10/10: julek ploski

Xiu Xiu – A Promise (2003)

spotify
miałem w życiu taki fajny okres przejściowy między posiadaniem ulubionych zespołów, a absolutnym otwarciem się na brzmienia i (w miarę możliwości ukrywanej, dosyć aroganckiej) dumy z tego, że nie mam ulubionego zespołu, bo jestem zbyt wszechstronny żeby mieć ulubiony zespół, ale potem wpadłem na na “Sad Pony Guerilla Girl” i od razu era wolności ulubieniowej się skończyła i musze kochać te piosenke i płytke całą też.

Flying Lotus – You’re Dead! (2014)

spotify
wszystko co zrobił Lotus do 2015 roku było dla mnie ważne, ale prawdziwym zastrzykiem spazmu (w dUPE) było “You’re Dead!” i pamiętam że jak przechodziłem przez Tesco w drodze do szkoły to zawsze chciałem mieć w słuchawkach utwór “Turtles” żeby nadać jakiegoś mistycznego klimatu temu zjebanemu odcinkowi trasy. ale najwięcej i tak słuchałem tego chyba w szpitalu jak miałem problemu z nerami i musiałem czytać ciągle “Nędzników” i “Watchmenów” żeby zakrywać morde żeby pielęgniary nie widziały jak płacze ze wzruszu przy tej płytce.

BNNT – Multiverse (2017)

spotify
ktoś mnie kiedyś zabrał na ich darmowy koncert w warszawie i było dobrze, bo czułem jak mnie ta muza zgniata. potem kupiłem kasetkę (moja dziewicza kasetka – pierwsza, którą kupiłem sam sobie) i zacząłem ją puszczać tacie, a raz jak miałem ciekawy, derealizacyjny mood to odpaliłem TO na słuchawach i tańczyłem do TEGO pod żyrandolem jak majestatyczna małpa i po kilku minutach uznałem, że do końca utworu musze pozbyć się włosów, wiec szybko pobiegłem do kibla i zrobiłem z siebie 3mm łysola. siostrze sie to bardzo nie podobało.

Joy Division – Unknown Pleasures (1979)

spotify
wybitnie suchy, powtarzalny album, który opiera się dla mnie na van goghowskim wrecz micie micie bandu szukającego jakiejś transcendentalnej energii w opisywaniu rzeczywistości i tak się to trzyma mnie od prawie zawsze. kiedyś próbowałem zrobić song w fl studio w tym stylu na vst-owym basie i fajnie mi wyszło, ale potem usunałem i żałuje tego do dziś.

Can – Tago Mago (1971)

spotify
otwarcie gimnazjum – maraton Stephena Kinga, zamknięcie gimnazjum – maraton Harukiego Murakamiego. fajna narracja może sie z tego kiedyś stworzy, ale tu chodzi o to, że na pewnym etapie maratonu tego drugiego typa zacząłem słuchać superoskiego soundtracku z kiepskiego “Norwegian Wood” i tam była ta rzecz pt. “Bring Me Coffee or Tea” z płytki “Tago Mago” i jak już skończyłem słuchać tego soundtracku to obczaiłem płytkę “Tago Mago” i okazało się, że ona ma więcej niż jeden utwór i na dodatek każdy roz/mywa/pływa mnie podobnie np. ide obok jakiegoś parkinku ten album gra i już nie wiem gdzie ide to jest bardzo fajne.

Bartek Kujawski – Daily Bread (2016)

spotify
zamówiłem tacie na urodziny pierwszego Tsveya przez stronkę Biedoty, ale Michał Turowski w międzyczasie zamknął Biedote i paczka nie przyszła, więc napisałem do Michała, że nie przyszła, a on coś tam, że kurwa przepraszam i coś Ci dam w gratisie, ja że ok daj daily bread fajna okładka, on mi dał, ja tacie dałem Tsveya, a Daily Bread odpaliłem i jak usłyszałem pierwszy utwór to już nie chciałem słyszeć kolejnych, bo bałem się, że nie będę potrafił tego przetworzyć, ale usłyszałem kolejne i mam wrażenie, że do teraz nie przetworzyłem, bo jak odpalam “Daily Bread” to drętwieje mi pół ciała.

John Carpenter, Alan Howarth – Halloween III: Season Of The Witch (Original Motion Picture Soundtrack) (1983)

spotify
Carpenter to jeden z moich ulubionych reżyserów i jak z Natalią przerabialiśmy sobie filmy, w których maczał palce to wpadliśmy w końcu na trzecią część “Halloween” o tym wiedźmim rytuale że trzeba spalić ryje dzieciom maskami zrobionymi ze sproszkowanego kamienia stonehange ktory zajebała jakaś sekta tej wiedźmy i oni używają androidów do ochrony coś tam tam no nieważne kumacie klimat. i potem gra ten soundtrack i mam wrażenie, że jestem nieproporcjonalnie poruszony do tego co się dzieje na ekranie kiedy leci muza. wszystko co najlepsze w carpenterowskich arrpegiach i przenikających się, fałszujących piskach jest tutaj, ale w tak czule świdrującej dawce, że srasz.

Sun Kil Moon – Benji (2014)

spotify
YYUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUU DOBRA KURWA CHUJE WYCHODZE ZE SZKOLY I PIERDOLE WAS WSZYSTKICH RÓWNO PIERDOLE CIE SEKSISTOWSKI DZIADZIE Z EDB PIERDOLE KUUUUUURWA TO ALE ZAJEBIIISCIE DOBRA DAWAĆ NA SŁUCHAWY “I Watched The Film The Song Remains The Same” i nakurwiam dalej, mówie nogom idźcie one idą i w parku jest ładnie i wgl pogadam jutro z Bartkiem i będzie miło :3333333333333333333

Angelo Badalamenti – Soundtrack From Twin Peaks (1990)

spotify
siedze sobie, zjadłem kolacje, jest mi słodko duszno, Laura zaczyna krzyczeć i serio rzucam słuchawkami ze strachu i zostaję PO PROSTU UWIĘZIONY w tej fazie nieustannego kochania “Soundtracku From”, które polega na tym, że angelo przepuszcza przez prasowalnicę mój soul sp zoo i co gorsza wraz z nim moje pojmowanie pierwotnego lęku/pierwotnych lęków zostaje prawdopodobnie nieodwracalnie wykręcone tzn (tu przerywam pisanie na temat tego albumu, bo właśnie wstałem na chwile po wode i zdjąłem słuchawki [kiedy pisze o każdym z tych albumów to of kors włączam go sobie w tle] i jak wróciłem z wodą to nałożyłem je znowu i jej przełykanie było jak schodzenie bardzo bardzo nisko uuuuuuuuuuuuuuuuu)

Arca – Arca (2017)

spotify
tu miało być dojebane “Pornography” od The Cure, ale przypomniało mi się jak przyjechałem z rok temu do Nidzicy, wysiadłem z busa, leciał mi na uszach ten album i nagle dworzec skondensował mi wszystkie nidzickie emocje co było super potężne i nie wiem czy The Cure zrobiłoby to samo, ale to nie ma chyba znaczenia, bo to też jest TAKA MUZA. ps nati nie pierdol, arca jest hot..

***

Wydanej dziś (tj. 10 XI), nakładem Gin&Platonic płyty julka ploskiego “śpie”, posłuchać można tutaj.

***

Pozostałe dotychczas opublikowane listy znaleźć można w tym miejscu.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *