Dobre darmowe płyty (styczeń 2019)

D.L.A.M.I.A.D. – Luksus! (Underpolen)


POBIERZ

Na topie w rodzimej elektronice są raczej płyty bazującej na fałszywej nostalgii, ale (w) czy(m) nagrania oparte na faktycznym sentymencie za minionym miałyby być gorsze? W końcu te utkane z sampli fragmentów reklam okresu transformacji ustrojowej również są zgrabnie podszyte ironią. Może oba ujęcia są mi obce (to omawiane ze względu na to, że podobnie jak rodzimy kapitalizm, również wówczas raczkowałem), ale to w niczym nie przeszkadza.

Epiglottis – Songs of praise (The Artificial Pine)

POBIERZ
Najładniejszy polski ambient z 2018 roku, którego nie słyszałaś / nie słyszałeś. Naprawdę. Przypomniało mi się “Things Weren’t Always This Way” Bena Woods (minus afirmatywna euforia – tu jest bowiem tylko chłodna pochwała). A wracając do meritum, wygląda na to, że jednak gdy się jest niszowym artystą, to nagrywania mnóstwa płyt pod wieloma szyldami wcale nie wpływa pozytywnie na popularność. Nawet ja, zadeklarowany kibic twórczych poczynań Jakuba Tabora, nie nadążam, nie daję rady i czasem odpuszczam.


Królówczana Smuga – Biełgoraj Kalwińskiego Adama
(Opus Elefantum Collective)

POBIERZ

Nie jest to najbliższe memu sercu – być może z powodu nierozerwanej więzi tej muzyki z konkretną, obcą mi małą ojczyzną – wydawnictwo w katalogu labelu Opus Elefantum Collective, ale to wyłącznie świadectwo tego, jak dobry ów katalog jest. A że muszę bezlitośnie – i z konieczności – wyrwać dla siebie te drony z kontekstu historyczno-miejscowego i osadzić we własnym bezczasowym bezkresie, to ze zrozumieniem dodaję do oceny pół punktu.

SKY – p r e y (Trzy Szóstki)

POBIERZ

Cocteau Twins czy Dead Can Dance nie zaliczają się do grona moich ukochanych zespołów, choć oczywiście oba lubię i szanuję, ale zauroczenie SKY – nawet jeśli trochę zapomniałem o swoim uczuciu – nie mija. Rozmarzony, rozmazany rozmywającym się we mgle smutkiem darkwave. Nie tylko dla smętnych smutasów, naprawdę.

Snowid – Prastary mróz (ep) (wyd. własne)

POBIERZ

Gdybym zgadywał, bazując na samej okładce, to obstawiłbym, że “Prastary mróz” to jakiś chiptune, ścieżka dźwiękowa nieistniejącej gry komputerowej w modnych pixelartowych klimatach retro. Ale zgadza się najwyżej to drugie. I mogę powiedzieć, że grałbym. Na samej epce nie graja mi tylko wokale, bo są pewnym naddatkiem, ale żaden ze mnie znawca synthpunkowych kilmatów.

wiewiurki hity – Hood Classics Vol. 2 (wyd. własne)

POBIERZ

Do słuchania jest to pewnie zbyt trudne, w całości może okazać się nie do przełknięcia, ale jako żart wypada wybornie. Szczególnie dla kogoś, kto w dzieciństwie nasłuchał się Smerfnych Hitów (chcąc nie chcąc) i naoglądał “Alvina i Wiewiórek” w jakimś RTL-u (to już z własnej woli). No i jest chłopakiem z bloków. Hermetyczne i na swój sposób wyborne.

(skala ocen: 0.5-5.0)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *