Bonson – Królu złoty

Bonson, królu złoty… Czemu zamiast wejść do mainstreamu z buta, razem z drzwiami i futryną, grzecznie zostawiasz buty przed progiem, speszony mówisz “dzień dobry” i kłaniasz się lekko już obecnym?

Czemu Twoje “dzień dobry” brzmi nie jak nonszalancki niemal-gryps Belmondo, tylko memiczne “how do you do, fellow kids?”? Czemu wpatrujesz się jak w obrazek, i to święty, w innych raperów, choć sam mógłbyś być dla nich ikoną? Czemu to służy, skoro choćbyście obaj nie wiem jak się wytężali, to ani Bedoes nigdy nie nagra tak dobrego kawałka jak Twoje, ani Ty nie stworzysz nic tak nieudanego jak on? Czemu nagrywasz radiowe kawałki, skoro nie dość, że radio jest dla nastolatków jak relikt z innej epoki, to jeszcze pewnie żadna duża rozgłośnia i tak nie puści tych tracków w eter? Czemu widoczna przy każdym z nim adnotacja “explicit” wygląda tak, jakby to chodziło, nie wiem, o dopisek “bez cenzury” przy pozycji “Ojciec Mateusz” w programie telewizyjnym?

Czemu poruszając tematy, które były Ci dotychczas bliskie, i dzięki którym Twoja twórczość stała się bliska innym, poruszasz się na palcach? Czemu nie dość, że stałeś się manieryczny, to w dodatku posługujesz się cudzą manierą? Czemu zatraciłeś poetycką intuicję i słuch (już nie mówiąc o czymś takim jak poczucie cringe’u) na rzecz niby-chwytliwych refrenów i uładzonych fraz-frazesów? Czemu świetne linijki, które były Twoim chlebem powszednim, są tutaj serwowaną od święta potrawą? Czemu dwa lata po tym, jak postanowiłeś umrzeć, faktycznie brzmisz tak, jakbyś siebie uśmiercił? Czemu na single wypuściłeś tak niedobre kawałki? Czemu nie mogłeś być taki (szczery, złamany, otwarty jak pulsująca rana) cały czas jak w “Nocy polarnej”? Bonson, królu złoty…

Dokąd poszedłeś? Naprawdę byłeś tu tu jeszcze wczoraj? Dlaczego idziesz sam, podczas gdy zachodziłeś najdalej – i przenikałeś najgłębiej – idąc w duecie z producentem, z którym dzielisz krwiobieg (Matek, Soulpete)? Czemu ten flirt z głównym nurtem, oglądany z boku, wydaje się niezdarnymi umizgami nastolatka, który zdecydowanie zbyt dużo wypił, by dodać sobie śmiałości, co tylko odebrało mu naturalny urok, a dziewczyna, o którą rozpaczliwie zabiega, i tak kocha innego?

Dlaczego chcę uciąć tekst tak w dwóch trzecich i nie mam siły, by dokończyć i spuentować?

bonson królu złoty
BONSON, Królu złoty, Def Jam
2.0
(skala ocen: 0.5-5.0)

Dodaj komentarz