Dzień dobry drogi kolego, czyli 21 najgorszych polskich piosenek XXI wieku (lata 2001-2005)

Alicja Janosz i Przyjaciele – Może się wydawać (2002)
POSŁUCHAJ
Jako refleksja na temat tego, co jest ważne, a co ważne się wydaje, wyśpiewana przez uczestników pierwszej edycji “Idola” (jakby była rodzajem lekcji/przestrogi dla uczestników edycji kolejnych), ta piosenka ma walor edukacyjny i w swojej banalności jest całkiem… odważna, wręcz drapieżna. Ale nie broni jej ani to, ani pozytywne emocje, jakie budzi sama Alicja Janosz, która nie wydaje się kimś, kogo można nie lubić. Do końca wahałem się przy wyborze między nią a pojawiającą się gościnnie w “Może się wydawać” Eweliną Flintą.

Borysewicz & Kukiz – Bo tutaj jest jak jest
(z płyty “Borysewicz & Kukiz”, 2003)
POSŁUCHAJ
Po prostu.

Brathanki – W kinie, w Lublinie – kochaj mnie (z płyty “Patataj”, 2001)
POSŁUCHAJ
Gdyby ten utwór zyskał “poważną” aranżacją, na przykład na modłę koncertowej wersji “Blood promise” Swans (albo chociaż “Listopada” Świetlików), a z tekstu wyciętoby fragment o przydrożnym rowie, to… Przynajmniej zyskałoby to jakąś wymowę i moc, nie byłoby żartem przeterminowanym w chwili opowiadania. Nie dziwię się, że kiedyś jakiś album Brathanków  – być może okolicznościowy, nie wiem – dodano swego czasu bodajże do margaryny (i do dziesiątek kolorowych pism kobiecych, wiadomo).

Chylińska – Winna (z płyty “Winna”, 2004)
POSŁUCHAJ
[Agnieszka] Chylińska nie schodzi poniżej poziomu, jaki wyznaczyła sobie na pierwszej solowej płycie, której tytułowy utwór jest – i siłą rzeczy musi być – wizytówką. Może powiem tak: “Winna” to jedyny album – poza zdublowanymi – który komuś oddałem.

Przepraszam.

Ale trzeba oddać wokalistce, że pięć lat później nagra swój najlepszy – i naprawdę dobry! – utwór (“Nie mogę Cię zapomnieć”).

Golec uOrkiestra – Pędzą konie (z płyty “Golec uOrkiestra 3”, 2002)
POSŁUCHAJ
Ten zespół powinien nazywać się Golec oUrkiestra (z naciskiem w wymowie położonym no owo “u” [ł]). Wprawdzie wszystko, co “najlepsze”, nagrał jeszcze w minionym milenium, ale “wyróżnienie” jest jak najbardziej zasłużone, nie tylko symboliczne. Podobnie jak obecny status GuO – status mema. Polski folk, gdy utożsamić/kojarzyć go z takimi zjawiskami przełomu wieków, to zagadnienie co najmniej równie wstydliwe co polski rock.

Hurt – Załoga G. (z płyty “Czat”, 2005)
POSŁUCHAJ
Jestem zdumiony tym, że “Załoga G.” powstała w pierwszej połowie poprzedniej dekady. Wspomnienie jest tak głębokie, tak głęboko traumatyczne, że nie wydaje się wspomnieniem, a czymś, co istnieje w pamięci krótkotrwałej. To mimo wszystko niedoceniony utwór, więc dodam jeszcze, że jeśli miałbym wskazać w tym zestawieniu kompozycję absolutnie najgorszą, to pewnie wybrałbym tę.

Ich Troje – Powiedz (z płyty “Ad. 4”, 2001)
POSŁUCHAJ
Poezja śpiewana, podana z zacięciem godnym piosenki aktorskiej, trafia pod strzechy. Nie wiem, jak wiele niewytłumaczalnych zjawisk kosmicznych musiało zajść w jednej chwili, by nie dość, że taki utwór został nagrany, to jeszcze stał się bodaj największym polskim przebojem XXI wieku. Tekst, który brzmi tak, jakby był po dziesięciu kolejnych dokonanych przez automatyczny translator przekładach z języków obcych, cienka jak rozmoknięty papier warstwa muzyczna… Chcę wierzyć, że dziś, osiemnaście lat później, jesteśmy jako naród na innym poziomie świadomości, wykształciliśmy jakąś wrażliwość, i że dziś możemy spojrzeć na “Powiedz” z łagodnym uśmiechem niedowierzania.

Ivan i Delfin – Jej czarne oczy (z płyty “Czarne oczy”, 2005)
POSŁUCHAJ
Ta zasłużona formacja zagrała przed laty na festynie, który rokrocznie odbywał się tak blisko, że w zależności od tego, gdzie postawiono scenę, mogłem albo obserwować występy z okna w kuchni, albo przynajmniej słyszałem wszystko w każdym pomieszczeniu. Nie uczestniczyłem w tamtym koncercie, ale z pierwszej ręki słyszałem, iż ktoś – wtedy nie istniały żadne kontrole, teren nie był nawet ogrodzony – rzucił w Ivana butelką.* Nie pochwalam takich akcji, ale od tamtej pory impreza w ówczesnym kształcie już się nie odbyła, więc życie stało się – przynajmniej jednego dnia w roku – nieco mnie uciążliwe.

* Widziałem news – sprzed kilku lat – w którym Ivan Komarenko wspomina, iż raz ktoś rzucił w niego… psem, więc…

Jamal – Policeman (z płyty “Rewolucje”, 2005)
POSŁUCHAJ
“Chcesz tej wolności – to masz ją w głośnikach”

<włącza “A I A : Dream Loss” Grouper>

Nie mam pomysłu na uszczypliwą notkę, więc podziękuję Pani Liz Harris, bez której [twórczości] ta lista by nie powstała, bowiem pewnie nie miałbym siły przekopywać się przez te wszystkie utwory/wspomnienia, szukać, wybierać i opisywać.

Zatem, jak się rzekło: dziękuję.

Jeden Osiem L – Jak zapomnieć (z płyty “Wideoteka”, 2003)
POSŁUCHAJ
Też bym chciał zapomnieć.

Przypominam sobie kąśliwą (?) uwagę, że gdybym miał redagować czyjąś książkę, to zostałaby z niej jedynie okładka.

Z tego utworu nie zostałby nawet instrumental.

Kaja Paschalska – Przyjaciel od zaraz (z płyty “Kaja Paschalska”, 2001)
POSŁUCHAJ
Piętnastolatka śpiewa piosenkę o stalkerze, który w dzień za nią łazi, w nocy nęka ją głuchymi telefonami (“to nie to, żebym szybko dosyć miała”), a we śnie wyznaje jej miłość (1. “to nie to, żebym słuchać go nie chciała”, 2. “a ten sen, jeśli śni się, niech się sprawdza”). I choć w refrenie-anonsie wspomina o tym, że potrzebuje przyjaciela, który “niech tylko za bardzo się nie stara” (?!), to jednak niezbyt subtelna aluzja w drugiej zwrotce wskazuje, jakoby miało chodzić o relację nazywaną z angielska friends with benefits. Nawet tego nie skomentuję. Piosenka jest bardzo (bardzo-bardzo) kiepska, nawet jeśli udałoby się nie zrozumieć tekstu (autorstwa – niewielkie zaskoczenie – Andrzeja Piasecznego), ale sama Kaja Paschalska wydaje się temu najmniej winna (muzykę skomponował Mieczysław Felecki).

Klaudiusz Ševković – Polska białoczerwoni (z płyty “Optymista”, 2001)
POSŁUCHAJ
Hipotetyczne źródło inspiracji mojej ulubionej polskiej piosenki piłkarskiej. I kto wie, czy nie jednego z najlepszych utworów Jacka Stachursky’ego. Klaudiusz Ševković – znany również z roli Klaudiusza (no przecież!) w filmie “Gulczas, a jak myślisz…”, będącego opus vitae Jerzego Gruzy* – ma niewątpliw(i)e zasługi dla kultury polskiej. Tą notką przypinam mu do piersi stosowny order.

Ach, błąd w tytule nie jest mój.

* Obok “Yyyrka!!! Kosmicznej nominacji”.

Kombii – Pokolenie (z płyty “Kombii – C.D.”, 2004)
POSŁUCHAJ
O tym, że każde pokolenie ma własny czas i odejdzie w cień, śpiewa ktoś, kto jako artysta najlepsze lata miał dawno za sobą (co pozostaje bez związku z jego wiekiem!) i sam stał się cieniem siebie z przeszłości. Wymowne, ale i niewymownie smutne.

Leszcze – Kombinuj dziewczyno (z płyty “Kombinuj dziewczyno”, 2001)
POSŁUCHAJ
To leszcze, Stefan.

Gdyby coś takiego pojawiło się dzisiaj, to walec krytyki (Holistycznej?) wprasowałby tę brukową poezję w bruk. Sprowadzenie kobiet do roli lalek, które mają się uśmiechać i – uch! – kombinować, by znaleźć mężów, póki jeszcze któryś z panów… łaskawie zechce, zestawione z ultranieśmieszną niby-autoironią autorską (“mogę czekać długo na którąś z was / ja mam na to czas, ja mam na to czas / jak wytrawne wino – zapamiętaj, dziewczyno / im starszy, tym lepszy: i posoli, i… pogładzi”) uzyskało godną i adekwatną oprawę muzyczną – to trzeba przyznać. A na wypisanie wszystkich nazywających uprzedzenia rzeczowników kończących się na “-izm” szkoda klawiatury.

Mandaryna – Ev’ry night (z płyty “Mandarynkowy sen”, 2005)
POSŁUCHAJ
Wersja studyjna nie ustępuje koncertowemu wykonaniu utworu na festiwalu w Sopocie. Urzeczywistniając czyjś sen, naprawdę można zrobić tej osobie krzywdę.

Marek Torzewski – Do przodu Polsko! (z płyty “Nic nie dane jest na zawsze”, 2002)
POSŁUCHAJ
By “Do przodu Polsko!” zyskało należytą oprawę, należy:
– włączyć utwór;
– w drugiej zakładce otworzyć – bez dźwięku – ten klip;
– słuchając pokrzepiającego tenoru Marka Torzewskiego, sycić się duchową, patriotyczną ucztą.

(sugeruję ów klip w 2:40 przewinąć do początku, bo jest nieco za krótki)

Patrycja Markowska – Drogi kolego (z płyty “Będę silna”, 2001)
POSŁUCHAJ
Polskie podejścia – takie jak to – do “gatunku” breakup songs są jak zimowe podejścia na ciężkim kacu w klapkach (i bokserkach) na K2. Nierozsądne, nieprzygotowane, (nad)zwyczajnie głupie. Cóż, mimo podjęcia podobnych wątków w tekście (druga zwrotka) nie jest to ani nasze “Walk on by”, ani “No distance left to run” . Za refren należą się osobne oklaski, godne nieco późniejszych nagrań Piotra Rubika (tekst: Olaf Tryzna).

Sidney Polak – Otwieram wino (z płyty “Sidney Polak”, 2004)
POSŁUCHAJ
Szkoda zwrotki Pezeta, która nie raziłaby na “Muzyce poważnej” – tego kawałka i tak nie mogła uratować. Ale dla Kaplińskiego – jak nawijał Łona – “najgorsze ma dopiero nadejść”. Właśnie za sprawą Sidneya Polaka. Cóż, swego czasu refleksje w rodzaju “wszystko się zmienia / coś jest, a później tego nie ma” zagościły pewnie w niejednym opisie na GG. A nawiązując jeszcze do deklaracji z tekstu (“mieszamy gatunki jak na imprezie trunki”), można powiedzieć, że efekt połączenia jest taki, jakiego ktoś, kto miesza na imprezie trunki, powinien się spodziewać.

Strachy na Lachy – Dzień dobry kocham cię (z płyty “Piła tango”, 2005)
POSŁUCHAJ
1. Traumatyczne wspomnienie sprzed kilku lat, kiedy kolega jak w transie śpiewa – wraz z koleżanką – na jakiejś domówce takie utwory jak ten. Może nie ten konkretny, bo choć ona pewnie była wpatrzona w niego jak w obrazek (nie ona jedna), to on raczej nie był nawet kimś, kto by korzystał z podobnych… sposobności. I raczej był owładnięty tymi wersami, które z siebie wyrzucał, a które zdawały mi się pozbawione najmniejszego sensu.
2. Magazyn kulturalny w telewizji, taki na poziomie, w którym pada argument, że teksty piosenek Grabaża broniłyby się w druku.
3. Niedawna lektura publikacji prasowej (nie pomnę, kto był autorem, uzupełnię tę informację), której autorka – występująca z pozycji, jeśli się nie mylę, lingwistki – wskazywała tekst “Dzień dobry kocham cię” jako swój ulubiony polski tekst piosenki o miłości (obok “Kocham cię a miłością swoją” Kultu).

Naprawdę nie rozumiem jeszcze wielu rzeczy. I obawiam się, że części z nich – choćby tej wymienionej powyżej – nie zrozumiem nigdy. Chwytliwa fraza z tytułu, uzupełniona “metaforą” ze smarowaniem chleba, wprawdzie się Grabowskiemu udała, ale jedyne, co mógłbym odpowiedzieć, to “puść mnie i daj mi spokój”.

Szymon Wydra & Carpe Diem – Teraz wiem (z płyty “Teraz wiem”, 2002)
POSŁUCHAJ
[pocałunek Szymona Wydry z foką.jpg]

VA – Pokonamy fale (2005)
POSŁUCHAJ
W nagraniu udział wzięli: Kayah, Grzegorz Markowski, Maryla Rodowicz, Justyna Steczkowska, Krzysztof Cugowski, Anna Maria Jopek, Ewelina Flinta, Piotr Cugowski, Urszula, Janusz Radek, Zbigniew Wodecki, Felicjan Andrzejczak, Monika Brodka, Patrycja Gola, Beata Bednarz, Wojciech Cugowski, Artur Gadowski, Michał Wiśniewski, Irena Santor, Paweł Kukiz, Halina Jawor, Grzegorz Skawiński oraz Jacek Cygan.
(źródło: Wikipedia)

Muszę coś dodawać?

Polskie “We are the world”. Dobre intencje bywają najgorsze.

———-

Pozostałe części:
2006-2010

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *