10/10: Oceniam tw peja

Zostawię tylko link do fanpage’a autora listy.

Aphex Twin – Selected Ambient Works Volume II (1994)

spotify
Trzy godziny idealnego ambientu.

 

Talk Talk – Spirit of Eden (1988) / Laughing Stock (1991)

spotify -> Sprit of Eden
spotify -> Laughing Stock
Nie traktuję tych albumów jak 1 i 2, bardziej jak 1 i A. Oba uważam za równie dobre, obu słuchałem po co najmniej 100 razy. Nie umiem w nich znaleźć żadnej wady i gdybym mógł, wykroczyłbym dla nich do 11/10. Mimo to, nie umiem o nich napisać nic. Nawet najpiękniejszy pean poświęcony post-rockowi w wydaniu Hollisa byłby niczym w obliczu tych płyt. Mimo to, nie uwielbiam aż tak solowej płyty ś.p. Marka – doceniam ją, ale nie zmieniła mojego postrzegania muzyki aż tak jak ostatnie dokonania Talk Talk.

Fishmans – Long Season (1996)

spotify

Prawie 40-minutowy utwór, który swoją doskonałość pokazuje także poza studiem (na “98.12.28”). Bardzo dużo jest w nim melancholii połączonej z nadzieją, stąd nie wyobrażam sobie albumu lepiej zawierającego w sobie esencję wczesnej wiosny, ale nie tylko wtedy warto posłuchać płyty. Głównie z uwagi na to, jak album jest ładny i miły w odsłuchu, choć można wydzielić z niego kilka segmentów typowo noise’owych. Cały album brzmi jak układanka, a gdy ostatni raz usłyszysz “tu tu tuuu tuuu-ru tu-ru”, poczujesz się, jakbyś ją rozgryzł. Lubię dream pop, lubię psychodelię, bardzo lubię i polecam “Long Season”.

 

My Bloody Valentine – Loveless (1991)

youtube
Choć albumu nie słuchałem już niemal rok, to dźwięk tej płyty dalej jest głęboko wbity w mój mózg. Pierwszy /mu/core, którego słuchałem, i jedna z płyt, które zmotywowały mnie do zainteresowania się muzyką. W końcu, mimo eksplorowania gatunku, dalej jeden z moich ulubionych albumów shoegaze’owych. Piękny hałas do spania.

Shinsei Kamatechan – Tsumanne (2010)

Tak naprawdę nie ma żadnego powodu, bym lubił ten album aż tak, jak lubię. Brzmi fajnie, ale znam inne japońskie noise rocki, które brzmią lepiej. Znam też inne, których teksty da się gdziekolwiek znaleźć, a aż do poznania pewnego ziomka z Japonii opierałem się tylko o ton i nastrój chińskich krzyków w swoich próbach ustalenia, “o czym te krzyki są”. Są też w końcu takie, których polecenie nie sugeruje, że polecający jest pretensjonalnym nudziarzem. Ale to “Tsumanne” skusiło mnie do słuchania ich, więc w sumie powód do lubienia go mam.

Death Grips – The Powers That B (2015)

Lubię abstrakcyjne i agresywne DG po równo. “Moce Które S” oferują zarówno dawkę nieskonkretyzowanej wędrówki przez sample Björk, jak i muzykę do bicia kotletów, więc mam dokładnie to, czego oczekuję od zespołu Hilla, Morina i Burnetta. Gdyby ktoś mnie zmusił do wyboru między Nygusami i Jenny, wybrałbym pierwszą część, ale to na drugiej jest “On GP”. Moja rekomendacja najpewniej nic nie zmieni (w końcu każdy z Was zna pewnie tę płytę), ale i tak polecam z całego serca.

Have a Nice Life – Deathconsciousness (2008)

spotify
Od pierwszych akordów “A quick one before the eternal worm devours Connecticut” aż do końca rozrywającej duszę ściany hałasu “Earthmover” album trzyma za gardło, serce i gonady. Album na każdej płaszczyźnie emanuje brakiem nadziei, ale nie wchodzi w rejony krawędzistości (chociaż możliwe, że zamiłowanie do Shin Megami Tensei znieczuliło mnie na narracje o zabijaniu Boga i Deathcon jest edgy jak się da). Żadnego utworu nie dałoby się poprawić albo wyciąć, tempo płyty jest doskonałe. Jedyna rzecz, która mogłaby komuś obrzydzić debiut HANL, to wymagany wysiłek – by w pełni “poczuć” album, warto przeczytać dołączoną książeczkę i wysłuchać całości (co trwa samo z siebie ok. 80 minut). Nie będzie to jednak wysiłek zmarnowany.

Akira Yamaoka – Silent Hill 2: Original Soundtrack (2001)

Ta płyta to tylko i aż soundtrack Silent Hilla 2. Co prawda niekompletny i bardziej przypomina składankę best of, ale i tak jest na nim bardzo dużo dobrej muzyki. Możliwe, że bez znajomości gry nie szanowałbym tego albumu aż tak – ba! najpewniej bym go nawet nie przesłuchał do końca. Wywodziłoby się to z dość dziwnej struktury – nie ma konkretnego klucza do kolejności utworów. Tracki ambientowe są przerywane przez łojenie na gitarze, po łojeniu na chwilę wraca ambient, by zostać przerwany na chwilę trip hopem, a następnie industrialem i muzyką konkretną, by wrócić do ambientu. Oznacza to, że zazwyczaj słucham albumu dość wyrywkowo; mam nawet odrębne playlisty oparte o to, jaki nastrój chcę sobie zaindukować/zamplifikować. Polecam, ale grę bardziej.

Talking Heads – Stop Making Sense (1984)

spotify
Talking Heads wzięli swoje najlepsze kawałki na rok 1984 i zagrali najlepsze możliwe aranżacje tychże na żywo. Można się rozpisywać o tym, jak każdy utwór kipi życiem i czystą frajdą z robienia muzyki, o dochodzeniu wraz z trwaniem albumu (i filmu koncertowego o tej samej nazwie) kolejnych członków zespołu na scenę i jak wzbogaca to każdą piosenkę czy o dowolnym innym aspekcie płyty… ale po co? Niezależnie od tego, jak bardzo znasz TH, musisz posłuchać, a jeszcze lepiej obejrzeć. Nie wydarzył się nigdy lepszy koncert.

DJ Nabuchodonozor – .​.​.​NWM (2018)

bandcamp
Słuchalny ekwiwalent śmiesznego mema z neta. Nie mam jednak na myśli prostego obrazka z fontem Impact na górze i w dolnym tekście, a coś w stylu obrazków podobnych tym robionym przez Pana Konrada. …NWM z każdym kolejnym odtworzeniem pokazuje się z innej strony, pozwala docenić inny ze swoich utworów. Na początku słuchający zareaguje śmiechem na falę czystego absurdu wylewającego się z utworów takich jak “TY MATOLE” czy “OFICERY”, odsłuch później w pamięć wryją się okrutnie chwytliwe “CIENIASY” i znacznie lepszy niż ma prawo być “WARIO LAND 4”, a po jakimś czasie nawet ogarnięcie tekstu “POLICJI KOLIZJI” będzie fraszką lub nawet igraszką. Jeśli lubisz muzykę, która brzmi jak obrazek z gangsta Spongebobem, zdecydowanie polubisz …NWM.
***
W notce o “The Powers That B” pozwoliłem sobie na ingerencję w tekst, usuwając z niego ukośnik (wskazujący… wariantywność) i następujący po nim rzeczownik “żona” w dopełniaczu. Gdybym tego nie zrobił, czułbym się gorzej niż czuję się teraz, gdy to zrobiłem.

***

Pozostałe dotychczas opublikowane listy:
Słucham muzyki czysto ironicznie
Songs I like
Tomasz Turski (Foghorn, Bysikiewicz/Turski, Widziadło)

Wojtek Grabek
Zguba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *