2019: zagraniczne płyty (20-16)

20. Orville Peck – Pony(Sub Pop)

odsłuch
(Bandcamp)
Oglądam nie tak dawno “Breaking Bad” (rychło w czas, wiem). Twórca serialu, Vince Gilligan, określił go ponoć mianem westernu. Nie polemizuję z tym. Mnie się wydaje dość… kreskówkowy, choć to oczywiście okropnie spłycona refleksja, gdy idzie choćby o samą kreację postaci. Jeśli podobną(?) produkcję stworzyłby David Lynch, skupiając się jednak bardziej na wątkach… obyczajowych, na seksualności bohatera, i faktycznie byłaby to kreskówka, to soundtrack już byśmy mieli. Jedna z ciekawszych płyt całego 2019 roku, o której jakimś trafem wspominam dopiero teraz, gdy wszyscy dawno ją znają. Jeśli nie masz uczulenia na country – nie masz wymówki.

19. The Tallest Man on Earth – I Love You. It’s a Fever Dream.(Rivers / Birds)

Byłem bliższy wzruszenia niż przy dwóch wiadomych płytach Mount Eerie. Nie porównuję ciężaru tych wydawnictw, jedynie swoje naturalne reakcje. Jednak nie tylko kobiety muszą rządzić w smutnym songwriterskim folku.

18. Diagonal – Arc (Cobblers)

odsłuch
(Bandcamp)
Skrycie kocham brytyjskich prog(rock)owców z Diagonal. Obecnie nowe zespoły brzmią jak zespoły stare, “emulują” dawne brzmienie. Ale to tylko stylizacja/moda/trend/rekonstrukcja. Ci goście zwyczajnie SĄ kapelą z początku lat 70., która jakimś cudem powstała w XXI wieku. A jednocześnie nie patrzy się na nich z politowaniem. Nie urwali się z choinki. Nie wyskoczyli z kapelusza. Nie są osobliwi. Są super. I ich trzecia płyta, “Arc”, jest super, choć nie ma tu takich hiciorów jak na debiucie.

17. Elizabeth Colour Wheel – Nocebo (The Flenser)

Tak wyobrażam sobie wspólną płytę Swans i Anny von Hausswolff, która pewnie nigdy nie zostanie nagrana. Jest hałaśliwa, surowa, ale bywa i przepiękna (“Bedrest”). Noise rock mieszczący w sobie shoegaze, post-hardcore i ekstremalne formy metalu nie mógłby być zły.

16. Copeland – Blushing (Tooth & Nail)

Płyta, którą trzeba mieć na uwadze, ale i uważać na nią. Wydaje się przyjemnie nudna, jednak im bliżej końca, tym bardziej pochłania, a światła tam nie za wiele. Może przywołać pewne skojarzenia z “Double Negative” Low (w wersji bez części filtrów). Warto.