Kazik + Zdunek Ensemble – Warhead (2018)

Kazik. Kto dziś słucha Kazika? Kto go broni? Rycerze Niezalu może zaczną się przyznawać do okazjonalnego słuchania “Spokojnie”, ale to dopiero po Offie, a głos frakcji trójkowej może i byłby głośny, ale niezbyt istotny. Mimo wszystko. Stara gwardia, do której zaliczyłbym siebie, raczej nie widzi już sensu ani logiki w tej postawie będącej zaklinaniem rzeczywistości, kiedy to raczej na artystę należałoby pomstować i cisnąć gromy. Czy ktoś, tak jak ja kilkanaście lat temu, może teraz zainteresować się jego aktualną – w odniesieniu do horyzontu czasowego, nie wartości literackiej – twórczością? Śmiem wątpić. Nieśmiało.

Sam nie miałem szczęścia, bo nawet jeśli liczyć – z pewną nadwyżką – piętnaście lat aktywnego zainteresowania twórczością Staszewskiego, to i tak trafiłem na czas, gdy było już po ptokach, bowiem wygaszanie świateł zaczęło się wraz z nadejściem nowego milenium. Mimo to zbierałem, co tylko się pojawiło, wszystkie płyty, single, jakieś rzeczy niedostępne w normalnej sprzedaży, pozycje książkowe… Dziś chciałem pójść po “Warhead”. Skoczę – myślę – napiszę recenzję, a płytę odłożę na półkę i nawet nie będę wiedział, gdzie leży. I pytam siebie: po co? Potem odświeżam sobie odświeżoną wersję “Warhead”, której kazikowy tekst jest sporo starszy ode mnie, nawet od Kultu starszy, przypominam sobie opinię osoby, której opinię sobie cenię i stawiam ponad inne, że tego się nie da słuchać, i na pytanie, które sobie postawiłem, nie znajduję odpowiedzi. I jest to w zasadzie recenzja.

A ona miała rację: nie da się. A jeśli się da, to z uczuciem dojmującego smutku.

Próbowałem pierwotnie nawet stawać w obronie, stawiać się (może tak mam, że muszę), oponować, że taki ruch jest rozsądny, godny uszanowania, bo jak się samemu nie bardzo może, to czemu nie oddać jakiegoś hołdu swoim bohaterom? Gorzej, że to bohaterowie czasów młodości Kazika. Jak posłuchać tego, co nagrywa od – nie wiem – dekady, to można się zastanawiać, jak bardzo to wszystko oderwane od jakiejś obowiązującej w muzyce myśli, od czasu i kontekstu, jak bardzo kuriozalne i nieprzystające. Nie chodzi o to, że jakieś opozycyjne wobec… czegokolwiek. Nie chodzi też o to, by podążać za tym, co aktualne. Myślę po prostu, że tylko w bardzo specyficznych niszach można nagrywać nowe płyty bez oglądania się na obecny “stan badań”. Ten ruch jest rozsądny, jak wspomniałem, ale i smutny, bo jednak czterdzieści lat minęło i jak spytałaby jedna z bystrzejszych znanych mi osób, co to wnosi? Niewiele więcej niż mój tekst.

No ale spójrzmy na XXI wiek. Płyta z utworami Weilla (i koszmarnym bykiem w tytule)? Niezła, ale to płyta z utworami Weilla. Z Waitsem tak samo. Dwie autorskie solówki (“Czterdziesty pierwszy” i “Los się musi odmienić”) są tak hermetyczne, jak to tylko możliwe. Dziś miałbym z nimi spory problem. Potem Grześkowiak. Ale: patrz wyżej. No i sięgnięcie do szuflady po dorobek literacki ojca, które zaowocowało bardzo zachowawczym albumem z Kwartetem ProForma. Kult? “Salon Recreativo” to całkiem niezła płyta nr 1 i gratisowa podstawka pod kubek w postaci krążka nr 2, “Poligono Industrial” straszy i fascynuje, ale tylko gdy wziąć pod uwagę konflikt w zespole, “Hurra!” miała minimalny termin przydatności do spożycia, a jak mam wspomnieć cokolwiek o “Prosto” czy “Wstydzie”, to wolę najprościej: wstydzę się. Wolę zachować kulturę (słowa).

Kazik, tak myślę, nigdy nie był dla mnie wokalistą, poetą (Stanisław był, i to nielichym), obserwatorem, bardem, osobistością ani osobowością (jakąkolwiek). To postać. Juwenaliowa publika wylałaby łzy rzęsiste, gdyby tak się stało, ale w istocie to ona jedyna istotnie traci na ewentualnym “split-upie” Kultu (i nie tylko Kultu, bowiem ostatnio rozwiązał się np. taki Burzum, a to hord jednoosobowy). A co ja tracę, nie znając jeszcze “Warhead”? Straciłem mniej więcej tyle samo, pisząc tych kilka zdań.

I niech ten brak recenzji, niech ten brak motywacji, by sięgnąć po “Warhead”, będzie pełnowartościowym substytutem właściwej opinii.

EDIT: Przesłuchałem. Dajcie spokój… Tutaj notka.

KAZIK + ZDUNEK ENSEMBLE, Warhead, S.P.



(skala ocen: 0.5-5.0)

One Comment

  1. Oczytany Czerwiec 8, 2018

    Grześkowiak, nie Grzesiuk…

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *