2017 [PL]

Próba możliwie przekrojowego ujęcia 2017 roku w polskiej muzyce.

 

100. Convulsia Darklove – captatio malevolentiae (wyd. własne)

[odsłuch]
Nie wiem, fajne.

99. Anima Damnata – Nefarious Seed Grows to Bring Forth Supremacy of the Beast (Godz ov War)

[odsłuch]
To będzie notka w formie osobistego wspomnienia, jakie wiąże się z zespołem Anima Damnata. Postaram się nie zanudzić przydługą opowieścią.

A więc tak.

Wygrałem kiedyś bilet na ich koncert.

Nie poszedłem.

K O N I E C

A “Nefarious Seed Grows to Bring Forth Supremacy of the Beast” to ponoć najlepsza ich płyta od lat, więc warto.

98. Blaze of Perdition – Conscious Darkness (Agonia)

[odsłuch]
Blaze of Perdition – powstawszy z popiołów – powoli i po cichu wyrasta bodaj na jednego z większych przedstawicieli naszej ekstremalnej sceny. Przynajmniej w oczach tych, którzy dzięki spojrzeniu z dystansu mają szerszy ogląd. “Conscious Darkness” nie robi na mnie wprawdzie tak dużego wrażenia jak posttraumatyczne “Near Death Experience”, ale to nadal kawał(ek) dobrej muzyki.

97. Over the Voids… – Over the Voids (Nordvis)

[odsłuch]
Mgła w wersji lite, z lekkimi muśnięciami Wędrującego Wiatru. “Transilvanian Hunger” i “Bergtatt” – bo takie tytuły pojawiają się w bandcampowej notce – raczej tutaj mniej. W każdym razie, wzorce są bez wątpienia dobre. Warto dać szansę, docenić, bo z tej mąki może być chleb. Wystarczy tylko wzbogacić recepturę wypieku.

96. Redemptor – Arthaneum (wyd. własne)

[odsłuch]
Żeby death metal miał swojego reprezentanta.

95. Sorja Morja – Sorja (Thin Man)

[notka]
Podtrzymuję swoje zdanie, że “Sorja” to naprawdę dobry pomysł na spędzenie dwudziestu trzech minut. Płyta wydaje się może dość prosta i oczywista, ale wcale oczywiste nie było to, że popowe piosenki po polsku muszą się udać. Może to nie było od razu porywanie się z motyką na słońce, ale na pewno akt odwagi. Za to wyróżnienie.

94. Kobieta z wydm – Bental (Thin Man)

[notka]
Oniryczne, nadrealne przeboje, które mogą prawdziwie zaboleć.

93. LOTTO – VV (Instant Classic)

[notka]
[odsłuch]
Jest tak niepisana zasada, że nie nie można nie wspomnieć w podsumowującym rok rankingu o płycie LOTTO, która się w nim ukazała. A że nie zawsze muszę być w kontrze…

92. Coals – Tamagotchi (Agora)

Może wolałbym dream pop, który nie wyszedł z przełomu lat 80. i 90. ubiegłego stulecia, ale i tak jest dobrze.

91. Antigama – Depressant (ep) (Selfmadegod)

[notka]
[odsłuch]
Depresanty – cóż za doniosłe odkrycie! – depresji nie powodują (ale mogą ją pogłębić, co jest osobną kwestią), a z nich wszystkich z czystym sumieniem mógłbym polecić jedynie epkę Antigamy.

90. Vittuma – Mixtape 2
vittuma

[notka]
[odsłuch]
Siada mi kreatywność, więc generalnie to Vittuma > Goldfrapp.

89. Kalafior Derambo – Bugibba
kalafior derambo

[recenzja]
[odsłuch]
Można mówić, że L.U.C, że Kanał Audytywny, ale byłoby to bodaj podwójnie krzywdzące dla Kalafiora Derambo. A nie krzywdzi się kogoś, kto jest dobry. I grzeczny. W tym, co robi. Można też powiedzieć, że takich płyt jak “Bugibba” się nie nagrywa. W ustach wielu byłoby to pewnie równoznaczne z nieprzychylnym stosunkiem wobec dzieła, ale w tym przypadku ta konstatacja wyraża postawę pełną uznania i aprobaty. Nie ma sensu się ścigać i na pokaz prężyć muskułów. Wyrazistość nie musi być krzykliwa.

88. List Otwarty – Bałagan
list otwarty

[recenzja]
Żywe podejście do rapu, świeże w formie i treści. Sporo można jeszcze poprawić, przemyśleć i rozwinąć, co pozytywnie nastraja na przyszłość i dobrze wróży zespołowi.

87. PRO8L3M – Hack3d By GH05T 2.0 EP
pro8l3m

[recenzja]
[odsłuch]
Mimo że początkowo byłem bardzo sceptyczny, to ta epka podoba mi się chyba nieco bardziej od nie tak niesłusznie wychwalonej w ubiegłym roku pełnej płyty.

