Krótkie spięcie (#3): ReTo ft. Quebonafide – Sorry Dolores (prod. Sergiusz)


No i posłuchałem.

Wariant straceńczy
Przeglądanie karty “na czasie” w serwisie Youtube jest może nie sportem ekstremalnym, ale na na pewno czymś, co można polecić poszukiwaczom mocnych wrażeń. Takich niewątpliwie dostarcza Quebo wraz z ReTo za sprawą wyprodukowanego przez Sergiusza utworu “Sorry Dolores”.

Jest to kompozycja lekka, iście wakacyjna, utrzymana w tropikalnym rytmie i traktująca z przymrużeniem oka, acz nie bez nuty refleksji, o relacjach damsko-męskich. Obaj panowie – czy to świetnie znany słuchaczom Quebo, czy ReTo, który jak się zdaje, dopiero stoi u progu sławy i puka do jej bram – prezentują nieco odmienne style czy podejścia, co oczywiście jest niewątpliwym plusem kawałka, bo dzięki temu zyskujemy dwa różne spojrzenia, a ponadto sami możemy wybrać, który raper wypadł lepiej na bicie. Podejrzewam, że głosy będą podzielone, i to dość równo, bo i poziom jest bardzo podobny. Rzecz rozbija się właściwie wyłącznie o indywidualne preferencje słuchacza.

W każdym razie, przegapić nie wypada. Póki lato w pełni, ten utwór może zarządzić w Twojej playliście. A nie jest powiedziane, że ta wakacyjna miłość skończy się wraz z nadejściem dni chłodniejszych.

Wariant wariacki
Mam słowiańskie serduszko, więc wszelka egzotyka jest dla mnie egzotyczna, a w oriencie się nie orientuję. Być może w którymś z klubów z klubów w dużym ośrodku można spotkać Dolores, która lubi przykurzyć nosek, przecież rodzice mogli wybrać dla niej takie imię, bo przedawkowali ćwierć wieku temu jakiś nadawany po południu serial produkcji południoworubieżnej (tzn. z południowych rubieży, miało być zrozumiale), a córuś trochę mądrzejsza, bo kokę sobie dawkuje. Wydaje mi się, że cztery minuty wystarczą, by zasłynąć, zabłysnąć, a ja bym się pewnie zachłystywał pochlipywaną herbatą, gdybym wstawił wodę dziesięć minut wcześniej, a tak to mogę tylko pochlipać. Ale tego nie robię, więc wzorem femme fatale – mimo że mam się w tej materii czym pochwalić – nie poprawię sobie NATURALNYCH rzęs, coby otrzeć z nich łzy me czyste, rzęsiste, co się polały.

<robi przerwę, by nalać sobie wodę do szklanki>

No, teraz to już pochlipuję. I myślę nad frapującą postacią męską tego latynoskiego romansu, którego akcja dzieje się pewnie gdzieś pod Warszawą, bo imię jej Marcellus, co przywodzi na myśl skojarzenie z takim jednym, z którym lepiej było nie zadzierać, jeśli zwykło się uważać, z kim się tańczy, ale ta tutaj to nie jakaś Mia. A miało być zrozumiale, wróć!

<wyłącza utwór, wcześniej zapauzowany w połowie, później odtworzony jeszcze kawałek, wchodzi na Geniusa>

Jako osoba, która nie używa – i co ważne, nie zna – słów pochodzących ze Słownika wyrazów obcych, mam dużo respektu szacunku do ReTo, nawet jeśli muszę sobie wygooglać sens napisu na t-shircie damy z piosenki. Jak wygląda dalia, tego też nie wiem. Tylko kojarzę, że czarna. Gdy później rymuje się ona z Galią, a sam podmiot przyrównuje się do Cezara, zaczynam żałować, że z historii zapamiętałem tylko tyle, iż nauczyciel tego przedmiotu w gimnazjum podejrzewał, iż jestem psychopatą. By wiedzieć, co to za jeden ten Houdini, również jestem za chudy w uszach, więc błogosławię adnotacje w tamtym portalu, które sobie potem pewnie poczytam. Fakt, iż wiem, że rabini mają brody, a takie stworzenia jak hobgobliny kojarzę, nie czyni tego imprezowego kawałka mniej erudycyjnym. O krwawieniu w puencie pierwszej szesnastki (?!) nie mówię nic, bo pamiętam jedynie, że ktoś mówił o tym, iż lubi takie kobiety.

Quebo jest jak Bisz. To była jego zwrotka. I wziął ją, nie ma co.

Przy refrenie trochę smutam, że pan z piosenki nie ma na imię Gregory, bo może by mu ta Dolores kiedyś odpowiedziała w podobnym duchu i takimże tonie.

ReTo stosuje inne chwyty, takie za garderobę, bawiąc się wieloznacznością zwykłych słów. I ta Mia, czytam teraz, jednak się pojawia, ale Travolta tańczył sam. Kolejny żart, w podobnym tonie, o pozna(wa)niu, jest równie wyborny jak ten o szmatach. Skomentować można je krótkim “jak już pykłeś, to nie pyknie”.

No i nie pykło. Oj, nie pykło.

POSŁUCHAJ

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *