10/10: Koniec Wszystkiego

Nie czułem się co prawda zbyt dobrze u jej boku, lecz nie musiałem przecież myśleć akurat o niej, mogłem o innych rzeczach, a to już było wiele, o tych dawnych, sprawdzonych, kolejno, jedna po drugiej, i zbliżać się w ten sposób, niby po schodkach schodzących na dno najgłębszej wody, do tego, co zwie się nic. I czułem, że z dala od niej nie będzie mi to dane.
(Samuel Beckett, Pierwsza miłość)

***


I

cyrkowe plakaty schodzą z afiszy
płatami

II
skóry. trupy
za miastem.

III
pociągi wciąż stąd odjeżdżają. wrócą:
głosy,

IV
załamania. światło

V
rozpada się. deszcz:

VI
płytkie brudne kałuże
oczu,

VII
kordon chmur, marsz
żałobny.

VIII
odtwarza się
zapętlenie:

IX
klucz ptaków
otwiera niebo,

X
zmierzch –
obraca

w proch.


XI
letnia burza. zerwane ścięgna
dachów,

XII
złamania kości
drzew.

XIII
krzyżówki ramion
rozwiązane,

hasła na elewacjach

XIV
(a jeśli wszystko to za mało…).

XV
autobusy wiszą na pętlach,

XVI
na przystankach – tablice zjazdów.

XVII
gaśnie puls bilboardów;

XVIII
niedopałki latarni – porzucone.

XIX
więc można pójść w dwie strony jednocześnie,

XX
rozejść się
jak świeże szwy;


XXI
wrócić z dalekiej podróży (do wnętrza
dłoni),

XXII
spotykać w potknięciach

XXIII
(w ślepych zaułkach zaufania).

XXIV
nie spełniły się deklaracje
podległości:

XXV
jedność – rozpłatana;

XXVI
wieczność – skończona;

XXVII
dusza – przechodnia.

XXVIII
sceny zazdrości – niewykorzystane,

XXIX
aleje brukowane brakiem,

XXX
piekło w szparach chodników.


XXXI
martwa natura
języka,

XXXII
płomienna mowa-
trawa,

XXXIII
znaczenie pustki
(słowem),

XXXIV
stygmatyzacja desygnatów.

XXXV
rozpad intymnych uniwersów,

XXXVI
rozlana Droga Mleczna,

XXXVII
gwiazdy w pogorzeliskach trawników.

XXXVIII
znicze w nekropolii blokowisk,

XXXIX
noce bez dna.

XL
ciepłe kraje
ran.


XLI
otwarte żyły szlaków,

XLII
drugi obieg
krwi,

XLIII
zaburzony układ krążenia
planet.

XLIV
czwarta ściana
lasu,

XLV
spalony teatr
cieni

XLVI
(wystawienia – na próbę).

XLVII
siódma pieczęć
drzew

(złamana),

XLVIII
szepty zza kurtyny
milczenia,

XLIX
sklepienie niebieskie
szyte grubymi nićmi.

L
apokalipsa – niespełniona.


LI
radiowa ramówka nie będzie już taka sama

LII
(wczorajsze wiadomości z tamtego świata);

LIII
nie zgasną stosy
poezji

LVI
(między wierszami – mrok).

LVII
nadgryziony księżyc (okruchy na pościeli).

LVI
co się stało to się nie ostanie,

LVII
co z oczu to w serca.

LVIII
świat – dzieło strwożenia;

LIX
życie – niemy monodram.

LX
przetrwanie
jest sztuką

piękną.


LXI
to, co zostało: dystans

LXII
(cztery lata
świetlne
ciemności),

LXIII
ostatnia droga (za wiadukt),

LXIV
uczucia i urazy (powierzone),

LXV
przywołania do chaosu,

LXVI
objęcia
powiek,

LXVII
otwarte ramiona
krzyża,

LXVII
zasypianie w popiele.

LXVIII
z braku różnic – bez różnicy;

LXIX
z dwojga złego –
dobro

niczyje.

LXXI
rzeczy po imieniu. po: imię, rzeczy;

LXXII
zasuszone listy,

LXXIII
szkice węglem (rozżarzonym),

LXXIV
pejzaż łąk (w negatywie),

LXXV
złe sny (z dobrych pobudek),

LXXVI
powidoki (na przeszłość)

LXXVII
zapominanie (oddechu)

LXXVIII
zaburzona podświadomość,

LXXIX
syndrom odstawienia (na boczny tor),

LXXX
facebookowa ściana płaczu.


LXXXI

ślady nieobecności:

LXXXII
pomięta pamięć,

LXXXIII
pustosząca pustka

LXXXIV
niezabliźniona bliskość

LXXXV
odciśnięte piękno,

LXXXVI
odbarwiony głos,

LXXXVII
echa westchnień

LXXXVIII
ćmiące zaćmienia,

LXXXIX
arytmia kroków,

XC
nietakt tętna.


XCI
z bezwarunkowego odruchu został bezruch.

XCII
ciało stało się słowem:

XCIII
skóra odeszła,

XCIV
kości zostały

porzucone.

XCV
schronienie przed burzą
pustostan

XCVI
(w klitce piersiowej
pękają ściany
serca,

XCVII
szczapki słów
w ognisku
bólu).

XCVIII
powroty do zmysłów,

XCIX
połykanie łez płomieni
z pożogi;

C
kocham Cię
to najgorsza formuła
pożegnania.

***

ale czego szukam w tym wierszu – może tego o czym zawsze
mamy niejasne przekonanie że istnieje naprawdę a czego
nigdy nie udaje nam się nazwać ani ocalić
(Grzegorz Tomicki, Obok)

Dodaj komentarz