Dobre darmowe płyty (maj 2019)

LAST – nic dziwnego (wyd. własne)

POBIERZ 
To skojarzenie nie ma większego sensu, ale w połowie pierwszego utworu przypomniał mi się album “What We Were” Lonesummer. Drugi od razu przywołał “A Piece of Infinity” Wretched Excess, ale to też tylko na chwilę, zanim rozpoczął się kontemplacyjny dryf przez ciemne wody instrumentalnego hip-hopu. Przy trzecim już nie ma skojarzeń odległych – blackmetalowych czy darkjazzowych – bo przez dłuższą chwilę myślałem o momentach fałszywej nostalgii w produkcjach ka-meala (ta gitara). Czwarty spowodował zagwozdkę, bo nie wiem, co to było. Chyba coś Swans, najprawdopodobniej z “Soundtracks for the Blind”, ale również rzeczy dotyczy wyłącznie wstępu. Z kolei piąty utwór jest bardziej rozmyty, co nie oznacza, że mniej konkretny. Ostatni, “Rezerwat”, nie zawiera, jak się zdaje, sampli z takiego “Zaopiekuj się mną”, jest zaś delikatnie transowy, więc tytuł ma i sens, i uzasadnienie. Nie mam pojęcia, jak to jest, że nie usłyszałem o tej płycie w dziesięciu innych miejscach (mimo że została wydana 27 kwietnia 2019, czyli niedawno), zanim po nią sięgnąłem, bo ambient czy kontemplacyjna elektronika ogólnie ma w niezalowym piekiełku dobrą prasę. Może się nie znam, ale o LAST powinno być głośno. Tak nakazywałaby zwykła przyzwoitość.

Różni Wykonawcy – PASZA​\​003 (Neuropasza)

POBIERZ
Drobiazg, który może umilić ostatnie dni oczekiwania na “Anoyo” Tima Heckera. Gdyby przypisać to wydawnictwo do kategorii “novelty”, to od wczoraj (od 2 maja) byłoby ono “outdated”. O zmianie na japońskim tronie cesarskim dowiedziałem się z wpisu przed wtorkową audycją Krzysztofa Dziuby, więc nie chcę sztucznie wklepywać tu tego, co jest w króciutkiej notce towarzyszącej równie króciutkiemu albumowi i udawać, że się znam. Wystarczającą zachętą powinna być obecność julka ploskiego (we wspólnym utworze z Janem LF Strachem – świetnie słychać, kto co tutaj zmajstrował, a całość kompozycji, mimo pewnej dychotomii nastrojów, jest wręcz symbiotyczna). I owszem, koncept “japońskiej elektroniki” (albo “>>japońskiej<< elektroniki” raz jest tu realizowany w bardziej przystępny sposób (“Di Kong (山無し落ち無し意味無し rmx)” midwest moe, “Kelner, w mojej zupie jest uczucie nieprzyjemne ekscytujace” wspomnianego duetu, “Zamglona fala w Ogrodu Wiśniowego stawie dryfuje” Michała Dębskiego), czasem w mniej, ale wrażenie jest jednoznacznie pozytywne.

Piotr – Mosquito Project & Piotr Tomala (wyd. własne)

POBIERZ
Deathmetalowa załoga w ’91 przenosi się w czasie do ’97 i nagrywa inspirowaną Prodigy autorską ścieżkę dźwiękową do pierwszej części gry komputerowej pt. Carmageddon (tytuł ścieżki drugiej mógłby brzmieć “Bad ending credits”, gdyby było tam złe zakończenie), po czym wydaje to ponad dwie dekady później. Nie no, tak naprawdę nie wiem, jak było (i jest). Właściwie nie wiem nawet, co się dzieje. I boję się sięgać po inne płyty piotrowe.

(skala ocen: 0.5-5.0)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *