Dobre darmowe płyty (grudzień 2018)

Czerń – Nie ze skały, a ze strachu EP (2014) (wyd. własne)


POBIERZ

Czerń przedstawia się tak ładnie (wspieramy wegetarianizm, antyfaszyzm, antyszowinizm i DIY), że potrafię jej bez problemu wybaczyć nieco przyciężkawe frazy tekstów i być może nie dość ciężką ich oprawę, której forma wydaje się zbyt mocno podporządkowa lirycznej treści – powiedzmy – programowej. Jednak gdy muzyka na choćby krótkie chwile przestaje stanowić jedynie sprawny akompaniament, robi się bardzo ciekawie i zadziornie, przyjemnie sladżowo, czasem zabrzmią ze dwa punkowe takty. Z Facebooka wynika, że zespół wciąż jest w grze, więc myślę, że warto przyglądać się jego kolejnym ruchom.

Czerń – Czerń (ep) (2018) (wyd. własne)


POBIERZ

Kolega rzucił kiedyś, rozpoznawszy mnie jako jakiegoś twardogłowego starogwardzistę, że skoro tak lubię depresyjny black metal, to mógłbym posłuchać sobie funeralnego doomu, co skwitowałem krótką krytyczną wypowiedzią na temat tej stylistyki. Czerni* jednak bym się nie czepiał, bo ta imienna epka nie wydaje się ilustracją rubasznego horroru – cytując klasyka – taniego, klasy B. Jest raczej zapowiedzią czegoś większego, co – szczęśliwie! – nie nadchodzi. Chłodną ambientalną bryzą, lekkim porannym przymrozkiem.

* Obydwa zespoły, jak się zdaje, nie mają ze sobą nic wspólnego.

Gołębie – Jest mi tak dobrze, że lepiej poczułbym się tylko martwy (2018) (Trzy Szóstki)


POBIERZ

Pierwsze wrażenie było takie, że pełnowymiarowy debiut Gołębi jest pewnym powieleniem tegorocznej płyty innej bohaterki tej notki, złotej jesieni, czyli albumem, który stanowi taki wyraz artystycznego nieskrępowania, że słuchacz wydaje się wręcz zbędnym – a przynajmniej niezakładanym – elementem/uczestnikiem chaosu. Lepiej podchodzą mi piosenki, takie jak na ubiegłorocznej epce, ale i w tym szugejzowym hałasie można się – z pewnymi problemami – odnaleźć. A Gołębie nadal są jedną z najciekawszych nazw w nowym polskim rocku.

Kruki – Ślady (ep) (2018) (wyd. własne)


POBIERZ

Ujmuje mnie naturalna prostolinijność, pewna poczciwość, która nawet w odbiorze muzyce może odgrywać rolę decydującą. I nie mam na myśli własnego usposobienia. Kruki okazują się milsze w odbiorze niż mogłoby to wynikać z sumy składowych tej garażowej epki. Gdyby tytułowe ślady na zdobiącym okładkę przedramieniu były inne, obrazek mógłby “zdobić” płytę jakiegoś zespołu z bliższej mi niszy. A że ponoć sam mam w sobie bardzo wiele śladów (które nie wiadomo kto zostawił), to podchodzę do materiału z pełnym uczucia zrozumieniem. Myślę, że w Trójce nie grają obecnie lepszych rzeczy. Jakkolwiek to rozumieć.

Nowa Ziemia – Holter (2018) (wyd. własne)


POBIERZ

Bardzo przyjemne – i równie zimne – dronujące ambienty/ambientalne drony*. Bez wychodzenia z domu można się poczuć tak, jakby się jednak w tym krótkim rękawie z domu wyszło (na termometrze minimalnie poniżej zera). Bliskie jest mi myślenie i obrazowanie statycznymi, ascetycznymi kadrami, więc ten rodzaj ekspresji wyjątkowo dobrze do mnie przemawia. “Holter” wprawdzie może wymaga nie tyle skupienia, ile oderwania myśli od czegokolwiek, czego mogą się chwytać, ale bez wątpienia wart jest uwagi. Chyba wrócę do tych rzadziej odtwarzanych albumów Paysage d’Hiver.

* Pozwoliłem sobie na spolszczenie pisowni.

złota jesień – Promyczek (sprawiedliwość dla psychopatów) (ep) (2018) (wyd. własne)


POBIERZ

Podoba mi się to, że epka jest bardziej “do przodu” niż “w tobie nie jestem sobą”, bo łatwiej się w tym całkiem zgiełku połapać. A właściwie pędzi (się) bez trzymanki, zamiast snuć się i błądzić. W przypadku takiej złotej jesieni, prędzej niż przy jakichś ekstremalnych tworach metalowych, jestem w stanie przyjąć, że zespół raczej nie przejmuje się krytyką (w sensie recepcji jako takiej), tylko gra, co mu się zagrać podoba. A ostatnie zdanie – zmieniwszy nazwę i czasownik – proszę sobie przekopiować z notki o Gołębiach.

(skala ocen: 0.5-5.0)

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *