Ofensywa (wio)senna

Adonis jest piękny. Robi pięknie piękne rzeczy. Brałbym go.

(gdybym miał label)

Dobrze zacząć rozważania od konkluzji. Powyższa nie jest natury homoerotycznej, bo nie przejawiam takowych skłonności, a serce mam zajęte (innym ogniem), no ale… kto mi jednak zabroni kochać Adonisa? Bo znów: kocham wszystkich Panów. Wszystkich trzech. “Zerwane” to jeden z polskich materiałów dekady, a luźne utwory przez nich nagrane – czy dla oficyny Trzy Szóstki, czy wcześniejsze – trzymały poziom. Niedostępny właściwie dla nikogo w kraju. Wychodzi na to, że kolektyw był silny nie dzięki zgraniu, tylko za sprawą indywidualności. Jak twierdzi wydawca, materiał Adonisa “wiruje wokół hipnagogicznego popu, dyskretnego shoegazu i ejtisowego synth popu”, co mogę skomentować słowami, że owszem, wiruje, jak najbardziej. Wspaniałe jest to, jak erudycja może się przenikać z wrażliwością w taki sposób, by efekt finalny nie odrzucał ponowoczesną ironią, przeintelektualizowaniem ani egzaltacją. Wszystko jest wyważone i ważne. Bierze słuchacza szturmem rozmarzonych rozmyć, “eteryzmem” (i, no ten, erotyzmem) wokali, ujmuje (w ramiona) łagodną melodią, urzeka oniryzmem. Jeśli ktoś nie będzie – po rannym odsłuchu – do końca dnia nucił “Drugiej fali Molly” lub nie da się porwać i pozostanie w pozie niewzruszonej wobec tropikalnego wręcz pulsu finalnej kompozycji “Blisko Ciebie”, to nie ma dla niego ratunku. Wzruszeń duchowych dostarczy utwór zatytułowany, jakże smutno, “Kończę wcale bądź przedwcześnie”, a pozostałe dwa w niczym nie ustępują tym wymienionym.

Dopóki swoich trzech groszy nie dorzuci D A V I C I I, alternatywy dla “Wiosennej ofensywy nietrwającej dłużej niż do letnich wakacji” zasadniczo brak. Trzeba słuchać. I jest to konieczność niemożliwie wręcz przyjemna.

A można to zrobić tutaj.

ADONIS, Wiosenna ofensywa nie trwa dłużej niż do letnich wakacji, Trzy Szóstki



(skala ocen: 0.5-5.0)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *