od meritum. Zatem skoro repertuarowo jest średnio, to czego szukać na “Made in Poland”? Może brzmienia, które jest… uczciwe? Uwierzyłbym, że nikt tutaj specjalnie nie kombinował, nie upiększał, nie starał się zaklinać rzeczywistości. Kazik nie śpiewa już jak ćwierć wieku temu, sam Kult nie ostał się w najsilniejszym składzie, więc taką postawę należy pochwalić. Sam album nie jest zapisem jednego występu, to wybór z różnych koncertów, ale całość raczej na tym nie traci. A możliwe, że zyskuje. Ale tego nie da się orzec.

Zastanawiam się, czy nie byłoby dobrym pomysłem podążenie za pewnym popularnym trendem z graniem na żywo w całości którejś z klasycznych płyt. Najlepiej obu “tatowych”. Oczywiście służy to ściągnięciu starych fanów pod scenę i poprawieniu frekwencji, z którą Kult problemu raczej nie ma. No i myślę tak, nie ukrywam, dlatego, że po latach tylko te dwie pozycje wciąż żywo mnie interesują. Z “Tatą Kazika” taka sytuacja miała zresztą miejsce, jeszcze w roku 1993. A na “Made in Poland” właściwie jedynym zaskoczeniem jest “Ballada o dwóch siostrach” do wiersza Gałczyńskiego. Oczywiście na dwóch wspomnianych albumach znalazłbym bez trudu z piętnaście utworów, które lubię bardziej (nie przesadzam!), ale jeśli kogokolwiek miałbym przekonywać do sięgnięcia po tę koncertówkę, to użyłbym jako argumentu właśnie rzeczonej kompozycji. Oczywiście nie brakuje klasyków, “bisy” są wręcz kanoniczne (“Sowieci” na koniec, cóż za niespodzianka!), tylko że naturalnie nijak mają się do wykonań studyjnych, a i koncertowych znalazłoby się kilka wyraźnie lepszych. Poza tym kogo zaskoczy gościnny udział członka ochrony w “Polsce”? No proszę Was… A Janusz, syn Kazika, mierzący się z “Niejednym”, budzi… hmmm… rodzaj współczucia.

Najłatwiej powiedzieć, że “Made in Poland” to płyta dla fanów. Tych najwierniejszych. Tylko że nie dostaną oni praktycznie nic ponad to, czego się spodziewają. Wszystko już znają, wszystko słyszeli. Dla osoby, która poszukuje przekrojowego wydawnictwa, lepsze byłoby “MTV Unplugged”. Zarówno od strony repertuarowej, jak i wykonawczej. Zresztą pewnie i jedni, i drudzy posłuchają – nie jest pewne, czy za jednym podejściem, bo to przeszło dwie i pół godziny materiału – raz, po czym odłożą je na półkę i zapomną. Jeśli w ogóle uda się wytrwać do końca. Podsumowując, Kult wciąż nie doczekał się takiej koncertówki, na jaką zasługiwał, ale nagrał taką, na jaką go obecnie stać. Zawsze to materiał o jakieś 2/3 (hihi!) lepszy od “Wstydu” czy “Prosto”.

KULT, Made In Poland, S.P.


(skala ocen: 0.5-5.0)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *