Dobre darmowe płyty (grudzień 2017)

30 Kilo Słońca – Zamach (Plaża Zachodnia)

POBIERZ

Nie wiem, czy to muzyka na moją biedną głowę. To, że być może jest pusta (głowa, nie muzyka), nie stanowi problemu, bo “Zamach” nie zamierza się na słuchacza w taki sposób, by ten truchlał z powodu swej nie najlepszej kondycji umysłowej. Jednak atak – czy właśnie owo zamierzenie – nie pozostawia wątpliwości, iż zespół 30 Kilo Słońca z nikim pieścić się i cackać nie zamierza. Niezależnie od czynników i niedyspozycji subiektywnych, cenię i chwalę takie podejście – zarówno do muzyki, jak i do kogoś, kto zechce podejść do niej. Oczywiście to nie kakofoniczna kanonada, żadna próba odtwórczego przełożenia ekstremy, będąca jedynie cytatem za “Naked City”, a płyta, która na poziomie samego odczuwania tłumaczy, dlaczego w dobie nadmiaru udało mi się po debiucie (“30 kilo słońca, 2015) zachować pamięć o tych panach. I że dobrze się stało. To inteligentna, nie inteligencka ani przeintelektualizowana muzyka.

Kwiatki – EP (wyd. własne)

POBIERZ

Oddajmy głos samym zainteresowanym.

Kwiatki nie tylko ładnie pachną. Kwiatki też ładnie śpiewają i grają.

Co więcej można dodać? Czego więcej chcieć?

Nie no, coś mimo wszystko wypada. To może być materiał z nie tak znowu częstej kategorii “kochaj albo rzuć”, może nawet z przewagą porzucania, gdyby dokonać testu na większej próbie, a ja muszę – tak przekornie – być może nieco pośrodku. Drażnią mnie te piosenki i łechcą, frapują i irytują, drapią i głaszczą. Głównie za sprawą wokalistki. No ale grają w człowieku te frazy i zaśpiewy, choćby o licencji na miłość i zapraszaniu do pocałunków, a całość wypada tak, że… nie wypada. A to już niemało.  W dodatku mam pewne podejrzenie, że pokolenie internetowe, kojarzące postać Jamesa Bonda z Ryanem Goslingiem, może znaleźć tutaj jeszcze więcej (dla) siebie.


SKY – Lullabies (ep) (Trzy Szóstki)

POBIERZ

Tu by się świetnie sprawdził – czy to winylowy, czy też kasetowy – podział na strony. Pierwsze osiem minut to takie ciekawe doc(ie[m])nienie oniryzmu Cocteau Twins, muzyka z koszmaru w najlepszym sensie tego sformułowania, a kolejne osiem można przyrównać – jak się zdaje – do stanu paraliżu przysennego. Kołysanki dla zwichrzonych śmieszków. I bardzo interesująca płyta dla każdego.


(skala ocen: 0.5-5)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *