Doda – Dorota (2019)

“Co przyjdzie?” Misi Furtak to bardzo udana płyta. Jedna z najlepszych, jakie do tej pory ukazały się w naszym kraju w tym kraju. Świetnie zaśpiewana, z niebanalnymi, niezwykle sprawnie napisanymi teksta… A nie, nie to.

Weezer to zespół, który lata świetności ma już za sobą, ale zestaw utworów, jakie przygotowali dla swoich fanów, to może faktycznie propozycja głównie dla nich, choć wybrali same dobre i przedstawili je… poprawnie. A jeśli ktoś słyszał, co z przebojem Toto zrobił Pitbull, to z pewnoś… Wróć, znów nie o tym.

Nie jestem antyfanem Dody. Fanem też bym siebie nie nazwał, ale broniłbym – z pewną nieśmiałością, fakt – Doroty Rabczewskiej jako wokalistki, już abstrahując od wszystkich innych jej atutów, talentów czy wdzięków, które pewnie łatwiej poddać w wątpliwość. Wcześniejsze płyty znam fragmentarycznie (szczególnie solowe), ale zdarzało mi się sięgać po coś więcej niż same single. I uważam, że naprawdę nie było to jakieś zło najgorsze. Mimo wszystko. Ale “Dorota” to bodaj pierwszy album, który sprawdziłem w całości.

Dlaczego?

A kto z Was nie chciał usłyszeć “Stanu pogody” w wykonaniu pani Rabczewskiej? Pytanie jest sprytnie sformułowane – proszę nie zgłaszać się do odpowiedzi. Zresztą to bodaj największy hit (cios) w zestawie. Bo to, że mamy tutaj choćby “I’m with you” z repertuaru Avril Lavigne, nie zaskakuje, ale fakt, że da się wykonać tak zwyczajny utwór równie… płasko, nie tylko bez polotu, ale i bez życia, wyzuwając go z resztek emocji i gasząc iskrę, jaka w oryginale jeszcze się tliła, w dodatku czyniąc to z polotem godnym pierwszego etapu jakiegoś talent show, nawet mnie trwoży i zasmuca.

Można wyliczać. “Gram o wszystko” Ewy Bem brzmi jak utwór z jakiejś Disneyowskiej animacji z lat 90., tylko że w wersji karaoke. “Krakowski spleen” zapewne osobę, dla której Maanam był ważnym zespołem (sam jedynie dostrzegam jego wagę), mocno rozsierdzi. W ogóle człowiek w połowie płyty zaczyna się zastanawiać, skąd pomysł z takimi orkiestrowymi aranżami, przez które płyta naprawdę brzmi tak, jakby chodziło o to, by zaklasyfikować ją do gatunku “novelty”. Pani Rabczewska śpiewa – po angielsku to już szczególnie – z taką energią, jakby się przy tym okropnie męczyła, a przez podkreślające to wszystko podniosłe smyczki zaczynam czuć mieszankę rozbawienia i niepokoju o kondycję wokalistki.

Ale w zestawie mamy także trzy utwory – powiedzmy – autorskie (do jednego z nich wokalistka napisała tekst): kultowe “Dwie bajki” znane z repertuaru Virgin, a także singlowe “Nie wolno płakać” i “Nie mam dokąd wracać” (który stworzył znany z “The Voice of Poland” Arek Kłusowski, wspomagany przez Arkadiusza Koperę). Nie sądziłem, że kiedyś pochwalę pierwszy z nich (pierwotna wersja była… no lepsza), a ostatni z nich być może jest najlepszy w zestawie (bo najmniej inwazyjny).

Pisząc ostatni akapit, słucham jednego z singli z pierwszej płyty Virgin. Na moje dyletanckie ucho (i mimo jakiejś przeokropnej kompresji, jaką Youtube dorzuca w pakiecie), siedemnaście lat, jakie minęły, słychać aż za dobrze. Niech za podsumowanie posłuży informacja, że bezpośrednio po “Mam tylko Ciebie” włączył mi się utwór (“Koń na białym rycerzu”) z nowej płyty Nocnego Kochanka (choć właściwie nie włączałem go w tym miejscu). Nie mam wyjścia – starania Doroty Rabczewskiej-Stępień muszę ocenić minimalnie wyżej.


DODA, Dorota, Agora

(skala ocen: 0.5-5.0)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *