gusła

N.,

jesteś bohaterką,

K.

PS.
bohaterstwo to idea
z kronik o pożókłych kartach
może trochę jak miłość
o której też kiedyś czytałem
tylko za idee się nie ginie
a z miłości się nie umiera
choć bym chciał
jak Twój Artek
choćbym chciał
już nie nauczysz mnie
jak mówiłaś
przesiedleńca
kochać
jak mówię
abstrakcji
takiej jak ojczyzna
zresztą mamy inną mateczkę
мое призрачное счастье
i nawet nie wiem
jakiej użyć
apostrofy
a po strofy
nie przyjdziesz
nie poszłabyś za mną
odwrotnie niż w piosence
okropnej
do samego piekła
nie wróciłaś
się
przez nie
nie ma po co wracać
ani czego ratować
nie ma nikogo
“jest noc
rozlane czarne mleko”
a czekanie na sygnał
to tylko kolejny follow-up
mógłbym zacząć rapować
“i tak tu już nie ma nic
do stracenia”
ale tylko przy Tobie
nie mam nic
do powiedzenia
sam nie potrafię
oddać
czegokolwiek
tylko postradać
rozum
zmysły
wszystko
co dałoby się ująć
w formie
wiersza
pękniętej i skostniałej
na przykład pod tytułem “zakochanie”
o treści
“wpaść w oko
cyklonu”
opatrzonym imienną dedykacją
wszak cyklonom nadaje się imiona
ale nie ujmę wiele
mogę tylko ująć
Tobie
lepiej byłoby objąć
być czułym
Atlasem
który skrywa w ramionach
zamiast dźwigać na barkach
ale nie mam sił
to ponad mój rozum
jesteś zbyt złożona
a ja tylko się rozpadam
dlatego pozostaje
narkotyczny ciąg
skojarzeń
choć jestem czysty
jak łza której nie uronię
jak myśli o Tobie
których się chwytam
jak ostatniej brzytwy ratunku #WojciechKuczok
by utrzymać się przy życiu #EmilCioran
i trzymam kurczowo
kurcząc się
w bolesnym kurczu
wtedy tak łagodnie
przechodzisz mi przez głowę #PhineasGage
i boli jakby nie bolało
tak myślę
może powinienem
napisać
tamten wiersz
o miłości
od nowa
Twoimi słowami
napisać wiersz-cytat
wiersz-wers
“wykopano mi krzesło spod nóg”
ale musiałbym zmienić tytuł
a Wojaczek pytał
kto to widział
lepiej od razu się powiesić
zresztą po latach to już tylko wisielczy humor
a nawiązanie tutaj do piosenki H***ru
i katowskich preferencji
z całą dwuznacznością określenia “katowski”
byłoby żartem
równie ponurym jak Ty
więc pewnie byś go doceniła
nawiasem mówiąc
najmocniej tęsknię
za Twoją łagodną aprobatą
ale zmieńmy temat
zacznijmy inny
co innego można
zacząć
żyć chwilą
manii
żyć osobno
żyć
bo żyje się raz
i tylko umiera
po wielokroć
z tęsknoty dziewięć razy
jak Kazik
tysiąc razy z tchórzostwa
jak u Szekspira
i choćbyśmy zmierzali teraz donikąd
to razem donikąd byśmy nie zmierzali
progresja to tylko antonim remisji
więc nie powinniśmy się bać
niczego
oprócz sentymentu
który powoli gaśnie
jak puls
ran
i po bliskości zostają tylko blizny
a jednak czuję strach
nie chce się żyć
samo
nie mam już życia
odkąd nie robisz mi go
jak Świetlickiemu
O.
ani żadnej innej krzywdy
jak u Żulczyka
bo zamiast być najlepszy
tylko się rozbestwiłem
a Ty zrobiłaś dla mnie
wszystko
co mi zrobiłaś
i gdybym był Różewiczem
poetą skreśleń
albo jednym z moich profesorów
który dla dobra poezji polskiej przestał pisać
tobym odpuścił
postscriptum
dla wspólnego dobra
które jest dobrem niczyim
bo licentia poetica to nie licencja na zabijanie
insuliną
zaś pokaz siły
obnaża
bezsilność
choć mówiłaś
“nie ma litości
kochanie”
i w Twoich słowach był przecinek
bo zdecydowanie łatwiej go postawić
niż kropkę
do której wciąż dopisywaliśmy dwie kolejne
a każde nasze pożegnanie
było przedostatnie
do czasu
aż porzuciliśmy formuły
i formy
i nawet przekleństwa
na drogę
krzyżową
straciły czar
więc nie mogę Cię przywołać
do chaosu
nie mogę dotknąć
do żywego
to seans spirytystyczny
bez ducha
chyba w snach
nawiedzisz mnie
w przeklętej ciszy
której nie przeklnę
mogę się tylko przelęknąć
przełknąć ją
i łzy
w ciszy
przeklinać
gryząc się
w język
martwy
jak łacina
gdy nie ma już wymian
zdań
ognia
na których zawsze traciłaś #AntoniSłonimski
nie ma kompromisów
na których tracą obie strony
nie odwracamy losów wojny
której nikt nigdy nie wygrał
nie okopujemy się
na pozycjach
straconych
nie ma okresów zawieszenia broni
nad nadstawionym karkiem
ani kolejnych podejść
kiedy powinno się
odejść
zarządzić
odwrót
nie oddawać
do niewoli
uciec z pola widzenia
z pola bitwy
bez walki
“agresywna na wyrost reakcja
zniechęci przeciwnika
który nie jest gotowy na konfrontację”
jak uczyłaś
i powtarzałaś
że zawsze bym odpuścił
jeśli musiałbym walczyć
o Ciebie
a ja dążyłem do konfrontacji
gdy miałem pewność
porażki
i nic bym nie wskórał
choćbym był Sun Tzu
Frommem
i Schoppenhauerem
w jednej osobie
więc machałem jak cepem
obosiecznym mieczem
w słownej szermierce
na niesłowność
słowa wydają się tak nieważne
gdy się ich nie waży
gdy zamiast je wypluć
pluje się nimi
w twarz
a jeśli moje są prochem
jak mówiłaś
co ma sens
bo prochu nie wymyślę
to lekką rękę
rzucam je
na wiatr
jak mistrz ceremonii
pogrzebowej #WalterSobchak
pogodzony z Tobą
bez przebaczenia
bez wyciągania ręki
na zgodę
po pomoc
po wszystkich etapach
żałoby
pogodzony ze stratą
siebie
bo odkąd stałaś się częścią mnie
część mnie umarła
a potem mówiłaś
“jesteś mną”
jeszcze długo nikogo nie zastanę
wracając do siebie
i naprawdę nie wiem
kim jestem
jak Alicja w Krainie Czarów
nie wiem co powiedzieć
by Cię nie winić
za to że jesteś
źle obecna
jak generacja poetów
że ludzie się zmieniają #MariuszSzczygieł
że bycie sobą to cosplay #Quebonafide
albo że ja to ktoś inny #ArturRimbaud
i nie mieć żalu
o wszystko
do czego miałaś prawo
bo jak powiedziałaś
nie wolno mnie krzywdzić
nikomu
innemu
więc piszę
po przekroczeniu granicy
cierpienia
z pogodnym uśmiechem
jak u Miłosza
jakbym pisał do zmarłej
listy martwego człowieka #Lopuszanski
“wtedy słowa przechodzą tak gładko
jedno w drugie”
sparaliżowany
że czytasz
każde z nich
że każde z nich bierzesz do siebie
każde ze sobą zabierasz
w każdym szukasz
“śladów które nie wiadomo kto zostawił”
nie siebie
i mnie
nie słyszysz
jakbym mówił do kogoś
innego
jakbym mówił do kogoś
poza Tobą
o tym co poza Tobą
czyli o niczym
sparaliżowany
że nawet tego już nie robisz
że nawet już tego nie lubisz
że nie czytasz
i że mówię
do ściany
na Facebooku
śpiewam
sobie
a muzom
bo strzeżesz się tych miejsc
nie strzeżesz mnie
nie dostrzegasz
nie błądzisz
nie szukasz
nie chcesz mnie
znowu
zgubić
więc tylko się błąkam
i jestem jak obłąkany
jak najsmutniejszy z błaznów
jak poszarpana i porzucona słomiana lalka
voodoo
w którą nie wbijasz szpil
odkąd uśmierzył mnie inny ból
który sam czułem
w łagodnie ciepłych myślach
w łagodnie ciepłą noc
po pierwszym weekendzie sierpnia
w lekko chłodny wieczór
drugiej niedzieli grudnia
zamiast czuć go z Tobą
i nie umiem myśleć inaczej
choć to tylko pamięć
kogoś obcego
o kimś obcym
i gdzie indziej
mogę uprawiać
sztukę
jak mówisz
dla sztuk
w czym kiedyś bliżej mi było
do Bronki Nowickiej
a dzisiaj do Blanki Lipińskiej
zresztą obu nie lubię
ale wracając do dygresji
pamiętam Twoje słowa
“najlepiej piszesz
gdy myślisz
że nie czytam”
i to jest najgorsze
wolałbym na przykład malować
ikony
węglem
rozżarzonym
wynosić Cię na ołtarze
ofiarne
śpiewać pieśni
pełne pasji
umęczone
dumne i uniżone
z uczuciem
apatii
z miłością i strachem
w załamaniach głosu
pieśni przeszłości
o piękności
“na antyczną modłę”
posągowej
zanosić
pod pęknięte sklepienia
niebios
modlitwy-
erotyki
tworzyć i burzyć
pomniki
siedząc na ich cokołach
pieśni pogorzelisk
i zgliszcz
gorejące i chłodne
pieśni o czynach
których nie można odczynić
rozmarzone
pełne mar
zaangażowane
w rezygnację
protest lovesongi
ale nie jestem bardem
poetą polowym
ani ulicznym grajkiem
żadnym Wysockim czy Okudżawą
każda moja fraza to frazes
każda moja fraza to farsa
i nie mógłbym oddać Prawdy
komuś innemu
ani jej odzyskać
zawrzeć zwątpienia i pewności
na głucho
zebrać miliona myśli
których nie zabrałaś
jakbyś wyszła na chwilę
a wyszłaś na dobre
moje istnienie to już nie bycie-ku-Tobie
Heidegger kurzy się na półce
o Ingardenie
pamiętam
tylko Twoje zdanie
więc też nie jestem fanem
a nasze przywiązanie
które było nieskrępowanym krępowaniem
okazało się węzłem gordyjskim
który trudno rozwiązać
ale łatwo przeciąć
więc mogę
śpiewać pieśni
tylko o tym
że nie będziemy razem
“wróżyć z gwiazd
słuchać szumu rzek”
bo wolałem mieć Twoją miłość za nic
niż mieć Twoją miłość
za nic
i cześć pieśni
tak to postrzegam
gdy nie mogę na Ciebie patrzeć
gdy Cię nie widzę
i tylko Twój cień
nieuchwytny
którym się kładziesz
na mnie
co określa nasz stosunek
do siebie
jest dłuższy
choć w Twoim cieniu
nie mogę zostać
sam jestem cieniem
cienia
samego siebie
tak się przenikaliśmy
by zniknąć
ale wieczność się kończy
Twoje szepty cichną
rozpadają się powoli
zapętlone #WilliamBasinski
nie podążasz
za wilczym śladem
w zamieć
z Twoich snów
nie uciekam
nad ranem
czasem tylko coś wróci
utwór Antoniny Krzysztoń
w polecanych na Youtubie
a na Instagramie
sponsorowany post Iwasiów
Hen piszący o jaśminach
rozważania o poszukiwaniu piękna
w przedmowie do opowiadań Iwaszkiewicza
albo coś sobie przypomnę
z własnych zapisków
choćby jeden z Twoich rysunków
z objaśnieniem symboliki
“jesteśmy identyczni
i dzieli nas ściana
i nie patrzymy
w przeznaczenie”
ale nie ufam przeznaczeniu
choć nie wierzę w przypadek
jest tylko przepadek
i przeinaczenie
celowość
i podłość
konwersja to częściej konwencja
a z tego nie chcę robić konfesji
ani konfekcji
potem czytam haiku Brzóskiewicza
albo słucham slamu Konnnaka
i odechciewa mi się
nawet tych nieudacznych prób
mówienia o tym
czego nie potrafię
powiedzieć
czasem ktoś inny coś powie
a ja chcę mówić
tylko o Tobie
może tak jest z kimś
kto już nie istnieje
a poza kim
nikt nigdy nie istniał
że każde wspomnienie
pozwala istnieć
i żyć
im obojgu
ale rzadziej spoglądam
wstecz
i widzę jakby jaśniej
jakby istniał świat
poza Tobą
nowy wspaniały
inny
jakby istniała
inna bezdenna otchłań
bezdechu
w którą można wejrzeć
już bez wzajemności
inna bezbrzeżna rozpacz
o którą wszystko się rozbija
inna pustka
której niczym nie wypełnię
i która nie wypełni mnie
bo nią jestem
i muszę gasnąć
dzień po dniu
zapominać
dzień po dniu
niczego nie zaogniać
odrywać Cię od siebie
płatami
oddzielać mechaniczne
metodycznie
mięso
od kości
i nie otwierać ran
jedynie linki
do tych samych kart
pamięci
zarchiwizowanych
jak jedno z opowiadań Sapkowskiego
na rosyjskiej stronie z polonikami
popraw mnie jeśli nie przez Ciebie
które odpalane w tle
zajmują całą pamięć
spalają i topią
neurony
przerywają połączenia nerwowe
jak Ty
nocne telefony
a kiedy nawet ich nie mogę odrzucić
próbuję się ratować
czymś stałym
w środę Jabłońskim i Gregorczykiem
w czwartek Chacińskim i Hawrylukiem
ponoć to kwestia unormowania
chemii mózgu
sam nie wiem
czym jest miłość
może jak u Dylana
schronieniem
może jak u Ellliotta
tonącym okrętem
choć wolisz Dylana Scotta
od Boba Dylana
i wolałabyś T.S. Eliota
ale Ty nawet w książce Stasiuka
“guru pokolenia”
napisałaś mi
“mógłby pisać o innych miejscach
mógłbyś pisać po prostu Ty”
może jak u Cohena
jest lawiną
może jak u Springsteena
samotną nocną przejażdżką po autostradzie
może jak u Giry
ocaleniem
może jak u Cave’a
ma czarne włosy i zielone oczy
może jak u Anne Clark
jest Puszką Pandory
może jak u Garland
zostają po niej pamiątki
może jak u Hammilla
to pamięć dnia rozstania
a może dnia
przed Twoim przyjściem
jak w piosence ABBY
może jak u Albarna
Pierce’a
czy Hayesa
nie odróżnisz jej od ciężkiego uzależnienia
może tylko miłość mogła nas rozdzielić
może to ogień
piekielny
może jak u Nowaczewskiego
budowaliśmy na płomieniu
może to zbrodnia doskonała
popełniona bez świadków
i śladów
może jak u Szymańskiej
jest potykaniem się
“o Twoje co ich tu nie ma
nogi”
może jak u Jasnorzewskiej
którą za Twoją sprawą mylę z Poświatowską
jest bladnięciem i sennością
może jak u Zelenki
zwyczajnym szaleństwem
może jak u Barei
często pokazują ją w telewizji
może jak u Becketta
wyzwala
same najgorsze cechy
w człowieku
a może nie wyzwala
i jest prześwietloną kliszą
może jak u Staszka Straszewskiego
ludzi wiążą najmocniej wzajemne krzywdy
może jak u Jakubowskiego
“najwyższą formą miłości
jest miłość irracjonalna”
a może jest “cieniem bez formy”
no i masz
Eliot
to nic że nie o tym
może jest końcem wszystkiego
chociaż “nic nie ma początku ani końca”
może kocha się od środka
“bo inaczej to miłość do siebie
odbitego w cudzych czynach
dowodach uwielbienia”
może “połączyła nas miłość
do Ciebie”
jak u Allena
a może najbliższym
Prawdzie
czyli Tobie
ujęciem
jest to u Hanekego
ale nigdy mi nie powiesz
nie chcę
wiem tylko
że jesteś piękniejsza
niż mógłbym sobie wyobrazić
niż chciałbym byś mogła pokazać
i że by kogoś kochać
ten ktoś nie jest potrzebny
jedynie to utrudnia
bo nawet platonicznie
kocha się tylko wyobrażenie #SlavojŹiżek
i może kiedyś odnajdziesz
spokój
zrozumienie
i dobro
których pragniesz
nie umiem Ci tego życzyć
i nie mam wiary
że tak się stanie
ale zasługujesz na wszystko
czego nie potrafiliśmy sobie dać

Dodaj komentarz