86. Mornië Utúlië – W bezmiarach nocy (ep)
mornie utulie
[notka]
[odsłuch]
Koła znowu wymyślić się nie da, więc czasem wystarczy, że umie się korzystać z wiedzy i dokonań poprzedników. “W bezmiarach nocy” jest takie, jakie ma być. Nawet jeśli nie ma tu nic, czego nie było wcześniej. Tylko że to “nic” wystarczy.

85. Paweł Przyborowski – Śmiertelnie zdrowy
paweł przyborowski

[notka]
[odsłuch]
Wprawdzie wyraziłem się swego czasu dość chłodno, ale nieuczciwością – a tą nie zwykłem się kierować – byłoby pominięcie “Śmiertelnie zdrowego”. Ta płyta spełnia swoją rolę, bo budzi nadzieje na to, że kolejne porpozycje będą (jeszcze) dojrzalsze i lepsze.

84. Tede & Sir Michu – SKRRRT
tede sir mich

[recenzja]
Sam fakt wskazania w rankingu tej płyty wydaje mi się dostatecznie wymowny, by nie musieć go argumentować. Zresztą nie chce się głębiej zastanawiać, dlaczego właśnie Tede. Tak samo jak pan Graniecki raczej nie oddawał się głębokim refleksjom, nagrywając “SKRRRT”.

83. Alameda Duo – The Luminous Guitar Craft of Alameda Duo
alameda duo
[odsłuch]
Podobna sprawa jak w przypadku LOTTO. Z dwóch płyt, jakie nagrał w tym roku Kuba Ziołek (drugą jest ta z Wacławem Zimplem), wolę tę. Nigdy wielkim entuzjastą talentu tego pana nie byłem, co nie kłóci się z tym, iż wiele rzeczy mi się na “The Luminous Guitar Craft of Alameda Duo” podoba.

82. H.ø.s.t – Anthology of War
h.o.s.t

[notka]
[odsłuch]
Kronikarskie ujęcie tematu jakichkolwiek konfliktów zbrojnych nie będzie bliskie osobie o mojej – ohoho! – wrażliwości. Mimo wszystko nie chcę dopatrywać się w tym dziele wyrazu “głębszej”… idei. I obym się nie mylił. Samą staranność i sugestywność – gdy nie implikować artyście… rozmiłowania – potrafię i chcę docenić.

81. Meиtalstorm – Mnieniema
mentalstorm

[notka]
[odsłuch]
Rock progresywny dla ludzi.

(myślałem nad tym hasłem całe kilka sekund – nie wiem, jak rzecz ująć bardziej dosadnie i z większym uznaniem dla autora)

80. Thaw – Grains
thaw.jpg
[notka]
[odsłuch]
Zabrakło ośmiu minut i dwudziestu dwóch sekund, by ta płyta była jak “Spirit of Eden” Talk Talk (tj. by wcale się nie zaczęła). Mam nadzieję, że zespół się nie ugnie i nie zasugeruje – jak się zdaje – chłodnym przyjęciem “Grains”, bo kierunek jest ze wszech miar słuszny. Metalu, który nie podejdzie metalowcom, nigdy za wiele.

79. Pin Park – Krautpark
pin park

[notka]
[odsłuch]
Kraut… Na to słowo, gdy odnieść je do muzyki, reaguję podobnie lękliwie jak na nazwisko Heidegger (“Bycie i czas” łypie na mnie od lat z regału, brrr!), ale okazuje się, że nie taki diabeł straszny i w ogóle. I że nawet jeśli intelektualnie to w ogóle nie bardzo, to wystarczy serce.

78. TeChytrze – Chłopaki czekajta
techytrze

[notka]
[odsłuch]
Taki etnopunk (etnoblues chwilami), czyli muzyczny dowód na to, że minus i minus dają plus.

77. Poradnia G – Niestety nie da się olać systemu
poradnia g

[notka]
[odsłuch]
Nie wiem, czy to piosenki o przemożnej niemożności. Wiem, że podoba mi się takie deklaratywno-hasłowe, pozbawione i pozbawiające złudzeń hasło, gdy je odnieść do płyty punkowej. Podoba mi się pewnie dlatego, że szczęśliwie nigdy punkiem nie byłem. Być może z owego niebycia bierze się obecność tej płyty na liście. Afrojax specjalnie nie spoważniał, ale mądrego – choćby nie wiem jak był sfrustrowany i bezsilny – to zawsze miło posłuchać.

76. Szadź – Pomimo bólu, pomimo rozpaczy
szadź.jpg

[odsłuch]
Trochę się zawiodłem, bo to nie black metal. Do ostatnich sekund wierzyłem. Cóż. Pozostaje czekać na osławioną Gołoledź.

75. happysad – Ciało obce
happysad

[recenzja]
To nie są chłopcy do bicia ani jakieś leszcze. Zespół przeszedł długą drogę, ale nie była to długa droga w dół. Obecnie ich piosenki, co powinno dotrzeć do innych osób wykazujących podejście dalece nieaprobatywne, da się osadzić w twardej, niepięknej rzeczywistości. “Ciało obce” zabliźnione jest niepokojem, przeszywa je niepewność i lęk, ale trwa w nim jakiś duch. Choćby duch (naszego) czasu. Do szczytu możliwości happysadu jeszcze – jak się zdaje – daleko. Ale to w nim panom nie umniejsza.

74. dobra muza Dj dla was – czapki
dobra muza dj dla was

[odsłuch]
Czapki są elo, ziomuś! A Wypas muzyczna Grupa jest wypas!

73. Chryste Panie – Chryste Panie
chryste panie.jpg

[odsłuch]
Nie zawsze mamy na podorędziu nie do końca poczytalnego kolegę, który zechciałby wybijać przez kilkadziesiąt minut jednostajny rytm na bębnie, by wprowadzić nas w stan transu. Czasem gonitwa myśli czy niepokój serca skutecznie uniemożliwiają nam odpoczynek. Każdy szuka ukojenia. Formacja Chryste Panie ze swoją imienną płytą może nam pomóc, jeśli tylko zechcemy pozwolić pomóc sobie.

72. Królestwo – Ćwiczenia repetytywne
królestwo

[notka]
[odsłuch]
Zacytuję sam siebie.

Jest hałaśliwie, jest duszno, jest lekko psychodelicznie, jest całkiem miło.

71. Rosk – Miasma
rosk

[recenzja]
[odsłuch]
Wśród całych zastępów postmetalowców panowie z Rosk mają coś, co pozwala im wystąpić ze skostniałych szeregów, wyróżnić się. To coś można nazwać tym czymś. Na razie są dwa kroki przed większością, mimo że grają “po bożemu”, a wydają się na tyle dobrzy, by być w stanie w przyszłości odstawić na dobre zdecydowaną część stawki.

70. Das Komplex – Szlugi (ep)
das komplex
[notka]
Lubię muzykę taneczną dla tych, którzy nie dadzą się (za)prosić do tańca. Czuę, że ktoś mnie rozumie.

69. pawlack – Dobra zabawa
pawlack.jpg
[odsłuch]
Do kompletu ze “Szlugami”.

68. Mitch & Mitch & Kassin – Visitantes Nordestinos
mitch & mitch

[notka]
[odsłuch]
Wysoki rejestr, wysokie progi, ale całkiem niski próg wejścia.

67. Dom Zły – Dom zły
dom zły

[notka]
[odsłuch]
Hmmm… Może czas zobaczyć film?

66. Blossom – Where Are You Hiding?
blossom.jpg

[odsłuch]
Dobrze czasem poznać dzieło, które opowiada o świecie, jakiego się nie zna. Szczególnie gdy nie jest to jakaś fantastyka. Przynajmniej z perspektywy autora.

65. Andromeda Space Ritual – Satelite (ep)
andromeda space ritual
[notka]
[odsłuch]
Ta epka wręcz nie miała prawa spodobać mi się, wejść. A tu nie dość, że lubię i chwalę, to jeszcze czuję i wiem, że zespół Andromeda Space Ritual stać na więcej, więc zapamiętam sobie tę nazwę.

64. Razy – Modła.
razy.jpg

[odsłuch]
Pewnie najlepsza z niezauważonych tegorocznych jazzowych płyt. A przynajmniej lepszej… nie zauważyłem.

63. Sanctus Hexe – The Abyss of Ancient Forest
sanctus hexe.jpg

[odsłuch]
Taka inteligentna ortodoksja. Naprawdę trudno czasem cokolwiek z siebie wydobyć no…

62. 30 Kilo Słońca – Zamach
30 kilo słońca

[notka]
[odsłuch]
Bezkompromisowość. Albo lepiej: zamach właśnie. Bardzo zamaszysty, i na czerep, więc może boleć, ale to przyjemny ból.

61. Malin & Kolorowe Karawany – Troszkę (ep)
malin.jpg
[odsłuch]
Secretly pop post-impressionist music from some simulacre orkestras. Tak jest na napisane w bandcampowym profilu. I na to zdanie się zdaję.

60. EABS – Repetitions (Letters to Krzysztof Komeda)
eabs

[notka]
[odsłuch]
Mam pewien żal do siebie, że z Komedy nadal jestem cieniutki, cieniuteńki, więc w ramach swoistej pokuty i zadośćuczynienia swojej ignorancji wskazuję EABS, mogące być drogowskazem i zachętą dla podobnie jak ja błądzących, a przy tym obdarzonych większych zapałem i chęcią poznania.

59. Zacier – Podróże w czasie, czyli park, rower i wiewiórk
zacieri

[recenzja]
Nie jest to najlepsza płyta Zaciera. Nie jest nawet najbardziej poważna, jak chcą niektórzy. Ale jest. I jest dobra. I artysta nadal mówi rzeczy, które dobrze słyszeć. Dlatego od lat jestem fanem i moja postawa nijak się nie zmienia.

58. Merkabah – Million Miles
merkabah

[notka]
[odsłuch]
Ogromny progres w stosunku do debiutu. Przynajmniej według mnie. Pełnych uniżenia ukłonów w stronę mniej wyrobionego audytorium o niewysublimowanych gustach właściwie brak, saksofon daje aż miło… Taka awangarda dla (niemal) każdego. Bez próby cynicznego uczynienia jej taką.

57. Nagrobki – Granit
nagrobki

[recenzja]
[odsłuch]
Poprzednią płytę stawiam minimalnie wyżej, ale nekropolo nadal bdb.

56. BNNT – MULTIVERSE
bnnt.jpg
[odsłuch]
Hałas, o którym nie bez powodu jest głośno.

55. Hanako – Hanako (ep)
hanako
[notka]
[odsłuch]
Odnoszę wrażenie, że w tych pięciu minutach (i to niecałych!) jest wszystko. Druga epka, minimalnie mniej esencjonalna, zdaje się to tylko potwierdzać.

54. Typol – Shimano Tape [Side A] (ep)
typol
[notka]
[odsłuch]
Przypomina mi się zdanie, którym pewna osoba, zrecenzowała moje, pożal się boże, opowiadanie: “dlaczego, dlaczego takie krótkie?”. No właśnie: dlaczego?

53. Nyctophilia – Gdzie noc jest najczarniejsza (ep)
nyctophilia
[notka]
[odsłuch]
DSBM. Dobry, choć polski.

52. Ziomy – Zbyszko (ep)
ziomki
[notka]
[odsłuch]
Znów przytoczę własne słowa.

Siedmiominutowe dzieło koncepcyjne, które stawia pytania i nie przynosi odpowiedzi.

51. Radosław Kurzeja – Noce
radosław kurzeja
[notka]
[odsłuch]
To bez wątpienia duża sztuka dokonać takiego intymnego ujęcia, które pozostanie uniwersalne i czytelne dla kogoś zupełnie z zewnątrz. Na “Nocach” bez wątpienia się ona udaje.

50. Palmer Eldritch – Natural Disaster
palmer eldritch

[notka]
Trochę odstępuję od zasady, by pisać o danym artyście tylko raz tutaj, ale powiedzmy, że  nie mam wyboru.

49. Vysoké Čelo – Űrutazás
vysoke celo

[notka]
Chyba czas poczytać Lema, heh.

48. Leśniewski / Nowacki – Obiekty (ep)
leśniewski-nowacki
[notka]
[odsłuch]
Muszę znowu pójść na łatwiznę.

Wyłączając “Obiekt #4”, subtelniejszy i bardziej płynny od trzech pozostałych bloków, mniej więcej coś takiego mógłbym słyszeć w uszach, gdybym zrobił sobie czterogodzinne posiedzenie z “The Seer” i “To Be Kind” Swans, puszczonymi o wiele za głośno. A dzięki “Obiektom” odbywa się to bez szkody dla zdrowia.

47. Mord’A’Stigmata – Hope
mord'a'stigmata

[odsłuch]
Może to nie jest najbliższe mi podejście do tematu i jego ujęcie, ale nie sposób odmówić tego, jak sprawnie i wprawnie zostało to zrobione.

46. Medico Peste- Herzogian Darkness (ep)
medico peste
[odsłuch]
Natchnione i modne, ale naprawdę dobre.

45. spleenseller -The weakest one in the herd (ep)
spleenseller
[odsłuch]
Dałbym głowę, że znam most z okładki. Oczywiście to jakiś zupełnie inny most, a ten “mój” jest magiczny i w magiczne miejsce wiedzie. No ale że to nie o mostach i ma być, i nie o jakieś licytacje chodzi, to zaznaczę, że płyta jest godna takiej okładki. Nawet jeśli jednak to TEN most.

44. So Slow – 3T
so slow.jpg

[odsłuch]
Z pół roku zabierałem się za tę płytę. Nie mam pojęcia dlaczego. Z pewnością o pół roku za długo.

43. Zwidy – Zwidy (ep)
zwidy
[notka]
[odsłuch]
Zwidy mogłyby stanąć w konkury z gwiazdami alternatywy w walce o miejsce w eterze tych przynajmniej w teorii bardziej ambitnych rozgłośni.

42. Hańba – Będą bić!
hańba

[recenzja]
[odsłuch]
Jestem skłonny uwierzyć, że punk narodzić się na warszawskich ulicach w latach 30. XX wieku.

41. Ugory – Wstręt (ep)
ugory.jpg
[odsłuch]
Najlepszy materiał Ugorów. To mało?

40. Widziadło – Void
widziadło

[odsłuch]
Miękkie i ciepłe brzmienie, przy zachowaniu tego, co można nazwać duchem black metalu. Udać się wręcz nie powinno, a jednak!

39. Melatony – Melatony
melatony.jpg

[odsłuch]
Muzyczny ekwiwalent melatoniny. Można to ująć lepiej niż sam wydawca?

38. Wiry – 2017
wiry

[notka]
[odsłuch]
The Black Keys po odwirowaniu.

37. Klęska Urodzaju – W kącie giną ludzie
klęska urodzaju

[odsłuch]
Wokale trzyletniego dziecka, będącego częścią tego duetu, zjadają bezkompromisowością 95% metalowej sceny, a sama muzyka ma klimat bardziej sugestywny niż podobny odsetek mrocznego i smutnego folku.

36. 1988 – Gruda
1988

[notka]
[odsłuch]
Etam Etamski bez kolegi Piernikowskiego (a przynajmniej nie z takim jego wsparciem) wypada wyraźnie lepiej, choć na “No Fun” robił dobrą robotę. Dobra rzecz, ale o tym wszyscy przecież wiedzą.

35. Kwiatki – EP
kwiatki

[notka]
[odsłuch]
Chyba lubię, by mnie drażnić, irytować, sprawdzać cierpliwiość, której nie mam. Oj, Kwiatki, Kwiatki…

34. Stefan Wesołowski – Rite of the End
stefan wesołowski.jpg

[odsłuch]
Polska płyta roku w rankingu Gazety Wyborczej. Jestem w stanie uwierzyć, że werdykt nie zapadł dzięki maszynie losującej (oczywiście przy wyborze pozycji ograniczonym do tych istotnych). Jest w “Rite of the End” coś takiego, że jak włączyłem raz, to zaraz i drugi. A jak drugi, to nie wiedziałem, czemu by nie posłuchać trzeci. Trudno zatrzymać moją uwagę. No ale otchłań, nawet taka u(g)ładzona (a może przede wszystkim taka?), to otchłań. Więc się nie dziwię.

33. Rosa Vertov – Who Would Have Thought?
rosa vertov

[notka]
[odsłuch]
Rodzimy dream pop/shoegaze łykam bez popity i zawsze chcę więcej. Nie mam pojęcia, co – ani dlaczego – może się na “Who Would Have Though?” nie podobać. Nazwę to dla samego siebie polską inkarnacją Mazzy Star i już nie mam absolutnie żadnych uwag czy zastrzeżeń.

32. Zmora – Czarne otchłanie i martwe cienie
zmora.jpg
[odsłuch]
Naprawdę dobry i przystępny black metal. Choć nie wiem, czy ta dwa określenia wzajemnie się nie wykluczają. No i wspaniały otwieracz…

31. Furtek – Słabe słowa
furtek

[notka]
[odsłuch]
Nie mój typ wrażliwości, nie moje ujęcie i podejście, ale to płyta Furtka. Z pozycji słuchacza doceniam szczególnie te mniej rozżalone, łagodniejsze fragmenty, no ale najbardziej to Hotel Sudety i Wzgórze Gedymina, o!

30. Tiil Sum – I nie ma śmierci, i sen jest tylko… (ep)
tiil sum
[notka]
[odsłuch]
Dwa plusy, by się znów nie rozgadywać. Po pierwsze, plus za to, że na język black metalu można przełożyć poezję. Drugi plus za to, że nie jest to Miciński.

29. TAMTEN – Plemiona/Tunele (ep)
tamten
[notka]
[odsłuch]
Reprezentacja epek jest tak liczna, że można mówić wręcz o nadreprezentacji, ale to tylko umowna klasyfikacja. Widać z różnych względów preferuję zwarte, lakoniczne formy. Ale w tym konkretnym przypadku nie obraziłbym się, gdyby utworów było więcej, bo niedosyt, jaki pozostawia fakt, że całość zamyka się w niespełna jedenastu minutach, jest spory. Tropikalny trans.

28. Death Like Mass – Jak zabija diabeł (ep)
death like mass
[notka]
Cały ten nasz metal, grany pod (smutnych) panów z forum Masterful Magazine, to rzecz z reguły nie dla mnie, ale epka Death Like Mass – wbrew logice – stanowi wyjątek, który potwierdza regułę. Fajnie, że po polsku. Fajnie, że nie tonie to wszystko w jakiejś pretensjonalności totalnej, dzięki czemu da się z tej “natchnionej” sieczki coś dla siebie wyłuskać i wyłowić.

27. Useless – Departure
useless.jpg
[odsłuch]
Gdyby płyty Paysage d’Hiver miały produkcję inną od tej, która polega na symulacji braku produkcji, to mogłyby brzmieć mniej więcej jak “Departure”. Dwa utwory, niemal dwadzieścia minut każdy, dzieje się w nich niewiele łamane przez nic, muzyka rzęzi i trzeszczy jak niedostrojone analogowe radio… No i jest super. Tak jak ma być.

26. Melisa – Wszystkie nasze kwiaty będą gnić
melisa

[notka]
[odsłuch]
Szkoda, że gdy zacząłem rozumieć, jakim potworem jest Melisa, stała się większa potworność i zespół przeszedł w stan niebytu. No ale jak się żegnać, to w taki sposób. Płytą tak odpychają, brzydką i brudną, jak to tylko możliwe, by nie uciec jednocześnie w amuzyczny bełkot i sztukę dla sztuki.

25. Deszcz – Deszcz
deszcz

[notka]
Po Deszczu ktoś mógłby się spodziewać ambientu, może post-rocka, ale tutaj mamy crustpunkową nawałnicę. Epka była naprawdę niezła, pełna płyta jest jeszcze lepsza. Nie ma co się skryć, lepiej przemoknąć. No i jak tu nie lubić tego zjawiska (atmosferycznego)?

24. Guiding Lights – New Ways to Feel Bad
guiding lights
[notka]
[odsłuch]
Najlepsza tegoroczna propozycja wytwórni Instant Classic. No a przynajmniej moja ulubiona. Ostatecznie to coś znaczy. Być może.

23. Jazz Band Młynarski-Masecki – Noc w wielkim mieście
jazz band młynarski-masecki

[notka]
Podejrzewam, że jeśli włączyć tę płytę osobie, które darzy szczególną miłością lata międzywojnia, to będzie wręcz zachwycona. Sam zaś bardzo szanuję to podejście, bo i w nim widzę mnóstwo szacunku do materii, którą łatwo oddać karykaturalnie. Przy okazji można się przekonać, że dobre kompozycje potrafią przetrwać próbę czasu. Wartość poznawcza i edukacyjna jest tutaj równie duża jak ta rozrywkowa.

22. Me and That Man – Songs of Love and Death
me and that man

[recenzja]
Nie obraziłbym się, gdyby Nergal pokusił się o podobne wycieczki – albo chociaż trochę pośpiewał – na nowej płycie Behemotha. To właściwie jedyne, czego brakowało mi na poprzedniej.

21. NONA – W głąb
nona

[notka]
[odsłuch]
Uwielbiam takie rzeczy. Bez kombinowania, nadęcia i pozy. Bez cynicznego oglądania się na to, co ludzie kupią. Wystarczy wrażliwość i talent, by tworząc w zgodzie ze sobą, stworzyć dzieło wartościowe. I zawsze znajdzie się ktoś, kto je doceni. A przynajmniej wierzę, że się znajdzie. Dobrze, że czasem to ja mogę być tym kimś.

20. Kazik & Kwartet ProForma – Tata Kazika kontra Hedora
kazik & kwartet proforma

[recenzja]
Z jednej strony, to nie był dobry pomysł. Ani rozsądny. Ale z drugiej, nie tworzy się z rozsądku. Rozsądek nie powinien tez hamować twórczego popędu. To podejście (dla Kazika – już trzecie) do twórczości poetyckiej Stanisława Staszewskiego pełne jest oddania i staranności. Efekty, dzięki – mówiąc po kazikowemu – kumacji muzyków, są zaskakująco dobre. Do kanonu pewnie nic nie przejdzie (u mnie być może “Most”), można tę płytę spokojnie postawić obok dwóch pierwszych “tatów”.


19. Projekt Poezja Kulturystyczna – Projekt poezja kulturystyczna
projekt poezja kulturystyczna

[recenzja]
[odsłuch]
Nie wiem, czy ta muzyka wpłynie na przyrost masy u wrażliwców ani czy uwrażliwi tych, którzy idą już raczej w rzeźbę, ale ponieważ zamysłem jest zniesienie podziałów, co zawsze należy chwalić, należy mieć nadzieję, że zmieni się cokolwiek.


18. Fantomowa Erekcja – Z Nietzsche na betonie
fantomowa erekcja

[recenzja]
Pisząc swego czasu o debiutanckiej epce, posłużyłem się autorskim rankingiem cytatów z zawartych na niej utworów. Tutaj można by się pokusić o coś podobnego, gdyby nie to, że nie lubię być wtórny i powtarzalny. Poza tym mogłoby takich linijek być spokojnie z pięćdziesiąt. Ta płyta jest tak zabawna, że można się popłakać (ze smutku) i tak rozpaczliwa, że wybuch szczerego śmiechu będzie czymś naturalnym. Nawet jeśli to już jakiś post-post-hardcore, to ważne, że gniecie.


17. SKY – Lullabies
(ep)
sky

[notka]
[odsłuch]
Pewną dwoistość, jakkolwiek rozumianą, można oddać rozmaicie. Tu może chodzić o coś innego, o cokolwiek, ale to, jak ta epka staje się jakąś zupełnie inną epką, a przy tym jest wciąż tą samą, budzi szacunek. Zasnąłbym przy wszystkim, mimo wszystkiego i mimo wszystko, więc dla mnie to nadal kołysanki.

16. Faczyński x Kidd x Palmer Eldritch – Hikikomori
faczyński kidd

[recenzja]
[odsłuch]
“Evil K. Ddik”. Ostatnia, spokenwordowa zwrotka Kidda. Gdybym był raperem, toby mi przeszło. Dobrze dla konkurencji, że nie dowie się, iż znów została rozstawiona po kątach. A “Hikikomori”, tak mocno upraszczając (tak mocno), to “Pansofia” w wersji dociążonej latami doświadczeń. Wyzywanie obu panów od emo raczej już nie wypali, a duet producencki Palmer Eldritch pozwala im się poczuć na bitach dob… A nie, wróć! Dla dbających o higienę psychiczną w taki sposób, że nie kalają się nieuładzoną, brudną myślą, ta płyta byłaby czymś potwornym. Dla pozostałych może okazać się tylko potwornie ciężka. Sam wracam do niej z trudem, niemal wbrew sobie, ale to znaczy, że to, co nie mogło się nie udać, udało się.

15. Grupa Etyka Kurpina – Wendy
grupa etyka kurpina

[notka]
[odsłuch]
Nie wiem, dokąd wiedzie ta muzyka, dokąd próbuje zwieść ani skąd przychodzi. Warto podążać po śladach, które odciska. Tak, jakby to były jedyne pewne fragmenty gruntu, na którym można postawić stopę. A wszędzie noc.

14. Pensjonat – Lato w mieście
pensjonat

[notka]
[odsłuch]
Pierwsze dziesięć minut tej epki mogłoby sprzyjać kameralnej zabawie, ale prawdziwa zabawa zaczyna się w drugiej dziesiątce. Nagle to wszystko staje się bliższe, takie swojskie i niewymagające przyswojenia czy oswajania, a całość pozostawia takie wrażenie, że nie sposób jej porzucić.

13. Bonsoul – Lepiej nie wnikać (ep)
bonsoul
[notka]
Mam szczególny sentyment do Bonsona. Tak szczególny, że każdorazowo muszę to podkreślać. Nawet gdyby coś mu nie poszło, to i tak bym posłuchał. Ale idzie. I z każdym kolejnym krokiem wydaje się pełniej realizować swój potencjał. Chemia między nim a producentem jest wyjątkowa, a epka żre.

12. Jacaszek – Kwiaty
jacaszek

[recenzja]
[odsłuch]
“Kwiaty” trochę przypominają mi “Shadows of the Sun” Ulvera. Z Jacaszkiem bywa u mnie różnie, ale tym razem nie wiem, co miałoby mi się nie podobać i dlaczego.

11. Joan Silentio – drafts/impressions (ep)
joan silentio
[notka]
[odsłuch]
Intymne, subtelne piosenki. Jeśli tytuł nie jest kokieteryjny, to życzyłbym sobie więcej takich surowych (u)tworów. Jeszcze więcej prawdy. I może kilku słów po polsku, bo “Karamzówna” to prawdziwa perła.

10. Kachlik / Klimek / Turowski – Tymczasem
kachlik-klimek-turowski

[notka]
[odsłuch]
Wyjątkowo odsyłałbym do notki, w której “na gorąco” notowałem palące kwestie. Sam teraz jestem pełen swego rodzaju uznania do siebie, że przyszło mi do głowy, by rzecz tak gorzko, ze zjadliwą (auto)ironią skwitować. To nie jest muzyka. To się nawet nie nadaje do słuchania. Ale o coś, co równie dotkliwie mogłoby podrapać, trudno.

9. Raper Joozef – EP
raper joozef
[notka]
[odsłuch]
Herakles rapgry.

(myślałem kilka minut nad tym, by napisać cokolwiek)

8. Wilcze Jagody – Wilcze jagody (ep)
wilcze jagody
[notka]
[odsłuch]
Jedyny facet, jaki nazywał siebie feministą, był mizoginem. Sam – choćby mając w pamięci tę postać – nazwałbym siebie mizoginem. Wilcze Jagody ujmują mnie, uwodzą, ale i napawają pewnym strachem. Kiedyś kolega częstował mnie i kompana – ochoczo i radośnie – wilczymi jagodami właśnie. Może bym pomyślał, że sobie to zmyśliłem, gdybym nie znał owego jegomościa od zerówki i gdyby nie to, że drugi z kolegów wspominał ostatnio tę sytuację w opowieści pod hasłem “a pamiętasz, jak…”. Właściwie zmierzam prawdopodobnie do tego, że tej epki również prędko nie zapomnicie.

7. Normal Echo – Kaskady
normal echo1.jpg
[odsłuch]
“Kaskady” ujmują smutkiem, którego Normal Echo (czyli Dawid Szczęsny z Niwei) nam nie szczędzi, a jednocześnie korzysta z dostępnych środków słowno-muzycznego wyrazu oszczędnie, z głową. Plątanina uczuć i emocji okazuje się misternie utkaną, delikatną siecią, w którą wpaść łatwo. A wyplątać się z niej wręcz nie sposób. Pozostaje zatem jedynie nie szarpać się, poddać. A jest czemu.

6. Trupa Trupa – Jolly New Songs
trupa trupa

[recenzja]
[odsłuch]
To jest muzyka tak sugestywna i niejednoznaczna, tak prosta i złożona zarazem, że trudno ująć to, co istotne, w zwięzłej, lakonicznej wręcz formie. Właściwie podobnie można się odnieść także do samego zespołu. U nas, pisząc o Trupie Trupa, pisze się, że na Zachodzie piszą, a przecież to nasi. Jeśli chodzi o mnie, to wolę słuchać. Ponieważ ta nazwa pewnie nigdy nie padła w rozważaniach o “Jolly New Songs”, wspomnę o Mgle, innym naszym “towarze eksportowym”, która za sprawą ostatniej płyty stała się jednym z najważniejszych graczy w swoim gatunku na świecie. Postęp obu grup jest podobny, i równie konsekwentny, a tożsamość – tak samo mocno zaznaczona.

5. Bysikiewicz/Turski – 2337 (ep)
bysikiewicz-turski
[notka]
[odsłuch]
Nie załapałem się na nakręcony przez Porcys hype na Papa Dance (no prośba…), ale co się odwlecze… Nie oznacza to oczywiście, że zamierzam doścignąć ów pociągi, by jeszcze doń wskoczyć. W przypadku “2337” można wprawdzie “odliczać” (a to że dwa z pięciu utworów to tylko instrumentale, a to że kolejne dwa mówią o takiej miłości, której istoty nie mogę w pełni pojąć), ale “Ciągle myślę o dziewczynie” i “Nie zrozumie tego nikt” to bardzo mocne dziewiątki w dziesięciopunktowej skali. A że reszta jest “tylko” dobra… Sumarycznie wychodzi akurat na pierwszą piątkę zestawienia.

4. poj.wlkp – Do zorzy
poj.wlkp

[notka]
[odsłuch]
“Do zorzy” to płyta krótsza niż “Reign in Blood”. Ale kto powiedział, że gorsza? Bez wątpienia jedna z najlepszych w niemałym przecież dorobku poj.wlkp. I jak widać, jedna z najlepszych w 2017 roku. Zdrowa dawka lekkiej, letniej melancholii nikomu nie zaszkodzi.

3. ka-meal – Sesh Instrumentals vol. 1 (mixtape)
ka-meal
[notka]
[odsłuch]
Najlepszy materiał gościa, którego podkłady są zbyt dobre, by je zagadywać. Bardzo ciemny, smolisty, duszny, ciężki, pozornie ospały i senny. Szkoda, że tzw. “poważna krytyka” zdaje się nie zauważać ka-meala, bo nie widziałbym w tym nic zdrożnego, gdyby formalnie przekazano mu “schedę” po Noonie, namaszczając go na kogoś w rodzaju jego duchowego spadkobiercy.

2. Gołębie – Wrzesień/Październik (ep)
gołębie.jpg
[odsłuch]
Odkopałem notkę, której tu nie było. Przytoczę.

Uprościli form(uł)ę, skondensowali treść, odwrócili proporcje (między shoegaze’em a noise rockiem) i wracają. Wracają z niespełna jedenastoma minutami muzyki, dwoma pełnymi utworami i wstawką pomiędzy, pokazując, że mogą na poważnie zarządzić, jeśli tylko to się wpisze w koncepcję istnienia i funkcjonowania zespołu.

1. ??? – Niezapominajka (Very Raw Demo)
epiglottis

[notka]
[odsłuch]
Wiosną trafiłem w radiu na wypowiedź pani krytyk sztuki, nie pomnę nazwiska, rozprawiającą między innymi o prymarnej roli wrażenia i emocji w odbiorze dzieła. Niestety kobieta ta równie szybko zreflektowała się, że prym wiedzie rozum, więc zaznaczyła, iż zachwyt i owszem, ale to swoją drogą, bo istotne jest to, że dzięki odpowiedniej wiedzy i znajomości materii jest w stanie zracjonalizować i uzasadnić swoją reakcję. Jakie to szczęście, że nie muszę – a może nie mogę – wykazywać takiego podejścia. Apelowałbym o serce. Nie jesteśmy robotami. Nie dokonujemy analiz dzieł stworzonych przez roboty. Nie chodzi o pobłażliwość czy dobroduszność. Starajmy się patrzeć na rzeczy tak, jak je postrzegamy. Nie karćmy i nie strofujmy siebie za to, że jesteśmy ludźmi. Bądźmy nimi. Istnieją bowiem na świecie – całe szczęście – takie zjawiska, z którymi obcowanie nie wymaga szkiełka i oka. Nie udawajmy. Nawet jeśli nasz głos jest cichy i słaby, to nie znaczy, że trzeba kierować się jakimkolwiek innym. Choćby był także zupełnie osobny. Byłbym cynikiem, gdybym udawał, że słyszałem inną polską płytę nagraną w 2017 roku, która zrobiła na mnie podobne wrażenie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *