Postal 2 (2003)



Zawsze jest wybór. Tak mówił ktoś, kogo warto było słuchać. Ten ktoś miał wówczas na myśli siebie. Nieważne. To była – i jest – mądra osoba. Zawężający kontekst samej wypowiedzi niczego nie spłyca ani nie osłabia. Sięgnąwszy po znaną – a wręcz kultową – produkcję Running with Scissors, przypomniałem sobie to zdanie.

Kto miał grać w tę grę, już w nią grał. Chyba że jest od niej młodszy. A że recenzje powinny być możliwie aktualne, nawet jeśli podchodzi się do nich – z racji uczucia skrępowania formą – dość swobodnie, to raczej nie spróbuję jej napisać. Wystarczy stwierdzić, że Postal 2 jest bardzo, bardzo słaby, bardzo zły, ale jeśli pominąć mierność wszelkich możliwych elementów rozgrywki, to trzeba przyznać, że gorszy, oburza i szokuje wyłącznie w takim stopniu i zakresie, w jakim gorszące, oburzające i szokujące są nasze własne poczynania i decyzje.

Nikt nam nie każe nikogo ranić. Nie musimy odpowiadać przemocą na przemoc. Tylko wewnętrzny podszept każe nam reagować, odpłacać się. Albo atakować bogu ducha winne jednostki. Niezależnie od tego, jakie mamy możliwości, możemy również z nich nie korzystać. To jedna z możliwości. Wracając do samej gry, niełatwo o FPS, który dałoby się ukończyć, nie pociągając za spust. Jedyną sugestią, że powinniśmy biegać po mieście z nożyczkami, kanistrem czy łopatą (albo z bronią palną), jest to, iż mamy je do dyspozycji. Skoro nie robimy tego w prawdziwej życiu, to jeśli by się na tym chwilę zastanowić, dlaczego mielibyśmy to robić w świecie wirtualnym, skoro nie jest to nawet tam NICZYM umotywowane?

Inna osoba, której potencjał intelektualny od dawna cenię, powiedziała kiedyś, że człowiek jest zdolny do bezinteresownego zła. Tu kontekst był taki, iż z owych słów wynikała bezpośrednio absolutna negacja dobra, właściwie samej wiary w dobro. Nie sądzę, że gry komputerowe programują psychopatów, to zwyczajnie niemożliwe, ale już istnieje z pewnością relacja odwrotna, to znaczy nasze podejście do rozgrywki – w ramach danej swobody – może stanowić odbicie nas samych. To, że tak wiele mówiło się o brutalności Postala 2, stanowi w sporej mierze zarzut wobec osób, które go formułowały. Jak pamiętam, twórcy zaznaczali, że grę da się ukończyć bezkrwawo. Fakt, że chaos, jaki panuje wokół, sprawi, że nawet biegając od punktu do punktu, natrafimy na kilka wymian ognia, sami też będziemy zmuszeni uciekać przed ostrzałem (co jest aż nazbyt proste), a chcąc ukończyć całość, będziemy zmuszeni do wykonania jednej nieobyczajnej i nieśmiesznej czynności. Ale to niewiele zmienia. W kwestii swobody, przynajmniej w aspekcie moralnym, to gra lepsza od takiego Skyrima. Zresztą w ogóle niewiele gorsza.

Nie kupuję tekstu tych, które w płytki sposób bronią gry, stwierdzając, że jest ona satyrą. Bo właściwie na co? Wydaje się raczej swego rodzaju – być może nie do końca uświadomionym – eksperymentem psychologicznym. W takim kontekście nawet ciągłe ekrany ładowania, które wybijają z rytmu (biegu*), są częścią koncepcji, a nie fuszerką programistów. Sam gry nie muszę bronić. I nie to, że ona broni się sama. Nie broni się. Jest tak samo skopana w każdym możliwym elemencie (SI “przeciwników”, dubbing, cutscenki, problemy z zaliczaniem zadań, silnik i optymalizacja, fabuła, z małymi wyjątkami także humor) i grywalna tylko w takim sensie, że działa i nie wysypuje się do systemu.

Jeszcze inna osoba – ta pewnie to (prze)czyta, więc zaskoczę ją wspomnieniem – uświadomiła mi dzięki niedawnej rozmowie, może poprzez swoją chwilową chęć i postawę, że pewna zaciekłość, zapamięta pamiętliwość, pogrążanie się w tym, co nas pogrąża i atakowanie innych z bezpiecznych pozycji, nie ma najmniejszego sensu. Bo nieważne, jak się cierpi – trzeba to robić mądrze. Właściwie niezależnie od tego, co mądrego mógłbym sformułować, i jak bardzo byłoby to szczere, jest to pozbawione znaczenia. Może dlatego, że każde słowo i każdy czyn mają znaczenie. Dobrze o tym pamiętać, zanim przydarzy nam się zapomnieć.

Dlatego ukończyłem Postala 2, nie uciekając się do żadnego aktu przemocy.


+ miejscami humor (demonstranci, kilka tekstów);
+ mamy wybór;
+ da się ją ukończyć w jakieś cztery godziny (to akurat zaleta);

– sama gra.

* Mogę powiedzieć, że najtrudniejszym przeciwnikiem w Postalu 2 są… psy. Przynajmniej z perspektywy osoby, która nie podejmowała walki. Ludzie szybko gubią trop. Jeżeli ściga nas policja, wystarczy skryć się w jakimś budynku, odczekać najwyżej parę minut i tyle. Ludzie, którzy coś do nas mają, równie(ż) szybko odpuszczą. A psy biegną za nami aż do kolejnego ekranu ładowania. Dlatego gdy to one goniły bohatera po wykonaniu zadania na wysypisku, musiałem powtarzać tę sekwencję. Jako jedyną fabularną. Nie biorę pod uwagę tego, że gra nie bardzo chciała pozwolić mi ukończyć kilka zadań (np. to z Garym Colemanem).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *