10/10: Rolowy Świat Muzyki

Link do blogu i fanpage’a.

***

Killing Joke – Night Time (1985)

spotify
Chyba największy sukces komercyjny zespołu za sprawą utworu “Love Like Blood” i szumu jaki wytworzył się wokół “Eighties” sześć lat po premierze, kiedy to bardzo podobny riff w “Come as you are” zaprezentowała Nirvana. Sprawa otarła się o sąd, jednak po śmierci Cobaina zespół wycofał pozew. Praktycznie każdy z ośmiu utworów zawartych na “Night Time” to mały wzorzec nowej fali lat 80. Album jest sygnałem odejścia od post punka na rzecz innych gatunków. Idea ta na przestrzeni lat była intensywnie rozwijana, dzięki czemu dyskografia KJ jest wyjątkowo różnorodna i zestawiając ze sobą np. debiut, “Night Time” i “Hosannas From The Basements Of Hell”, ciężko uwierzyć, że to ten sam zespół.

Killing Joke – Pandemonium (1994)


Opus magnum zespołu i jednocześnie najbardziej niedoceniony album w historii rocka/metalu. Rzecz momentami niesamowicie wizjonerska i łącząca ze sobą teoretycznie skrajne elementy czego efektem jest chociażby techno-metalowy “Wipeout”. A co jeszcze? Wokale nagrywane w piramidzie w Gizie, egzorcyzmy, duszny i przytłaczający klimat, utwór wykorzystany jako cover przez Fear Factory i wiele więcej. Wszystko to składa się na jeden z najlepszych industrialowych albumów w historii.

Stara Rzeka – Zamknęły się oczy ziemi (2015)

spotify
Album, który powinien zostać uznany za polskie nowoczesne dobro narodowe. Kuba Ziołek z wielu nie do końca pasujących do siebie elementów stworzył coś intrygującego i wymagającego, ale jednocześnie wciągającego od pierwszej do ostatniej sekundy. “Zamknęły się oczy ziemi” przesycone są ludowością i klimatem Borów Tucholskich. Polacy potrafią tworzyć muzykę trafiającą do odbiorcy – szkoda tylko, że odbiorcy ci są głównie za granicą, gdzie album stanął na 2. miejscu podium najlepszych wydawnictw 2015 roku wg brytyjskiego magazynu Quietus.

The Cure – Disintegration (1989)

spotify

Prawdopodobnie jedyny album na świecie, którego mogę słuchać codziennie. Spotify stwierdził, że w 2019 roku spędziłem z nim 118 godzin, a moim utworem roku został „Fascination Street”. To o czymś świadczy. Moja więź z „Disintegration” jest o tyle dziwna, że z natury jestem człowiekiem pozytywnie nastawionym i optymistycznym – tu tego optymizmu brakuje, smutek i melancholia wycieka tu praktycznie z każdej sekundy. Druga dziwna rzecz to to, że „Disintegration” poznałem stosunkowo niedawno, bo kilka lat temu – wcześniej The Cure było dla mnie klasykami z mediów oraz albumem „Bloodflowers”. Do dziś do tych dwóch albumów wracam najczęściej – reszta jest daleko z tyłu. Wracając na chwilę do „Fascination street” – nie jest to jedyny utwór, którego potrafię słuchać kilkanaście razy z rzędu – po piętach depcze mu „The Last Dance” oraz „The same deep water as you” gdzie za pomocą banalnych środków udało się stworzyć motyw, który za cholerę nie chce opuścić głowy przez wiele godzin.

Armia – Triodante (1994)

Moja relacja z Armią jest wyjątkowo specyficzna – do zespołu wracam stosunkowo rzadko, mam swoje ulubione albumy, część dyskografii świadomie omijam. Szczególne miejsce w tym „grajdołku” zajmuje „Triodante”- album na swój sposób wigilijny czyli najlepiej wchodzący raz w roku. Mam z nim sporadyczne epizody: po kilku intensywnych dniach słuchania odkładam go na półkę i zapominam o nim na wiele miesięcy. Każdy kolejny powrót do niego sprawia mi niesamowicie wielką frajdę i euforię, którą wywołuje specyficzna atmosfera i niesamowite połączenie ciężaru z waltornią. Ćwierć wieku temu Armia stworzyła dzieło na swój sposób wybitne, ale i wymagające, wyprzedzające swoją epokę na podobnej zasadzie jak wydawnictwa Kobong.

Kazik Na Żywo – Porozumienie ponad podziałami (1995)

spotify
Mam w kolekcji praktycznie wszystkie wydawnictwa, w których do pewnego momentu swoje palce maczał Kazik. Ten „pewien moment” zakończył się sporo ponad 10 lat temu i od tego czasu jedyną rzeczą wartą uwagi, którą sygnował swoim nazwiskiem Staszewski, jest „Tata Kazika kontra Hedora”. W kontekście sporej ilości płyt wydanych w tym millenium, jeden krążek warty polecenia o czymś świadczy. Do ubiegłego wieku wracam zdecydowanie częściej i w różnych odsłonach: czy to Kazika solo z „12 groszy”, czy też Kultu – „Ostateczny krach systemu korporacji”, „Posłuchaj to do Ciebie” i „Spokojnie”. Najczęściej jednak w odtwarzaczu ląduje „Porozumienie ponad podziałami”. Dlaczego? M.in. ze względu na bezpośredniość: najbardziej dosadne teksty, bezkompromisową muzykę, nawiązanie do RATM i najciekawszą aranżację „Konsumenta”. Na tym krążku KNŻ to taka polska odpowiedź na Rejdżów, Biohazard i inne hardcore’y.

Blindead – Affliction XXIX II MXMVI (2010)

spotify
Gdyński zespół jest jest jednym z bardziej pechowych składów w historii polskiego metalu: zawirowania w składzie, zmiany wokalistów, wizji zespołu itp. Jest to jednocześnie grupa, która wydała prawdopodobnie najlepszy polski post metalowy/atmospheric sludge metalowy album: toporny, schizofreniczny, przytłaczający, przygnębiający, ciężki w odbiorze. Wisienką na torcie „Affliction…” jest poligrafia, która doskonale uzupełnia chorą atmosferę unoszącą się nad tym albumem. W późniejszym czasie Blindead udało się popełnić jeszcze dwa genialne krążki jednak to „Affliction…” uznałbym za szczytowe osiągnięcie gdynian.

Slowdive – Slowdive (2017)

spotify
Czy można przekonać się do zespołu za sprawą jego najnowszego albumu? I to albumu wydanego 22 lata po poprzedniku? Okazuje się, że można. Slowdive przewijał się w mojej muzycznej historii przez wiele lat, ale bez jakiegoś szczególnego uczucia czy sentymentu. Dopiero album z 2017 roku sprawił, że z zupełnie innym nastawieniem sięgnąłem po wcześniejsze wydawnictwa i teraz bardzo często wracam do „Pygmalion” i „Souvlaki”, „Just For a Day” okupuje miejsce poza podium. Jednak ze względu na to przełamanie największym sentymentem darzę album najnowszy: pełen pięknych momentów, które zyskały jeszcze nowsze życie w czasie występu w KEXP („Sugar for a pill”).

Sólstafir – Ótta (2014)

spotify
Idealny soundtrack do podróży przez dzikie rejony Islandii. Nigdy tam nie byłem, ale z pomocą mojemu wyobrażeniu przychodzi okładka oraz teledyski stworzone do utworów z „Ótty” – albumu niezwykle emocjonalnego, klimatycznego i wciągającego. Na plus działa tu fakt, że na płycie usłyszymy język islandzki oraz środki, które podważają sens przypięcia temu albumowi etykiety „post metal”. „Otta” to krążek wielowymiarowy, niezwykle bogaty i intrygujący, będący niczym szary, deszczowy, wietrzny dzień na islandzkim wybrzeżu.

The Prodigy – Music for the Jilted Generation (1994)

spotify
Świetnie sprawdza się w aucie, gdy brakuje już mocy do jazdy na dłuższej trasie. Album katowany od premiery setki (jeśli nie tysiące) razy, aż ciężko uwierzyć, że światło dzienne ujrzał ćwierć wieku temu. Wylęgarnia klasyków, świetnych momentów, schizofrenicznych motywów – ogólnie album, który prawdopodobnie nigdy mi się nie znudzi. Ostatecznie wygrał miejsce w topie kosztem “Fat Of The Land”.

Tworząc to zestawienie, starałem się omijać albumy oczywiste w swojej genialności i skupiać się na muzyce nie do końca popularnej, często niedocenionej – tej której nie do końca udało się wyjść z pewnej niszy. Zdejmując to ograniczenie, musiałbym poszerzyć listę do kilkudziesięciu pozycji, gdzie sporą część zestawienia zajęłyby m.in. klasyki:

Black Sabbath – Black Sabbath, Paranoid, Heaven and Hell

Queen – A Night at The Opera, Innuendo

Pink Floyd – The Dark Side of the Moon, Wish You Were Here, Animals

Do tego grona dołączyłoby sporo thrashu od Slayera, Exodusa, grunge od Mad Season i Temple Of The Dog oraz rodzynek – EPka „Jar of Flies” Alice In Chains. No i oczywiście „Lateralus” i coś z post metalu jak np. „The Galilean Satellites” Rosetty i sludge jak np. „Leviathan” Mastodona.

No ale wyszło jak wyszło i obstawiam, że za rok lub dwa lista ta będzie w dużej części zupełnie przemeblowana.

***

Pozostałe dotychczas opublikowane listy:
Adam Smolarek (Odbiór)
Baśnia Lipińska
Ccc banany ja bardzo lubie je)
dziewiętnaście czwartych

Grabek
Grzegorz Kwiatkowski (Trupa Trupa)
Jan LF Strach
julek ploski
Karol Schwarz (Nasiono Records)
Krytyka Holistyczna
Kurkiewicz

Oceniam tw peja
Polecam zwalić konia
Rafał Tomaszczuk, Andrzej Turaj (Hidden By Ivy)
Recenzje rapik i muziczka ugulem

Słucham muzyki czysto ironicznie
Songs I like
The Artificial Pine (???, Epiglottis, Pchła)
Tomasz Turski (Foghorn, Bysikiewicz/Turski, Widziadło)

Zguba