10/10: The Artificial Pine (???, Epiglottis, Pchła)

Na samym początku chciałbym zasugerować, że na muzyce się nie znam. Lista w ułożeniu losowym, wybrana z innych płyt, równie ważnych i istotnych.

1. Philip Glass – Glassworks (1982)

spotify

Mając piętnaście lat zafascynowany metalem oraz rockiem udałem się samochodem wraz z rodziną nad morze. Ze względu na dość długą trasę załadowałem sobie wcześniej odtwarzacz muzyczny pełną garścią ulubionych (w tamtym czasie) płyt. Po przesłuchaniu został nam jeszcze kawał czasu do celu, nie mogłem znaleźć żadnej innej aktywności, a albumy, które przesłuchałem, wydawały mi się wręcz ograne. Poza jedną płytą, którą nie słyszałem wcześniej. Pomyślałem – “czemu nie?”. Wybrałem, uruchomiłem, usłyszałem “Opening”. Przez najbliższe cztery godziny jazdy samochodem album szedł w pętli.

Bez tej płyty najprawdopodobniej nie byłoby nic i z pewnością też nic bym nie próbował muzycznie. Po wielu zawodach w próbie nauki instrumentu (zawodu również moich nauczycieli) zaspokoiłem się myślą, że, skoro nic nie idzie – czemu próbować? “Glassworks” nie tyle otworzył mi oczy na to, że się da, ile że co najważniejsze, można i trzeba sięgać do źródeł nawet tych minimalistycznych. Że technika, o ile istotna, stanowi jedynie wzór dla potencjalnej formy poprawnej ekspresji dźwięków. Jednak najistotniejszy był dźwięk, ten, bądź co bądź, daje nadzieję, zawsze.

2. Grouper – Ruins (2014)

spotify

Jeżeli ambient może mieć ekspresję, jeżeli może wydalić z siebie jakiś opór, jęk, łzę – wydaje mi się, że nie dało trafić się lepiej. Z “Ruins”, obok dwóch innych albumów, czerpałem najwięcej w trakcie tworzenia, moim zdaniem, najistotniejszego mojego projektu. Jak zwykle rezultaty nie mogą się nawet równać z twórczością Harris, nawet w jej najsłabszych momentach. “Ruins” dźga i mnie dźgnął, zmuszając do refleksji, rozważań. Nie pozwolił znaleźć spokoju, mimo wszystko, ale dał coś niepowtarzalnego.

3. William Basinski – Melancholia (2003)

spotify

Basinski to taki mój idol, o ile można tak to uznać. W samą idealizację nie wierzę i boję się, że w końcu, po faktycznym spotkaniu z nim (a nie tylko długim spojrzeniu w jego stronę) jakaś magiczna bariera się przełamie. Lekcja z Basinskiego jest prosta:. Jeżeli masz pomysł i ten pomysł daje radę – rób go. Mam wrażenie, że Basinski mnie ukierunkował na inny ambient (obok Briana Eno i jego muz lotniskowych), który o ile pasywny, daje niesamowitą siłę kontroli samemu dźwiękowi. To trochę jak z Mortonem Feldmanem, który chciał pozwolić dźwiękom zwyczajnie być sobą. Czuję, że jeżeli jakkolwiek patrzeć na “Melancholię”, to pozwolenie preparowanym materiałom muzycznym być zwyczajnie tym.

4. Nick Cave & The Bad Seeds – Skeleton Tree (2016)

spotify

Druga z trzech płyt omawianych przy okazji “Ruins” (niech trzecia pozostanie moją tajemnicą), nie tyle co piękna i subtelna, co dla mnie dość mordercza. Pojawiła się w czasie największej rozłąki, największego błagania o powrót. “Girl in Amber” to dla mnie “ta” piosenka o “tej” kobiecie, a dość rzadko jakakolwiek piosenka mnie niszczy i sprowadza w dół. Czuję, że przenoszę na nią, egoistycznie, bardzo dużą ilość własnej osoby i sprowadzam ją wręcz na poziom autobiograficzny. Czy to dobrze – debatowałbym. Z racji jednak intensywności, moim zdaniem, bólu zmieszanego z tą płytą nie mogę odbierać jej inaczej. Klasyka, lecz nowa, przesiąknięta siłą i mordem. Doskonała reprezentacja oddzielenia osoby od drugiej osoby, idei, pasji, wiary.

5. Talk Talk – Laughing Stock (1991) / Mark Hollis – Mark Hollis (1998)

spotify
(Laughing Stock)
spotify (Mark Hollis)
Nie jestem w stanie określić słowem pisanym, jak ogromnym bólem była dla mnie informacja o nagłej śmierci Hollisa – człowieka, moim zdaniem, legendarnego już na ten moment. Istotę, która nam, osobom niemogącym go zobaczyć już jako kogoś żywego, wydaje się równie ulotna co powietrze. Hollisowi dziękować mogę za wszystko, bo jeżeli istnieje seria płyt, która doprowadziła mnie do poznania ciszy w innym aspekcie niż tylko przerw między utworami, to właśnie są to dwa powyższe albumy. Ciągle walczę, który uznałbym za lepszy i bardziej godny polecenia. Cieszę się natomiast, że żyję, będąc przepełniony jego muzyką, jego wizją działania. Płyty uniwersalne, piękne, personalne wyznaczniki najwyższego, co można w muzyce osiągnąć i do czego należy dążyć.

6. The Caretaker – całokształt twórczości
No okej, tutaj trochę rozwalam konwencję, no bo jak cała twórczość? Wydaje mi się, że – znowu – kolejny idol, który stworzył i tworzył muzykę-transcendencję, taką kopułę łączącą czas przeszły z tym, co teraz. Przekrój, o ile dość monotematyczny, okraszony jest jednym z bardziej interesujących prezentacji choroby w przeciągu trwania projektu. Jedynie większą ironią byłby fakt, gdyby sam autor zapomniał o swojej muzyce, na pohybel jakiemuś tam potwierdzeniu, że autor musi się muzyki swojej szczycić. Sześcioalbumowy koniec to majstersztyk a być może i jeden z najlepszych ambientowych concept albumów ever, zawsze rozkładam się przy dźwiękach “Patience (After Sebald)”, “An Empty Bliss Beyond This World” pozwala na nowo wziąć się do działania i zacząć myśleć.

7. Кино – Группа крови (1988)

spotify
Jeden z najbardziej ulubionych albumów L. Pomimo, że rosyjski nigdy nie był moją mocną stroną (a w językach ogólnie idzie źle) to jednak czuć w tej płycie jakiś zimny odcień tego, co było kiedyś. To poszukiwanie najlepszego sensu i rozwiązania na proste pytania. Najbardziej jednak boli, jak zwykle, brak obecności tej/tego drugiego, który podążając na tej samej planecie, nawet nie spojrzy, nawet nie usłyszy.

8. Michael Pisaro – całokształt dotychczasowej twórczości
Twórczość Pisaro, jak zresztą całego ogromu artystów zrzeszonych albo asymilujących się pod nazwą Wandelweiser, to moja aktualna obsesja. Pisaro wychodzi jednak naprzeciw moim skromnym przyrodniczym oczekiwaniom, prezentując ciszę w połączeniu z akcentami świata, który widzimy za oknem. I właśnie ta komplementacja ciszy i spokoju odrzuca najbardziej., Wandelweiser, naznaczony Cage’owskim 4’33’’, emanuje jasno i ciągle mam cichą nadzieję być kiedyś na tyle dobrym by tam stanąć. Na razie jednak pozostaje oglądać, jak Pisaro, za pomocą sinusoidalnych fal, prostych instrumentów, małej ilości dźwięków i przyrody czaruje, urzeczywistniając fantastyczną wizję, przenosząc ją prosto w uszy.

***

Równie istotne “dziesiątki”, bez konkretnej kolejności:
● Erik Satie – Gnossiennes; Gymnopédies; Ogives; Trois sarabandes; Petite ouverture à danser (w wykonaniu Reinbert de Leeuw)
● Brian Eno – Ambient 1: Music for Airports
● Siekiera – Ballady Na Koniec Świata
● Joy Division – Closer
● Songs: Ohia – The Lioness
● Toshimaru Nakamura – No-Input Mixing Board
● John Cage – In a Landscape (w wykonaniu Stephena Drury)
● Stars of the Lid – The Tired Sounds Of
● Tape Loop Orchestra – In a Lonely Place
● Sun Kil Moon – Admiral Fell Promises
● Świetliki – O.gród K.oncentracyjny
● Morton Feldman – całokształt twórczości
● Asylum Party – Border Line
● Arvo Pärt – Alina
● The Sound – Shock of Daylight
● The Necks – Hanging Gardens
● Yellow Magic Orchestra – Solid State Survivor
● Orchestral Manoeuvres in the Dark – Organisation
● Lubomyr Melnyk – Rivers and Streams
● The Smiths – The Queen Is Dead
● Tim Hecker – Dropped Pianos
● Beth Gibbons & Rustin Man – Out of Season
● Henryk Mikołaj Górecki – całokształt twórczości
● Warning – Watching From a Distance
● Glenn Branca – The Ascension (chociaż i tutaj powoli – całokształt twórczości)
● Rezerwat – Serce
● Bass Communion – Bass Communion
● David Bowie – Low
● Loren Connors – As Roses Bow: Collected Airs 1992-2002
● Archive – Again (singiel)
● John Zorn – Naked City
● The Mama’s and The Papa’s – If You Can Believe Your Eyes and Ears
● Tears for Fears – Songs From the Big Chair
● Simeon ten Holt – Soloduiveldans No. 2

***

Albumy z bogatego dorobku artysty można sprawdzić tutaj. Te, które udało mi się poznać, niewątpliwie są warte sprawdzenia.

***

Dotychczas opublikowane listy:

Baśnia Lipińska
Ccc banany ja bardzo lubie je)
Grabek
Grzegorz Kwiatkowski (Trupa Trupa)
Jan LF Strach

Oceniam tw peja
Polecam zwalić konia
Recenzje rapik i muziczka ugulem

Słucham muzyki czysto ironicznie
Songs I like
Tomasz Turski (Foghorn, Bysikiewicz/Turski, Widziadło)

Zguba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *